Recenzja - "Przyszłość czasoprzestrzeni"

Autor: Greg K1ler
3 października 2005

Zapowiadała się całkiem dobra książka. Niestety, wyszło średnio, choć nie tragicznie. Co to, to nie. Pięciu wielkich współczesnej amerykańskiej nauki atakuje swoimi esejami naukowymi w jednej pozycji. Pozycji szczególnej, bo wydanej z okazji Kipfest - sześćdziesiątych urodzin Kipa S. Thorne'a. Dochód z jej sprzedaży przeznaczono na stypendium imienia tego znanego fizyka zajmującego się zagadnieniami kwantowej teorii grawitacji. Mówiąc jaśniej - czarnymi dziurami i wehikułami czasu / przestrzeni.

Uczeni atakują nierówno, często strzelając z zardzewiałej już nieco broni. A może to mi się tak tylko wydaje po lekturze kilkudziesięciu podobnych publikacji... Nie jestem w stanie tego rozsądzić do końca, ale skoro mam wątpliwości, to w najlepszym przypadku będzie przeciętnie. Przeciętności mamy natomiast dość.

Wspomnę jednak najpierw o tym, co dobre. Dwa ostatnie teksty zbiorku są dla mnie świeże i ożywcze. Nie traktują o zawiłościach nowoczesnej fizyki teoretycznej, skupiają się na otoczce, co nierzadko jest po prostu pomijane. Brakuje podobnych na naszym rynku wydawniczym.

Ferris pisze o popularyzacji nauki, czyli tak naprawdę o tym, co widać na przykładzie GNP (bo po to istniejemy). Dowiedzieć się można, że w całych Stanach Zjednoczonych para się tym zajęciem około 3 tys. osób, a niewiele ponad 10 tys. na całym świecie. Stąd tak nikła znajomość tematu wśród typowego mieszkańca naszego globu. Jest tak kiepsko, że pozwolę sobie przytoczyć za autorem pewne dane statystyczne: 93% dorosłych to naukowi analfabeci, tylko 13% wykazuje minimalne zrozumienie działania nauki, aż 40% wierzy w astrologię! Eseista nie ma jednak minorowego nastroju, bardziej stwierdza fakt. Pogodził się z nim? Brakuje mi zaznaczenia tego, iż popularyzacją może się zajmować każdy w miarę swoich możliwości. Nie ma znaczenia, czy posiadasz odpowiednie kwalifikacje, zawsze możesz podsunąć komuś ciekawy artykuł, książkę. A nuż obdarowanemu się spodoba, będzie chciał dowiedzieć się więcej. W mojej opinii działa to na bardzo elementarnym poziomie.

Drugi ze wspomnianych tekstów mówi o związkach między pracą twórczą naukowca a literata. Jako że sam stanowię połączenie humanisty z inżynierem, Lightman wciągnął mnie w swoją opowieść. Jest on przykładem piszącego uczonego, znanego głównie ze "Snów Einsteina"; wypowiada się więc ktoś mający całkiem ciekawy bagaż doświadczeń i przemyśleń. Warto przeczytać, co dostarcza głębszych wrażeń estetycznych i mobilizuje do ustawicznego przyglądania się światu z zainteresowaniem.

Nie wypalił natomiast esej Hawkinga, co dziwi o tyle, że zawsze służył mi on za przykład wzorcowego stylu popularnonaukowego. Stosuje dużo sformułowań, które nawet po przeczytaniu nieodzownego już słowniczka mogą być niezrozumiałe. Tekst ten kontrastuje także z innego powodu. Cały zbiór opatrzył swoim teoretycznym wstępem Richard Price, profesor fizyki z Uniwersytetu w Utah. Zrobił to w sposób niezwykle łopatologiczny, wręcz dziecinnie prosty i zrozumiały (nie żebym mu to zarzucał, przeciwnie). Gdy przychodzi pora Stephena, jesteśmy rzucani na głęboką wodę, w której toni czai się dwupunktowa funkcja korelacyjna czy horyzont Cauchy'ego. Zupełnie niepotrzebnie. Tak, jakby nagle w środku książki zmienił się jej docelowy odbiorca.

Igor Nowikow polemizuje z poprzednim autorem na temat możliwości zastosowania wehikułu czasu, problemów z tym związanych. Przyjmuje on hipotetycznie, że taki wynalazek może istnieć, rozważa konsekwencje. To jedno z najlepszych opracowań tego zagadnienia jakie miałem okazję czytać. Okraszone sporą ilością trafnych rysunków, napisane niewydumanym stylem, czyta się naprawdę dobrze.

Głównym daniem miały się najprawdopodobniej stać przewidywania jubilata w dziedzinie przyszłości badań czasoprzestrzeni. Wygłasza ich dziesięć, w tym niektóre to tylko mniej lub bardziej uzasadnione spekulacje. Można przeczytać, potraktować jako naukową ciekawostkę, ale bliżej temu do gazetowego podsumowania niż pełnoprawnego tekstu popularnonaukowego. Zwłaszcza iż Kip dość jednoznacznie uważa, że kwantowa teoria grawitacji idzie w dobrym kierunku, właściwie nie widzi innej możliwości. Jego doświadczenie pozwala mu na formułowanie podobnych wniosków. Co jednak, jeśli wcale nie jest tak pięknie, jak uważamy?

Mam mieszane uczucia w stosunku do "Przyszłości czasoprzestrzeni". Widać, że była składana w pośpiechu, pomieszano odbiorców i tematy. Groch z kapustą. Niemniej w przeważającej większości jest to książka ciekawa i warta polecenia. Cena mało przystępna, ale niestety, za "nieuzasadniony" pęd do wiedzy w naszym kraju trzeba słono płacić. Ech...

Przyszłość czasoprzestrzeni

Autor: Timothy Ferris, Stephen W. Hawking, Alan Lightman, Igor Nowikow, Kip S. Thorne
Tłumaczenie: Piotr Amsterdamski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2002
Seria wydawnicza: Nebula
Liczba stron: 184
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7298-224-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 29 zł


blog comments powered by Disqus