Antologia "Szepty zgładzonych" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Ruszczak
2 czerwca 2015

Niezły wybór

Do ostatnio wydanej części Uniwersum Metro 2033 – niedużych objętościowo Ciemnych tuneli – wydawnictwo Insignis dorzuciło smakowity bonus: antologię polskich opowiadań osadzonych w postapokaliptycznej rzeczywistości stworzonej przez Glukhovskyego. Jest dość nierówna, ale w ostatecznym rozrachunku można ją spokojnie ocenić pozytywnie.

Wybrano teksty ośmiu autorów – w większości mniejszych lub większych amatorów, którzy udzielają się w społeczności skupionej wokół Uniwersum Metro w Polsce, zwłaszcza na stronie Metro2033.pl. Młodych twórców jest ośmioro, opowiadań – 13. Otwarcie napisał Piotr Jedliński. Iteracja to krótka historia pewnego bimbrownika, właśnie dogorywającego pod przewróconym agregatem. Pomysł był niezły, wykonanie – 3/5. W zbiorze są jednak jeszcze dwa teksty tego autora – Pielgrzym oraz Demiurg. W obu Jedliński zdecydował się pograć z gatunkiem: w Pielgrzymie czytamy dziennik z pewnej wyprawy, w Demiurgu zaś słuchamy opowieści (a może bajki?), którą narrator snuje przed grupą dzieci. W każdym z nich styl dostosowany został do środka wyrazu (brawo za zachowanie decorum), są też ciekawsze i sprawniej napisane niż Iteracja.

Dalej jest Wojciech Magiera i tekst Układanka. To historia pewnego nietypowego zwiadu na powierzchni. Pod względem językowym czyta się świetnie, autor ma tę lekkość pióra, którą lubimy w  opowiadaniach tego typu. Fabularnie jest jednak słabiej: przewidywalnie i bez zaskoczenia. Drugi tekst Magiery, Dom ostatnich z nas, cierpi na podobną przypadłość. Historia mówi o czwórce ostatnich ludzi w pewnym schronie. Już na trzeciej stronie wiemy dokładnie, jakie będzie zakończenie. Jednocześnie jednak czyta się bardzo dobrze. Wniosek? Autor musi trochę popracować nad budowaniem fabuł.

Zwiad oraz Zagłada to teksty jedynej w zbiorku kobiety, Ewy "pani_cogito" Malinowskiej. Zwiad to fajna miniatura o misji i stosunkach między partnerami-stalkerami. To opowiadanie na plus. Zagłada natomiast jest… lekko bezsensowna. Jakkolwiek pomysł pokazania przesłuchania szaleńca, który grozi zniszczeniem stacji, jest w porządku, to już sposób przeprowadzenia tytułowej Zagłady jest co najmniej abstrakcyjny. Na szczęście tuż po tym dostajemy Pejzaże z perspektywy nieba – konsekwentny, lekko poetycki tekst Tomasza Przyłuckiego. Bohaterem jest chłopak podróżujący z rodziną balonem nad zniszczonymi ziemiami Europy. Jakkolwiek na pierwszy rzut oka temat może wydać się po prostu głupi, tak podczas lektury dostrzeżemy w tym opowiadaniu ciekawie zbudowany świat przedstawiony, widziany oczami bezimiennego narratora. To jeden z najmocniejszych punktów zbioru.

Kolejnym autorem jest malynosorozec. Stary las to niewielki tekst, pokazujący być może ostatniego dobrego człowieka w metrze, który wykonuje misję prowadzącą do jego załamania. Kolejny tekst tego autora – zamykający antologię Cóż zostało po jeżozwierzu? – to czterostronicowy wywód pewnego bohatera, zakończony nagłym zwrotem akcji. Oba są poprawne, ale nie ma szału – ani złe, ani dobre.

Są jeszcze Czwarty tunel Pawła Naskręta (dość klimatyczne, ale też chaotyczne opowiadanie o poszukiwaniu przejścia do innego wymiaru), Gieroj Marka Pietrusewicza (to akurat dobry tekst o młodym, szkolącym się stalkerze, jedynie zakończenie nie każdemu przypadnie do gustu) oraz To, co umiera ostatnie autorstwa pana Komodo (dłuższy, dobrze napisany tekst).

Podsumowując, na 13 opowiadań mamy 5 naprawdę niezłych tekstów, w których autorzy swobodnie bawią się konwencją, 6 średnich i 2 po prostu nieciekawe. Twórcy części powinni jeszcze trochę popracować nad tworzeniem fabuły, niektórzy też nad stylem, nieuciekaniem się do klisz i niepowielaniem schematów. Jak na fanowską antologię – i tak jest bardzo dobrze. Czasami można się nawet zastanowić, czy ten zbiorek nie jest lepszy od "dania głównego”, czyli Ciemnych tuneli (recenzja TUTAJ).

Edytorsko było trochę potknięć. Wygląda na to, że Insignis potraktował Szepty zgładzonych nieco po macoszemu. Zdarzają się dyskusyjne przecinki (a także dyskusyjny ich brak), trochę literówek czy potknięcia redakcyjne (np. nieuzgodnienie czasu w akapicie). Nie wpływa to specjalnie na odbiór, ale zawsze wygląda mniej profesjonalnie. Za to duży plus za przygotowanie klimatycznej okładki i nieoszczędzanie na tym polu.

Podsumowując: nie jest źle. To fajny zbiór, czyta się bardzo przyjemnie, świetnie też, że na papier trafili młodzi twórcy – niektórzy na to naprawdę zasłużyli. Jako dodatek do Uniwersum Metro – bardzo fajne. Miejmy nadzieję, że kolejna podobna inicjatywa także będzie miała miejsce.

Metro #13 - Uniwersum Metro 2033: Szepty zgładzonych

Wydawnictwo: Insignis
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 4/2015
Liczba stron: 224
Format: 140x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788363944919
Wydanie: I
Cena z okładki: 0 zł (gratis dołączany do innej książki)



blog comments powered by Disqus