Recenzja książki "Szewc z Lichtenrade"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Bool
14 sierpnia 2012

www.gildia.pl
Szewc z Lichtenrade.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 27,90 zł 39,90 zł
dodaj do koszyka

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po sięgnięciu po najnowszą antologię Pilipiuka, z pewnością jest wydanie. Fabryka Słów przyzwyczaiła nas już do atrakcyjnych okładek, niezłej jakości papieru i podobnych atrakcji, jednak tutaj mamy zupełnie nową jakość. „Szewc z Lichtenrade” wydany jest w sztywnej, kartonikowej oprawie, imitującej twardą okładkę, z szytym grzbietem i nawet tradycyjną, płócienną zakładką-sznurkiem, której teraz trudno szukać nawet w poważnych wydawnictwach. Już samo to nastraja do książki pozytywnie – bez wątpienia będzie ozdobą każdej półki, niezależnie od naszego stosunku do twórczości Wielkiego Grafomana.

Wewnątrz znajdziemy dziesięć opowiadań. I tu zaczyna się problem: trudno zrecenzować ten tomik, ponieważ teksty są dość nierówne. Pierwszy, „Wunderwaffe”, opiera się na ciekawym pomyśle, jednak niedostatecznie sprawnie poprowadzona fabuła pozostawia ogromne poczucie niedosytu. Podobnie „Ślady stóp w wykopie” – jakościowo lepsze, ale znowu mamy do czynienia ze zbytnim niedomówieniem i ucięciem wątku. Z kolei i tytułowy „Szewc z Lichtenrade”, i „Parowóz”, i nawet nieco odbiegający konwencją od reszty „Sekret Wyspy Niedźwiedziej” to naprawdę niezłe kawałki prozy, akurat takie, za które lubimy Pilipiuka.

Ogromnym plusem są wszystkie opowiadania, których występuje Robert Storm. Ten historyk z zamiłowania wyraźnie podoba się autorowi – teksty z nim w rolach głównych są ciekawsze, cieplejsze i po prostu sympatyczniejsze. Detektyw historii, zbieracz dawnego śmiecia, spacerujący po starej warszawskiej Pradze jak po skansenie, wprowadza czytelnika nie tylko w świat zagadek sprzed lat, ale także pokazuje sposoby na konserwowanie pamiątek po przodkach i zachowywanie upominków sprzed wieków. Jest to fascynujące – żaden inny pisarz nie poświęca tyle uwagi metodom konserwacji (nawet nieco ubarwionym) oraz prowadzenia wykopalisk, co Pilipiuk właśnie. Może dlatego akurat zahaczające o to teksty są wyraźnie lepsze niż te opierające się jedynie na fantastycznym zamyśle?

Należy też dodać, że autor postanowił nieco pobawić się z czytelnikiem. Większość opowiadań albo zawiera sporo niedomówień i pozostawia pole do domysłów, albo ma zakończenie otwarte, w zamyśle zapewne mające połechtać odbiorcę intelektualnie. Nie zawsze było to dobrym pomysłem, ale cóż – wola autora i wydawcy przede wszystkim.

W ostatecznym rozrachunku dostajemy świetnie wydaną (może z wyjątkiem dość kiepskiego pomysłu podklejenia wewnętrznych stron okładki mapą – przy rozkładaniu książki odkleja się ona, rozdzierając co wrażliwszym czytelnikom serca), dość ciekawą książkę. Pilipiuka można nazywać Wielkim Grafomanem, za co sam się chyba nie obraża, jednak nie można mu odmówić zmysłu do pisania ciekawych, rozrywkowych tekstów z wyczuwalną gdzieniegdzie nutką melancholii. Oczywiście nie jest to wybitna, ambitna literatura fantastyczna, jak książki Dukaja czy nawet Matuszka, ale przecież nie można czytać wyłącznie dzieł na miarę „Lodu”.

Dobra forma autora, niezły wybór opowiadań do antologii oraz naprawdę atrakcyjne wydanie sprawią, że mało kto – może poza zaciekłymi przeciwnikami twórcy Jakuba Wędrowycza – pożałuje zakupu „Szewca z Lichtenrade”.

Szewc z Lichtenrade

Autor: Andrzej Pilipiuk
Ilustrator: Piotr Zdanowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 7/2012
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 372
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375748802
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus