Baśnie są nie tylko dla dzieci - recenzja książki "Baśniarz"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Bool
11 października 2012

Wydawnictwo Dreams nie ma jeszcze na swoim koncie zbyt wielu pozycji – wykiełkowało na polskim rynku dopiero w 2010 roku. Większość jego oferty stanowią książki dla dzieci lub młodzieży. Wśród nich znajdziemy nowość, "Baśniarza", który zaklasyfikowany został dość zaskakująco do działu thrilleru/sensacji, mimo że tytuł, tematyka i okładka zdawałyby się ciążyć raczej ku fantastyce.

To pierwsze wrażenie. A jak wygląda to dalej? Poznajemy Annę – tegoroczną maturzystkę, szykującą się do egzaminów. Niewinną, naiwną, wychowaną w mydlanej bańce troski swoich rodziców (których jest jedynym dzieckiem) i przyjaciół. Zawsze zdobywająca świetne oceny, perfekcjonistka chodząca na lekcje muzyki, mieszkająca w błękitnym domu z ogrodem, w którym zimą jej ojciec dokarmia rudziki.
W szkole Anny był zawsze obecny polski handlarz pasmanterią. Tak nazywano tam Tannateka, drobnego dilera miękkich narkotyków, groźnego chłopaka w wojskowych ciuchach. Anna zawsze go unikała. Wszystko zmieniło się, gdy pod szafką w klasie znalazła szmacianą laleczkę.
Gdy zaczynają ginąć ludzie, Anna musi stanąć przed wyborem: w co wierzyć? Czy mordercą jest Tannatek, który przecież jest dobrym, ciepłym chłopakiem? A może Betril, beznadziejnie zakochany w Annie, posuwający się aż do śledzenia jej nocami? Jakie są jeszcze opcje?

W tej książce znajdziemy wiele rzeczy. Jest miłość i napięcie, tajemnica i fantastyka. Świat realny, gdzie życie toczy się między zadymionymi knajpami a szarym blokowiskiem, przeplata się z opowiadaną przez Abla Tannateka baśnią, którą tworzy specjalnie dla swojej małej siostry. Sześcioletnia Michi to najjaśniejszy punkcik w konstelacji postaci "Baśniarza" – jej niespożyta energia, wyobraźnia i pogoda ducha wnoszą do tej opowieści odrobinę radości. Cała reszta bowiem, po początkowym zaskoczeniu lekko infantylnym stylem pisarki, okazuje się ciężka i bolesna.

Mniej więcej do połowy czytamy tę powieść jak typową baśń dla nastolatków – delikatny, oniryczny klimat przeniesiony w czasy współczesnego liceum i blokowiska. Jednak później orientujemy się, że nie jest to takie proste. Autorka zaczyna dorzucać do fabuły motywy, które wyraźnie nie pasują do bajkowego świata głównej bohaterki. Spotykamy się twarzą w twarz z przemocą, rozpaczą, tajemnicami i seksem. Anna dorasta – jest do tego zmuszona – wraz z rozwojem akcji.

Nie jest to typowy kryminał, thriller czy powieść obyczajowa. Trudno przyporządkować "Baśniarza" do konkretnego gatunku. Na pewno przywołuje skojarzenia z fabułą "Czerwonego Kapturka" – tylko sami do końca nie wiemy, kto jest tym Kapturkiem i czy na pewno zostanie uratowany na końcu.

Ta książka frapuje, drażni i zapada w pamięć. Miejscami jest też po prostu przeraźliwie smutna. Gdy odłoży się lekturę na później – trudno przestać się zastanawiać, co mogło się wydarzyć między bohaterami i jak to się wszystko skończy. Aby się o tym przekonać, trzeba doczytać do ostatniej strony. A potem pozostaje tylko chwila na zastanowienie, czy wokół nas również nie ma miejsca podobna historia, historia Romea, Julii i Czerwonego Kapturka...
 

Baśniarz

Autor: Antonia Michaelis
Tłumaczenie: Renata Ożóg
Wydawnictwo: Dreams
Wydanie polskie: 6/2012
Tytuł oryginalny: Der Marchenerzahler
Wydawca oryginalny: Vorlag Friedrich Oetiger GmbH
Rok wydania oryginału: 2011
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788393383160
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,90 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus