Recenzja książki "Miłosne gry Marka Hłaski"

Autor: Zunia
Korekta: Bool
25 lutego 2011

Marek Hłasko to w polskiej kulturze postać niezwykle barwna. Wybitny prozaik, nonkonformista, „polski James Dean” słynął nie tylko z ogromnego talentu, ale także z uroku osobistego, którym potrafił oczarować prawie każdą kobietę. Ten damsko-męski aspekt jego życia w książce „Miłosne gry Marka Hłaski” opisuje dziennikarka Barbara Stanisławczyk.

Stanisławczyk każdy rozdział poświęca innej damie serca pisarza. Poznajemy więc między innymi losy jego związku z pewną Wandą (do obsadzenia tej roli zgłaszają się dwie panie – traktują o nich dwa ostatnie rozdziały), żoną Sonią Ziemann oraz Agnieszką Osiecką. Osobne miejsce znajduje się także dla matki, Marii Hłasko. Niejako przy okazji zapoznajemy się również z wybranymi aspektami pozaerotycznego życia twórcy, w tym z jego pobytem w Stanach Zjednoczonych czy przyjaźnią z Krzysztofem Komedą.

Wszystko to jednak, no właśnie, przy okazji… nawet okoliczności śmierci Stanisławczyk omawia w rozdziale poświęconym małżonce Hłaski. Życie prozaika okazuje się być raczej pretekstem do przybliżenia czytelnikowi sylwetek kilkunastu kobiet; spoiwem, które je łączy. Trudno uznać to za zarzut, choć może być powodem rozczarowania.

Biorąc pod uwagę bibliografię, w której zostały wykorzystane niepublikowane wcześniej materiały (w tym listy) oraz dołączone do książki kalendarium życia Hłaski, pewnie miała ona być w zamyśle pozycją popularnonaukową. Trzeba przyznać, że średnio się takie formatowanie autorce udało. Przede wszystkim rzadko który cytat został objaśniony w przypisach, nie wiadomo więc, skąd pochodzi.

Ponadto w publikacji mamy do czynienia z nazbyt częstym i całkowicie nieuzasadnionym użyciem cytatów z utworów Hłaski. Wykorzystane one zostały do ubarwienia narracji i przyporządkowane opisom przeżyć dam serca pisarza oraz jego samego. Jest to zabieg dość kontrowersyjny, sugeruje bowiem autobiograficzność niemal każdego napisanego przez Hłaskę zdania.

Największą wadą „Miłosnych gier Marka Hłaski” jest to, że właściwie nie wiadomo, dla kogo zostały one napisane. Miło się, co prawda, czyta poszczególne rozdziały, ale… trudno oprzeć się wrażeniu, że książka ta jest zlepkiem artykułów, a nie kompleksowym opracowaniem. Zresztą, chaotycznym i niekonsekwentnym. Wydaje się więc, że jest to pozycja, która pomyślana została jako rzecz do czytania do poduszki czy w pociągu. Ambitniejsza niż tak zwane czytadła, tak by czytelnik miał poczucie dobrze spożytkowanego czasu, ale jednocześnie nieocierająca się zbytnio o naukę. Faktami i wnioskami z lektury można się co najwyżej pochwalić przyjaciołom przy kawie lub piwie.

Miłosne gry Marka Hłaski

Autor: Barbara Stanisławczyk
Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 10/2009
Liczba stron: 288
Format: 150 x 250 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN-13: 9788375103878
Cena z okładki: 37,90 zł


blog comments powered by Disqus