"Pippi Pończoszanka" - recenzja książki

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Agata "Bulehithien" Wiśniecka
14 lipca 2013

Piotruś Pan w spódnicy

Coś podobnego! Kto by pomyślał, że Pippi ma już blisko siedemdziesiąt lat! A jednak… Pippi Pończoszanka to druga powieść Astrid Lindgren z 1945 roku. I kto wie, czy to nie wiek właśnie ratuje ją przed wieloma "chorobami współczesności", jakie dotykają dziś książki dla dzieci.

Pippi znana jest u nas szerzej głównie ze swych rudych jak płomienie, sztywnych warkoczyków oraz adaptacji filmowych jako Långstrump. A w owych ekranizacjach jej historia skupia się zazwyczaj wokół poszukiwań zaginionego na morzach ojca oraz niebezpiecznych spotkań z piratami. Owszem, to treść dalszych książeczek z liczącej dziewięć tomików serii. Jednak na początek Pippi daje się nam poznać jako lokatorka Willi Śmiesznotka; dziewczynka, która musi gospodarzyć się sama, gdyż mama Pippi nie żyje, a tata zaginął na morzu. Ale Pippi się nie przejmuje.

Mieszka sobie z Panem Nilssonem (małym makakiem) oraz koniem, którego co ranek wynosi (tak, tak!) na popas do ogrodu. Pippi wiedzie samodzielny żywot i jest przy tym bardzo dzielną dziewczynką – wszak wkrótce pokona złodziei i policjantów. Nie chodzi do szkoły – przecież tego, co trzeba, nauczyła się już, pływając z ojcem po morzach! Utrzymuje się ze złotych monet trzymanych w walizce na szafie…

Pewnego dnia spotyka dzieci mieszkające w sąsiednim domu – Tommy'ego i Anikę. Wraz z kolejnymi przygodami wprowadza ich w swój niesamowity świat wyobraźni – najprawdziwszych, zdumiewających faktów, uzupełnianych gdzie potrzeba zgrabnymi kłamstewkami… Tak czy owak, nieosiągalny dla szarych ludzików wbitych w sztywne ramy codziennych obowiązków.

I tu pojawia się skojarzenie – nieprzypadkowe – z Piotrusiem Panem. Pippi jest wyraźnie jego żeńskim odpowiednikiem. Nie lata, nie mieszka w Nibylandii (ale o niej napomyka – też pewnie nie przypadkiem), lecz posiada niezwykłe umiejętności, szczególny wygląd, no i swój znak firmowy – ogromną siłę. I też walczy ze "zdorośleniem", które z jej perspektywy rysuje się mało atrakcyjnie. Ba, zgorszeni dorośli próbują je nawet "socjalizować"! Bezskutecznie…

Wydawnictwo Nasza Księgarnia
postanowiło przypomnieć większość dzieł Astrid Lindgren w oryginalnych, starych wydaniach. Znaczy to, iż niniejsza edycja Pippi Pończoszanki jest przedrukiem przekładu z 1958 roku autorstwa Ireny Szuch-Wyszomirskiej z oryginalnymi ilustracjami Ingrid Vang-Nyman. W nich też można dopatrzeć się detali, które uznać można za charakterystyczne dla swego czasu. Rysunki są jasne, przejrzyste i czytelne, wymowne, ale umykające poza krawędzie realizmu, co znakomicie komponuje się z tekstami.

Znakomita lektura, do jakiej nie tylko chce się sięgać i nieustannie powracać. Bo przygody Pippi wcale nie kończą się wraz zamknięciem książki. Przeciwnie – dopiero wówczas, wraz z nowym szerszym spojrzeniem na świat, zaczyna się coś naprawdę nowego.

Pippi Pończoszanka

Tłumaczenie: Irena Szuch-Wyszomirska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2011
Tytuł oryginalny: Pippi Långstrump
Rok wydania oryginału: 1945
Liczba stron: 152
Format: 120x190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788310120045
Wydanie: XXII
Cena z okładki: 21,90 zł



blog comments powered by Disqus