Recenzja książki "Skrzydła nad Delft"

Autor: viv
Korekta: Bool
21 czerwca 2012

W „Skrzydłach nad Delft”, pierwszym tomie trylogii „Louise”, Aubrey Flegg przenosi czytelników do siedemnastowiecznej Holandii, proponując im spacer ulicami jednego z najstarszych niderlandzkich miast, przyglądanie się pracy malarza oraz obrazki z życia mieszczan. Wybrany przez autora okres przypada na lata twórczości pochodzącego z tego miasta Jana Vermeera oraz przebywającego w Delft w połowie siedemnastego wieku Pietera de Hooch. I choć żaden z tych malarzy nie został bohaterem opowiadanej przez Flegga historii, ich dzieła, zwłaszcza słynny „Widok Delft” Vermeera, stanowią świetne uzupełnienie lektury.   

Louise to szesnastoletnia jedynaczka i ukochana córka tatusia, projektanta porcelany. Inteligentna, oczytana i głodna wiedzy panna trafia do mistrza Jacoba Haitinka, by jej młodość, uroda i pozycja społeczna uwiecznione zostały na portrecie. Gdy pierwszy raz dziewczyna wspina się po stromych schodach do pracowni na poddaszu, jest przytłoczona i przestraszona krążącymi po mieście plotkami o jej rychłych zaręczynach z jej przyjacielem od czasów dzieciństwa, synem producenta ceramiki, i rozdarta między poczuciem obowiązku względem rodziny a głosem własnego serca. Dla starzejącego się Haitinka zlecenie stworzenia portretu kompletnie nieświadomej własnej urody Louise stanowi wyzwanie, z jakim od dawna bał się zmierzyć. Pojawienie się dziewczyny w pracowni odmienia także życie młodego, biednego i potwornie niezgrabnego czeladnika Haitinka – Pietera.  

To, że młodzi mają się ku sobie, zapewne nikogo nie zdziwi, ale sam wątek ich rozwijającego się uczucia nie dominuje w powieści. „Skrzydła nad Delft” to zdecydowanie więcej niż przyjemny kostiumowy romans. Zestawienie obok siebie bogatej córki fabrykanta, protestantki, i pochodzącego ze społecznych nizin czeladnika, katolika, pozwoliło autorowi na ukazanie problemów społecznych, w tym niepokojów religijnych trapiących ówczesną Holandię. Przy całym swoim rozsądku i otwarciu na osiągnięcia nauki Louise irracjonalnie boi się katolików, utożsamianych z okrucieństwem Inkwizycji. Jej postawa nie jest odosobniona – zaledwie tolerowany wówczas katolicyzm jest przeszkodą w karierze i powodem ataków na jego wyznawców.  

W tej krótkiej powieści autor zawarł sporo informacji o ówczesnym Delft i Holandii, przeżywającej rozkwit nauki i sztuki. Związek rodziny Louise i jej domniemanego narzeczonego z produkcją porcelany jest nieprzypadkowy, bowiem miasto to stanowiło jeden z głównych ośrodków europejskich produkcji najpierw fajansu, a potem porcelany. Choć zdecydowana większość bohaterów to postaci fikcyjne, w powieści – zwłaszcza w tle opowiadanej historii – pojawiają się nazwiska autentyczne, jak przykładowo Fabritius, Rembrandt czy Spinoza. Ogromną rolę w powieści odgrywa także malarstwo. Śledzący powstawanie obrazu czytelnik odkrywa stosowane wówczas techniki, sposób uzyskiwania farb czy życie i drogę kariery artystów. Warto zapoznać się z kilkustronicowym posłowiem, w którym  autor wskazuje czytelnikowi, co było autentyczne, a gdzie w jego opowieści zaczyna się fikcja.

Akcja powieści prowadzona aż do autentycznego wydarzenia, które w 1654 roku wstrząsnęło miastem, toczy się wartko, na co wpływ ma nadający jej tempa wątek intrygi obyczajowej. Bohaterowie powieści mierzą się z własnymi słabościami, lękami i w toku fabuły dojrzewają. Nieco razić może schematyczność postaci oraz klarowny podział na dobrych i złych (choć dobrzy nie są nieomylni, a źli kompletnie zatraceni w zbrodni). Można to jednak wybaczyć, skoro książka z powodzeniem może stanowić lekturę nawet dla całkiem młodego czytelnika, brak jest w niej bowiem szczegółowych opisów przemocy (nawet sceny agresji na katolikach są przedstawione z umiarem), a sam wątek romantyczny skupia się na odkrywaniu przez bohaterów nowych dla nich uczuć, a nie fizycznym ich okazywaniu.  Na młodszych adresatów wskazuje także graficzna strona wydania – to urocza książeczka z ilustracjami i zgrabną czcionką.

„Skrzydła nad Delft” to króciutka powieść, która przybliża czytelnikom tytułowe miasto połowy siedemnastego wieku. Architektura Delft, informacje z zakresu malarstwa oraz dobrze nakreślony obraz społeczeństwa wplecione w historię o miłości i sztuce zapewniają naprawdę miłą rozrywkę na jeden wieczór.

Louise #1 - Skrzydła nad Delft

Autor: Aubrey Flegg
Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
Wydawnictwo: Esprit
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 6/2012
Tytuł oryginalny: Louise Trilogy: Wings Over Delft
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 256
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788361989820
Wydanie: I
Cena z okładki: 32,00 zł


blog comments powered by Disqus