Recenzja "Przebudzenia Cheopsa"

Autor: Kormak
25 kwietnia 2006


Andrzej Wójcikiewicz to jeden z najbardziej znanych polskich nauczycieli Samokontroli Umysłu Metodą Silvy. To także bardzo barwna postać, był m.in. trenerem reprezentacji w szermierce, zwiedził trochę świata. Kilka lat temu zaangażował się w tzw. Projekt Cheops. O co w nim chodzi? O tym właśnie opowiada ta książka.

Poprzez swoją znajomą Wójcikiewicz w roku 2001 poznał Lucynę Łobos, która twierdziła, że przemawia do niej Wszechświat i chce ostrzec przed katastrofą ludzkość. Z początku był sceptyczny, ale z czasem zmienił zdanie. Pomogły mu w tym pewne wydarzenia, które miały potwierdzać słowa medium. Postanowił poświęcić się misji przekazania jak największej liczbie ludzi posłania, jakie istota nazywająca siebie Wszechświatem przekazywała ludziom za pośrednictwem tej kobiety. Jaka jest treść tego komunikatu i co ludzie muszą zrobić, żeby ocalić naszą planetę? Nie będę zdradzał, bo właśnie to jest sednem książki. Napiszę tylko, że w intrygę wplątany jest faraon Cheops, Sfinks, Wielka Piramida i... góra Ślęża.

Trzeba przyznać, że rewelacje zawarte w Przebudzeniu Cheopsa dla przeciętnego człowieka wydadzą się stekiem bzdur. Przekaz telepatyczny od Wszechświata? Tajemnicze energie? Cofanie się pod wpływem hipnozy do czasów budowy piramid? Katastrofa skali kosmicznej, grożąca Ziemi? Każdy tzw. rozsądnie myślący człowiek z politowaniem popuka się w czoło. Ale z drugiej strony – to nie tacy ludzie są adresatami tej książki. Skierowana jest ona dla tych, którzy otwarci są na niestandardowe hipotezy i dopuszczają do siebie możliwość, że jeszcze nie wszystko wiemy o otaczającym nas świecie. Przyznam, że argumenty, które Wójcikiewicz wysuwa na poparcie swoich tez nie przekonują mnie. Z jego osobistego punktu widzenia może pewne wydarzenia w jego życiu układają się w logiczną całość i są dowodem na ingerencję nadprzyrodzonej siły. Dla mnie wszystko jest to trochę grubymi nićmi szyte. Podobnych apokaliptycznych przekazów od osób twierdzących, że są w kontakcie z wysoko rozwiniętymi duchowymi istotami, jest na całym świecie mnóstwo. Większość z nich sobie przeczy, inne wydają się wzajemnie napędzać i inspirować. Przykłady na to są w samej książce: przekaz Lucyny Łobos, teoria sformułowana przez belgijskiego autora, proroctwa Majów dotyczące 2012 roku oraz odkrycia podróżnika i dziennikarza Romana Warszewskiego, dokonane na górze Marcahuasi w Peru. Wiele postaci, które Wójcikiewicz opisuje w swojej książce, także odrzuca te rewelacje, uznając, że to po prostu nie trzyma się kupy.

Jest jednak pewne ale. Nie byłem świadkiem wydarzeń, o których pisze autor. To, że jego historia wydaje się niewiarygodna nie oznacza jeszcze, że nie jest prawdziwa. W takich wypadkach stosuję się do tzw. logiki może (ang. maybe logic), spopularyzowanej przez Roberta Antona Wilsona – nie wykluczam żadnej możliwości. Nie mówię tak teoriom Wójcikiewicza, ale nie mówię też definitywnie nie. Zdecydujesz Ty sam, Czytelniku, czy Przebudzenie Cheopsa Cię przekonuje.

Największe zastrzeżenia nie mam do zawartości książki, ale do sposobu pisania i języka. Wydaje mi się, że o wiele bardziej pasowałaby dokumentalna, popularnonaukowa forma. Tymczasem Wójcikiewicz używa podniosłego stylu, snując głęboko osobistą opowieść. Rażą mnie określenia, które nadaje osobom, które obok niego pojawiają się w książce. I tak siebie nazywa Wędrowcem, medium nosi imię Ta, Która Na Imię Ma Życie,  a towarzyszka życia autora to Ta, Do Której Uśmiecha Się Każdy Poranek. Takie długie imiona / przydomki pasują raczej do książek o Indianach - mnie po prostu śmieszą. Kto wie, może właśnie dla innych ten styl pisarski będzie atutem, mnie już po paru stronach zmęczył.

Przebudzenie Cheopsa to interesująca książka, ale z pewnością nie dla wszystkich. Na pewno na uwagę zasługuje fakt, że jest to rdzennie polska opowieść – zazwyczaj podobne historie formułowane są przez autorów zagranicznych. Opowieść nie kończy się w tej książce – Projekt Cheops trwa nadal i warto zaglądać na jego stronę internetową, aby śledzić rozwój wypadków. W razie jakby teorie autora okazały się prawdziwe – dobrze, że są tacy ludzie jak Wójcikiewicz. Może uchronią naszą planetę przed katastrofą? Trzeba będzie poczekać do 2012 roku, żeby się przekonać. Chyba lepiej było by dla nas wszystkich, żeby autor się mylił.

Przebudzenie Cheopsa

Autor: Andrzej Wójcikiewicz
Wydawnictwo: KOS
Miejsce wydania: Katowice
Wydanie polskie: 2005
Liczba stron: 323
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89375-84-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 36,75 zł


blog comments powered by Disqus