Recenzja książki "Lux perpetua"

Autor: Adam Wieczorek
28 listopada 2006

Zakończyła się rejza Reynevana po ziemiach śląskich. Niestety zgodnie z wypracowanym przez Andrzej Sapkowskiego przy Wiedźminie schematem zakończeń i tym razem nie będzie dobrze. Nie wiem skąd u autora takie upodobanie do robienia krzywdy swoim bohaterom ale cóż takie jego prawo, a nam jako czytelnikom pozostaje jedynie zgrzytanie zębami. Taki nasz ponury los.

Trzecia i ostatnia część przygód Reynevana ponownie miota nim w te i na zad po Śląsku i okolicach, gdzie w znoju i trudzie próbuje zdobyć informacje na temat miejsca ukrycia ukochanej. Zgodnie ze schematem znanym z poprzednich części nasz bohater będzie goniącym i gonionym, oprawcą i oprawianym, zakuwającym w kajdany i więzionym. W tle tych wszystkich dramatycznych wydarzeń pojawią się oczywiście wydarzenia i postaci historyczne.

Husyci wyprawią się w kolejne rejzy i znowu dadzą przykładnego łupnia wrogom. Szpiedzy będą przemykać na lewo i prawo, a w zależności od sytuacji będą Reynevanowi pomagać albo szkodzić. Pojawi się też nowa, tajemnicza postać kobieca, której o dziwo nasz bohater nie przeleci, ani się w niej nie zakocha. To chyba jedyne odstępstwo od reguł rządzących poprzednimi tomami. Reszta jest radośnie taka sama.

Nie twierdzę, że lektura Lux Perpetua nie sprawia przyjemności, bo sprawia. Jest jak zwykle pełna błyskotliwych uwag, aluzji do współczesności i ukłonów do lubianych przez autora schematów literackich. Wiele z poczynionych obserwacji pokazuje w krzywym zwierciadle nie tylko nasze dzieje, ale daje pogląd na przyczynę dziejowej Polaków degrengolady.

Niestety w tym wszystkim zaczyna pojawiać się schematyczność. Kolejne palone miasto jest podobne do innego, porwania, ucieczki, zasadzki i tortury wszystkie zaczynają się zlewać w jedno. Nie jest to wina autora tylko zmęczenia tematu. Mam wrażenie, że Sapkowski wyciągnął wnioski z przedłużania w nieskończoność Wiedźmina i tym razem świadomie dążył do końca. A samo zakończenie dał nam dobre, z mocnym akcentem związanym z Ikoną Jasnogórską.

Lux Perpetua to dobra książka, będąca godnym ukoronowaniem trylogii. Wszyscy, którzy lubią styl Sapkowskiego będą zachwyceni, a malkontenci i tak będą marudzić o upadku literatury. Tylko, że w świetle tegorocznej nagrody Nike, Sapkowski świeci niczym najjaśniejsza gwiazda na firmamencie. Malkontenci niech się idą utopić w Pawiu Królowej, a miłośnicy dobrej literatury niech sięgną po Lux Perpetua.

Reynevan z Bielawy #3 - Lux perpetua

Autor: Andrzej Sapkowski
Wydawnictwo: SuperNOWA
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2006
Liczba stron: 524
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7054-189-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,00 zł


blog comments powered by Disqus