Bernard Werber "Imperium mrówek" - recenzja powieści

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Krystyna Misztal
22 września 2016

Cywilizacja mikro

Werber przeprowadził sporo badań, gdy pisał tę książkę. Widać to i w zastosowaniu w niej wiedzy fachowej na temat mrówek, i w późniejszych felietonach (niektóre można znaleźć w Nowej Fantastyce). Na podstawie znalezionych informacji zbudował fabułę, którą trudno porównać do czegokolwiek innego ówcześnie wydanego. Napisał bowiem fragment kroniki mrówczego imperium.

Wątki główne mamy w sumie dwa: mrówczy i ludzki. Drugi jest łatwiejszy do streszczenia. Ekscentryczny naukowiec zostawia swojemu siostrzeńcowi w spadku suterenę w Paryżu. Z sutereny jest zejście do piwnicy, do której spadkobierca i jego rodzina dostają kategoryczny zakaz schodzenia. Oczywiście pewnego dnia ktoś wejść tam musi – i znika. A po nim ciemność pochłania kolejnych eksploratorów...

Jednocześnie śledzimy wątek rodem z najlepszego thrillera: pewien samiec odkrywa w mrowisku spisek. Tajemniczy szpiedzy usiłują go zabić, królowa nie wierzy w jego informacje, a przynajmniej nie poświęca im uwagi. Samiec 327 musi zdobyć sprzymierzeńców i rozwiązać zagadkę, która w jego mniemaniu może doprowadzić do zagłady całego imperium – 64 miast mrówek rudnic.

Nie z tej Ziemi

Werber zarysował wizję inteligentnej cywilizacji mrówek, która od samego początku nie daje się porównać z naszą. Jest odmienna w większości aspektów – od ustroju po sposoby funkcjonowania jednostek i społeczności. Dzięki samcowi 327, a potem kolejnym mrówkom, poznajemy skomplikowane relacje i zależności między mieszkańcami mrowiska, sposoby zarządzania czy specjalizacji mrowisk i osobników. Szybko okazuje się, że ta misterna struktura, wykształcona w procesie ewolucji i walki z innymi owadami, liczy sobie setki tysięcy lat.

To zdecydowanie najmocniejszy element Imperium mrówek. Fabuła schodzi na dalszy plan, gdy możemy podziwiać tę konstrukcję, tak odmienną od znanego nam świata. A nieszczęsny wątek "piwniczny”, cóż, kryje się pod tym w ogóle.

Nie taka piwnica straszna

Tajemnica piwnicy w suterenie szalonego naukowca początkowo jest całkiem fascynującym wątkiem. Fragmenty jej dotyczące są wplatane w większe rozdziały o poszukiwaniu mrówczych szpiegów i tajemniczej broni – akurat w odpowiednich momentach, by czytelnikowi o niej przypomnieć i ponownie rozbudzić ciekawość. Jednak im dalej, tym gorzej. Mnie osobiście tajemnica podziemia rozczarowała. Uznałam ją za najsłabszy element powieści – możecie się ze mną nie zgodzić, jednak rozwiązanie zagadki okazało się po prostu sztampowe, choć zabawne.

Popularność wyjątkowo zrozumiała

Imperium mrówek już trzy razy pojawiło się w Polsce – w 2003, 2008 i ostatnio w 2015 roku. Popularność książki jest całkiem zrozumiała – świeży temat, niezwykli bohaterowie, pewien rozmach i epickość (w skali mikro), świetny research entomologiczny i talent pisarski, którego Werberowi odmówić nie można – składają się na naprawdę dobry kawałek lektury. Warto zapoznać się z tym tytułem chociażby w ramach odskoczni od standardowej fantastyki – w końcu ile znacie powieści, których bohaterami są bardzo konkretne i zorganizowane mrówki?

Imperium mrówek #1 - Imperium mrówek (wyd. 2015)

Autor: Bernard Werber
Tłumaczenie: Marta Olszewska
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce wydania: Katowice
Wydanie polskie: 4/2015
Tytuł oryginalny: LES FOURMIS
Liczba stron: 272
Format: 143x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788379991990
Wydanie: III
Cena z okładki: 34,00 zł



blog comments powered by Disqus