Tragedia rodzinna - recenzja książki "Szczątki"

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Bool
25 listopada 2010

Jak Europa długa i szeroka, coraz więcej śmiałków stara się stworzyć trzymający w napięciu kryminał z wachlarzem wzorowo zarysowanych postaci i wielowarstwową zagadką, w której każde możliwe rozwiązanie jest całkowicie realne. Czy debiutancka książka brytyjskiej dziennikarki Belindy Bauer "Szczątki" wpisuje się w tę konwencję? Czy może mamy do czynienia z zupełnie inną parą przysłowiowych kaloszy?

Ażeby nie trzymać was długo w niepewności, postanowiłem szybko odpowiedzieć na zadane powyżej pytanie. "Szczątki" nie są klasycznym kryminałem, choć posiadają wyraźne cechy tego niezwykle ostatnio popularnego gatunku literackiego: intrygującą zagadkę oraz psychopatycznego mordercę. Ale tak naprawdę jest to świetnie zaprezentowany dramat obyczajowy, w którym pierwsze skrzypce odgrywa dwunastoletni, niebywale rezolutny, a zarazem zamknięty w sobie Steven Lamb.

"Szczątki" to wnikliwa przechadzka po krainie dziecka opuszczonego przez dorosłych, które, chcąc zmienić toksyczną atmosferę w domu, podejmuje katorżnicze próby odnalezienia ciała zabitego przed laty wujka. Z iście detektywistycznym zacięciem kopie doły na obszarze Parku Narodowego  Exmoor. Gdy to nie przynosi spodziewanego rezultatu, Steven postanawia podjąć wielkie ryzyko i skontaktować się z zabójcą krewnego. Tylko tak może osiągnąć sukces i ocalić swych najbliższych przed dalszym upadkiem. Jest to tyleż naiwne i niefrasobliwe (jedna rzecz nie rozwiąże wszystkich problemów), co również niebezpieczne. Czy młodzieniec zdoła uchronić życie przed furią degenerata, który wciąga go w przebiegłą grę?

Parę zdań należy się postaci psychopatycznego mordercy i gwałciciela dzieci, zwyrodniałego Arnolda Avery. Ten obsesyjny czyścioch myśli wyłącznie o perwersyjnym pragnieniu zdobycia nowego dziecka. Jego ciało wypełniają dzikie żądze oraz odraza do dorosłych. Rzuca się do ucieczki z więzienia, nie bacząc na możliwe konsekwencje (szybka śmierć z rąk strażników), by tylko spotkać się ze Stevenem. To człowiek zepsuty do szpiku kości, dla którego nie istnieje moralność etyka, czy prawo.

Debiutancką książkę pani Bauer możemy rozpatrywać przede wszystkim jako szczegółowo zaprezentowane studium degrengolady brytyjskiej rodziny, która z powodu nieuleczonych ran od lat przebywa w malignie. Spirala tragedii odcisnęła na nich głębokie piętno, a lawina niedomówień, postępujących fobii i lęków spada na Bogu ducha winnego Stevena. Każdy członek rodu Lamb przeżywa swe osobiste porażki. Babka Stevena zupełnie straciła kontakt z rzeczywistością, a jego matka wyładowuje swój gniew z powodu nieuporządkowanego życia uczuciowego oraz zawodowego, bijąc i wyzywając swych synów. To środowisko zdecydowanie nie wpływa na pozytywne wychowanie latorośli. Pod tym kątem "Szczątki" sprawdzają się kapitalnie.

Gorzej ze stroną kryminalną powieści, gdyż temat ten został potraktowany po macoszemu i spłycony do granic możliwości. Ucieczka Arnolda jest prosta i raczej niezbyt realna, a jego życie w więzieniu to niebywała oaza spokoju i sielanka (chyba każdy z was słyszał, w jaki sposób za kratkami traktuje się pedofilów). Spotkanie odważnego młodzieńca z zabójcą jego wujka jest bardziej niż pewne, a zaskakujących wolt mamy tutaj jak na lekarstwo.

Końcowa ocena książki pani Bauer to cztery z plusem w skali sześciostopniowej. Nagroda "Gold Dagger" (prestiżowe wyróżnienie dla najlepszego kryminału danego roku) w tym przypadku zupełnie nieuzasadniona.

Szczątki

Autor: Belinda Bauer
Tłumaczenie: Agnieszka Kwiatkowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2010
Tytuł oryginalny: Blacklands
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 280
Format: 140x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-7648-501-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 29 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus