Recenzja książki "Czarny pryzmat"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Acabar
29 lipca 2011

Jeszcze rok temu raczej nieliczne grono wtajemniczonych orientowało się, jak wielkie znaczenie już niebawem będzie miało nazwisko Brenta Weeksa na rodzimym podwórku czytelniczym. Obecnie każdy, kto choć koniuszek palca zamoczył w literackim strumyczku spod znaku fantasy, wie, że jest to jeden z najbardziej utalentowanych i oryginalnych twórców, a jego tytuły błyskawicznie znikają z księgarnianych przybytków.

Furorę, jaką wywołała trylogia z Merkuriuszem alias skrytobójcą Kylarem Sternem na czele, aktualnie przeżywa kolejna, z rozpoczynającym cykl „Czarnym pryzmatem”. Boom na Weeksa jest całkowicie uzasadniony, ponieważ mamy tu do czynienia z naprawdę błyskotliwym umysłem kreującym uniwersa przesycone magią, bohaterskimi walkami, intrygami i charakterami tak zróżnicowanymi, że częstokroć trudno odgadnąć ich prawdziwe oblicze. Przykładem niech będzie wspomniany Merkuriusz, choć i protagonista najnowszego dzieła autora „Drogi cienia” kryje wiele pod płaszczem pozorów. Podobnie jak wychowanek Durzo Blinta, także Gavin Guile co rusz zakłada inną maskę, raz tę spod znaku dobra, raz pieczętowaną złem prawdziwego pryzmata. Poza tym jako odbiorcy, jesteśmy przez autora utrzymywani w ciągłej niepewności, ponieważ te permanentne metamorfozy charakterologiczne nie sprzyjają jednoznacznej ocenie. Ktoś zobaczy w nim herosa, inny zwykłego złoczyńcę, bez skrupułów działającego na szkodę bliźniego.

Porównań nie sposób uniknąć i zwykle kiedy się ich podejmujemy, któraś ze stron poddanych ocenie wypada gorzej w takim zestawieniu. O dziwo, w przypadku obu serii Weeksa, każda z nich zachowuje wysoki poziom, różnica tkwi bowiem nie w jakości, a w konstrukcie fabularnym, jaki tym razem przyjął autor. Cykl „Anioł nocy” zdecydowanie skierowany jest dla odbiorców fantasy sygnowanej śladem powieści awanturniczej, przygodowej, z kolei najnowszy „Czarny pryzmat” serwuje wyśmienitą podróż w głąb uniwersum utkanego z pajęczyny magii.

„Czarny pryzmat” zachowuje klasę w każdym detalu i, co najważniejsze, nie nadweręża cierpliwości odbiorcy zbędnymi dłużyznami czy infantylnymi dialogami. Dobrze jest więc swój plecak czytelniczych doznań uzupełnić w ekwipunek spod znaku Weeksa i wyruszyć w zupełnie nieprzewidywalną eskapadę usianą fabularnymi niespodziankami.

Czarny Pryzmat

Autor: Brent Weeks
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2011
Tytuł oryginalny: The Black Prism
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 784
Format: 135x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-199-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł


blog comments powered by Disqus