"Alan Moore. Wywiady" - fragment #1

Autor: Bill Baker

Czy często miałeś powód do zmiany dialogów po obejrzeniu tego, co rysownik narysował na stronie?

Mhm, nie, nie bardzo. Właściwie to nigdy.

Być może przytrafia się to innym, kiedy scenarzysta dał tylko bardzo ogólnikowy opis danej strony. Tak zwany styl Marvela – coś, co było nazywane stylem Marvela komiksopisarstwa – gdzie miałeś napisane np. „Strony 10 do 12: te dwie postacie walczą” i miałeś to tak właśnie rozbite, wtedy rysownicy odwalali większość właściwego opowiadania historii, a w końcu strony wracały do scenarzysty, aby napisał dialogi. Rysownik nie wie, jakie dialogi ci bohaterowie będą mówić. Jeśli scenarzysta zasugerował mu, że będą one na stronie, to będzie wiedział, że być może coś mówią, ale nie wie co. I stąd się biorą te neutralne wyrazy twarzy postaci; nie wygląda na smutną, nie wygląda na szczęśliwą, wygląda trochę poważnie, może ma lekkie zaparcie. Taki neutralny wygląd.

Piszę historię w taki sposób, że objaśniam jak wygląda twarz postaci, jakie uwidaczniają się na niej emocje, język ciała i tym podobne rzeczy. Wówczas rysownik i ja dobrze się rozumiemy. Nie, prawie nigdy nie musiałem poprawiać dialogów.

Jedyny raz, kiedy musiałem to zrobić – i to nie z winy rysownika, tylko prawdopodobnie mojej – było to w 15. numerze Promethei, gdzie robiliśmy tę rozkładówkę ze wstęgą Möbiusa. Moja matka zwykła mawiać, że jestem przemądrzały i że to tylko wpędzi mnie w kłopoty, i że powinienem się jej słuchać. Pomyślałem sobie jednak: „Tak, to będzie super wyglądało. Zrobimy wstęgę Möbiusa i czytelnicy wpadną w obłęd tylko próbując podążać za dialogiem”. Poświęciłem dziesięć kartek na wyjaśnienie tej strony Jimowi [J. H. Williamsowi III]…

Normalnie na każdą stronę komiksu, który czytałeś, napisałem jakieś 2 strony scenariusza. Zazwyczaj. Czasem 3. Jeśli chodzi o tę konkretną rozkładówkę w Promethei, zaledwie 2 strony komiksu, to scenariusz opisujący je miał długość 10 stron. To spora przesada, nawet jak na mnie. A chciałem opisać tę wstęgę Möbiusa, postacie Barbary i Sophie chodzące wokół niej, więc było tam napisane: „Na pierwszym panelu, na górze mamy postacie Barbary i Sophie przemieszczające się z lewa na prawo w dół skarpy i wyglądają tak. A później, pod nimi, do góry nogami, mamy inne postacie Barbary i Sophie, które przemieszczają się w przeciwnym kierunku. A potem na samym dole mamy kolejne postacie Barbary i Sophie, następnie pod tym kawałkiem pętli mamy kolejną Barbarę i Sophie do góry nogami…”. I tak opisałem obie strony komiksu.

W jakiś sposób, w tych nazbyt skomplikowanych wskazówkach do panelu doszło między Jimem a mną do nieporozumienia. Poprosiłem o wstęgę Möbiusa i to, co miałem rozrysowane w moich notatkach, było wstęgą Möbiusa. Jim narysował tę wstęgę, ale nie skręcała się ona w tym samym miejscu co moja. I tak w rezultacie, kiedy przyszła kolej na liternictwo Todda [Kleina], zrobił on co w jego mocy, chwała mu za to, ale coś poszło straszliwie nie tak i wszystko przestało mieć jakikolwiek sens. Co więc zrobiłem…

Nie mogłem poprosić Jima o zrobienie rysunków od nowa, bo to, co już narysował, było piękne, a mi dużo łatwiej było zrobić korektę, dlatego spędziłem parę godzin nad tym, przeleciałem przez całość i zmieniłem dialogi. I tak został nam przynajmniej jeden błąd w komiksie, ale poprawiłem go znowu przy okazji trzeciego tomu w twardej oprawie [kolekcji]. Ta wersja jest absolutnie poprawna.

Tak więc nie, nigdy nie musiałem poprawiać dialogu, bo rysownik pokazał postacie wyglądające inaczej lub zachowujące się inaczej czy robiące inne rzeczy. To był techniczny problem, kiedy robiliśmy bardzo skomplikowaną wizualnie scenę w tym konkretnym numerze. Nigdy nie narzekałem na sposób, w jaki którykolwiek z rysowników pracujących nad moimi komiksami wcielał je w życie. Miałem dużo szczęścia. Niemal każdy, z kim kiedykolwiek pracowałem, zawsze dawał z siebie absolutnie wszystko, nie możesz prosić o nic więcej.

Alan Moore. Wywiady

Autor: Bill Baker
Tłumaczenie: Patryk Balawender
Wydawnictwo: Miligram
Miejsce wydania: Wrocław
Wydanie polskie: 11/2010
Liczba stron: 296
Format: 125x175 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-928138-4-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 30 zł


blog comments powered by Disqus