Bernd Heinrich "Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Beata Liwoch
4 grudnia 2014

www.gildia.pl
Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 24,40 zł 34,90 zł
dodaj do koszyka
A po śmierci urządźcie mi pogrzeb niebieski…
 
Zimą świetnie czyta się książki utrzymane w cięższych, mroczniejszych klimatach. Dlatego Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci idealnie pasuje do obecnej pory roku i zapewne wiele osób po tę pozycję sięgnie. Czeka je jednak spore zaskoczenie. Nie dostaną bowiem do ręki naukowego opracowania żałoby przeżywanej przez zwierzęta, opisów tego, jak słonie poszukują miejsca na śmierć, czy nawet wykładni procesów biologicznych rządzących śmiercią w dziczy. Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. 
 
Wieczne życie to raczej zbiór przemyśleń i obserwacji autora - Bernda Heinricha, emerytowanego już profesora i wykładowcy biologii, zoologii i etymologii, a przy tym najwyraźniej wielbiciela polowań i spędzania czasu na łonie natury. Ze względu na wykształcenie Heinricha ta dość świeża książka - bo opublikowana w USA w 2012 roku - przekazuje wartości naukowe, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że wiele informacji to jedyne luźne uwagi lub obserwacje. Za to, jakby nie patrzeć, są to fakty interesujące i warte zastanowienia.
 
Pierwszy rozdział to w większości pean na cześć chrząszczy gnojarzy. Autor wyraźnie jest nimi zafascynowany i pokazuje czytelnikowi, w jaki sposób te niewielkie insekty pożytkują padlinę. A trzeba przyznać, że niektóre wiadomości są dość zaskakujące. Jednocześnie możemy obserwować cały proces przetwarzania padliny przez mieszkańców lasu oraz wpływ tychże na ekologię. W drugim rozdziale z chrząszczy ciężar został przeniesiony na kruki i sępy. Kruki zdają się być ulubieńcami Berndta Heinricha, który - jak się okazuje - poświęcił im już niejedną publikację, a i w Wiecznym życiu daje wyraz swojej sympatii. Sępy nie wywołują w nim już tak ciepłych uczuć, za to obserwacje badacza są dużo bardziej obiektywne. Dalej widzimy - nieco zaskakujących - padlinożerców "rozbierających na czynniki pierwsze"… drzewa. Heinrich na kilkudziesięciu stronach stara się pokazać, jak złożonym i potrzebnym procesem jest obumieranie drzewa, które - po śmierci - może się rozkładać przez całe lata. Nie pomija również grzybów, bakterii, innych zwierząt - cały akt, od śmierci drzewa po jego całkowite zniknięcie, jest niesamowicie skomplikowany, a przy tym fascynujący. Naukowiec poszukuje także sensu w śmierci łososi tuż po tarle oraz relacjonuje proces oczyszczania zwłok wieloryba. 
 
W części podrozdziałów Heinrich zanurza się w dygresje. Rozważa wpływ czy to polowań na wymarcie mastodontów, czy znów padliny na rozwój mózgu człowieka. Zastanawia się nad cyklem życia, tym, czy "pogrzeb" w żołądkach kruków oraz owadzie przepoczwarzanie się z larwy w motyla mogą być formami biologicznej reinkarnacji. Jest to dość ciekawe, a ponadto poparte rozsądnymi argumentami.
 
Z jednej strony Wieczne życie to bardzo interesująca książka, napisana z wyraźną pasją i erudycją. Wiedza autora daje świetne podwaliny pod snucie rozważań tego typu. Widać też, że badacz ma już wypracowany styl, zupełnie nienaukowy, dzięki czemu kolejne rozdziały czyta się bardzo płynnie, bez problemów. Jednocześnie jednak może przeszkadzać brak przypisów - jedynie na końcu książki pojawiają się "lektury dodatkowe" dla zainteresowanych czytelników (niestety większość raczej niedostępna lub trudnodostępna w Polsce). Ciężko brać na wiarę wszystkie przytaczane przez Berndta Heinricha wiadomości. Niektórych czytelników może też odstraszyć ciągłe wspominanie o tym, co autor robił, by zaobserwować kolejne zjawiska: ściąganie padliny z dróg, wykładanie wnętrzności po polowaniach (w niektórych momentach może się wręcz zdawać, że pan profesor ma dziwną manię dotyczącą zwierzęcych zwłok -ciągle jakieś znajduje, przewozi, wywozi…), są też opisy robienia mebli, czy polowań. Można to jednak uznać za zaletę - widzimy przynajmniej, , w jaki sposób Heinrich prowadził badania.
 
Edycyjnie też można zarówno pochwalić, jak i nieco zganić. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że tłumacz wykonał świetną robotę - terminy naukowe, polskie, popularne nazwy owadów i ptaków, niemieckie wtrącenia: to wszystko najwyraźniej nie było dla niego trudnością, przełożone jest bardzo dobrze. Świetnie też wygląda okładka (chyba nawet lepiej, niż w wersji amerykańskiej), z klimatyczną grafiką i ciekawymi tłoczeniami. A jednocześnie podczas lektury co jakiś czas widać, że brakuje przecinka, można też natrafić na błędy merytoryczne (przykładowo: autor wspomina o tym, że wielkie pterozaury wyginęły wraz z wielkimi dinozaurami po uderzeniu asteroidu w jurze, podczas gdy miało to miejsce w kredzie). Trudno powiedzieć, czy wynika to z przeoczenia redaktora wersji oryginalnej, pomyłki tłumacza, czy może to sprawka drobnych chochlików drukarskich, jednak należy zwrócić na to uwagę. Podobnie jak na ciągłe powtarzanie słowa zewłok - można było użyć nieco więcej synonimów. 
 
Lektura Wiecznego życia była jednak - mimo drobnych potknięć - satysfakcjonująca. Głód wiedzy na pewno został rozbudzony, nakarmiony, a potem ponownie rozdrażniony. Ciekawe, dokładne ryciny - chociaż nieliczne - także dodają całości kolorytu. Bernd Heinrich poruszył też ciekawy temat, który jest dość często pomijany i w szkołach, i w programach dokumentalnych. Niektóre fragmenty mogą zmienić nasze postrzeganie zarówno biologicznego aspektu pogrzebu, jak i zwierząt, które zwykle pogardliwie określamy mianem "padlinożerców". Ekologia - w naukowym znaczeniu tego terminu - nabiera zupełnie innego wymiaru.

Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci

Autor: Bernd Heinrich
Wydawnictwo: Czarne
Miejsce wydania: Opole
Wydanie polskie: 8/2014
Seria wydawnicza: Menażeria
Liczba stron: 224
Format: 133 x 215 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375368314
Wydanie: 1
Cena z okładki: 34,90 zł



blog comments powered by Disqus