Recenzja książki "Letni deszcz: Sztylet"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Bool
9 stycznia 2010

Pięć lat przyszło czytelnikom czekać na drugą część „Letniego Deszczu”, trzeciego tomu sagi o Twardokęsku. Pięć lat – na rozstrzygnięcie losów bohaterów, pozostawionych w momencie, w którym cały świat miał się zmienić. Zawieszenie fabuły w obliczu nadchodzącej bitwy, kiedy nad bohaterami zbierał się prawdziwy sztorm, było ciosem w samo czytelnicze serce. Czy „Sztylet” wart był tego napięcia, z jakim go oczekiwano?

Suchywilk i Czarnywilk czekają na odmianę losu lub śmierć, zamknięci w klatce na samotnej wyspie pośrodku morza. I wtedy do głosu dochodzą moce niosące życie i sprowadzające śmierć wedle własnej woli. Bitwa, na którą wszyscy czekali, rozpoczyna się gwałtownie i niemal przypadkiem. Giną w niej po równo grasanci, chłopi, rycerstwo i szlachta. Twardokęsek przybywa za późno, aby zmienić jej przebieg – a to dopiero początek rozpadu tego, co starał się utrzymać w garści. Przez Krainy Wewnętrznego Morza przetaczają się siły, jakim nie śmie stawić czoła żaden śmiertelnik, chyba że jest szalony. Twardokęsek znalazł się w pułapce, którą sam na siebie zgotował: miota się pomiędzy własnymi pragnieniami, powinnościami, żądaniami towarzyszy, wrogami i Złociszką, szukając wyjścia z sytuacji. Do tego, jak w prawdziwej północnej sadze, gdzieś w zimnej, kamiennej komnacie, z magicznego snu budzi się pewna dziewczyna, która może stać się centrum wszystkich wydarzeń... Tak zaczynają się splatać wątki od lat pracowicie przędzone przez Annę Brzezińską.

Mówiąc o tym cyklu, trudno powstrzymać się przed użyciem słowa „epicki”. Tak skomplikowanej, barwnej fabuły i tak precyzyjnie zbudowanego świata nie uświadczymy w żadnej innej książce polskiego autora. Ta, najpewniej ostatnia już, część, zbiera w sobie i rozwiązuje wątki, które autorka stworzyła przez minione dziesięć lat. Nie należy więc dziwić się, że otrzymujemy sześćsetstronicową księgę – dekada to wystarczająco dużo czasu, aby kreowany świat nabrał pewnej wagi, a postaci zaczęły żyć już same, kując swoje losy jakby niezależnie od woli pisarki. Trzeba przyznać, że pani Brzezińska poradziła sobie doskonale, nie każdy twórca dałby radę z powodzeniem ogarnąć dzieło o takim poziomie skomplikowania.

Na pewno nie jest to powieść na jeden raz. Lekturę powinno się rozłożyć na kilka-kilkanaście wieczorów czy podróży pociągiem. W żaden sposób nie da się jej nazwać „czytadłem” czy „książką do autobusu”. Obcowanie z nią jest przyjemne, ale nie łatwe, tym bardziej że do zrozumienia „Sztyletu” nieodzowna jest znajomość przynajmniej pierwszej jego części („Letni Deszcz: Kielich”). Inaczej nie ma najmniejszego sensu sięganie po to wydawnictwo, czytelnik nie zrozumie większości wątków i szybko się znudzi. Po prawdzie nawet komuś, kto czytał nie tylko „Kielich”, ale i „Żmijową Harfę” oraz „Plewy na Wietrze”, trudno może być od razu wejść w rytm opowieści i nie pogubić się przy tym. To w sumie największa wada „Sztyletu”, choć, paradoksalnie, równocześnie zaleta. Ale czy nie takie powinny być te epickie książki? Absorbujące i zmuszające do wysiłku?

Tym, co najbardziej wyróżnia „Letni deszcz”, jest niesamowity język, w jakim prowadzona jest narracja. Autorka musiała poświęcić mu wiele uwagi – z jednej strony jest bardzo poetycki i przywodzi na myśl eposy rycerskie zachodniej Europy; z drugiej przyciąga jego realizm i dopracowanie stylu. To zresztą cecha charakterystyczna wszystkich części opowieści o Twardokęsku – Anna Brzezińska najwyraźniej postawiła sobie za cel jak najwierniej oddać realia tworzonego przez siebie świata, bez odwoływania się do niezbyt chlubnych zwyczajów wielu innych twórców fantasy, uwielbiających nieuzasadnione zwroty akcji, pojawiające się znikąd artefakty i półnagie elfki ratujące bohaterów w najmniej spodziewanych momentach. Zakończenie, jakie zaserwowano w „Sztylecie”, było konsekwencją wątków wszystkich poprzednich części, żadne deus ex machina nie powinno – i nie mogło – mieć miejsca. Za to właśnie ta książka dostaje dodatkowy, wielki plus.

Zachęcam do zapoznania się z losami Twardokęska. Co zrobi po bitwie pod Rogobodźcem? Czy syn Suchywilka wyruszy ojcu na ratunek, czy pozostanie wierny swej dumie? Czy Bad Bidmone zostanie odnaleziona? Tego dowiecie się w trakcie lektury. A zakończenie... Zakończenie będzie naprawdę satysfakcjonujące. Zapraszam do księgarń!

Saga o zbóju Twardokęsku #4 - Letni deszcz. Sztylet

Autor: Anna Brzezińska
Okładka: Dagmara Matuszak
Wydawnictwo: Runa
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2009
Liczba stron: 608
Format: 125x185 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-89595-57-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,50 zł



blog comments powered by Disqus