Recenzja książki "Zen bez mistrzów zen"

Autor: Kormak
11 grudnia 2007

Im książka o zen jest grubsza, z tym większą podejrzliwością należy do niej podchodzić. Niektórzy mogą wręcz powiedzieć, że książka o zen to nieporozumienie. Ten nurt buddyzmu słynie przecież z minimalizmu, a samo słowo zen oznacza niewypowiedzianą naturę rzeczywistości. Prawdziwa natura zen wymyka się słowom i racjonalnemu umysłowi. Nie zbliżymy się więc ani do jego poznania, ani do oświecenia, czytając opasłe tomiska. Co najwyżej rozboli nas po tym głowa.

Camden Benares (prawdziwe nazwisko: John Overton) to typowe dziecko kontrkultury i rewolucji obyczajowej zwariowanych lat 60., kiedy ludzie jak nigdy wcześniej otworzyli się na alternatywne wizje życia społecznego, narkotyki oraz systemy filozoficzne i religijne z dalekiej i egzotycznej Azji. Nie było jednak łatwo porozumieć się wschodnim nauczycielom z nowymi, zachodnimi uczniami, którzy oczekiwali, że mistrz będzie myślał za nich i wskaże im łatwą drogę ku nirwanie - co zresztą dzieje się do dzisiaj. Rezultaty były czasem komiczne, czasem także tragiczne - wystarczy przypomnieć sobie kilka destrukcyjnych sekt, których przywódcy wykorzystywali naiwność białych łykających bezkrytycznie wszystko, co wschodnie.

Jednym z tworów tej religijnej eksplozji w USA był dyskordianizm, prześmiewczy nurt filozoficzny udający religię tylko po to, żeby podważyć jej zasady i pokazać, że droga ku iluminacji prowadzi przez kwestionowanie wszystkich przekonań (a swoich przede wszystkich) i poczucie humoru. Camden Benares to jedna z najważniejszych postaci tego ruchu, jeden z jego współtwórców. Od początku dyskordianie szczególne upodobali sobie właśnie zen, przyciągani jego odrzuceniem racjonalizmu, przypowieściami skrzącymi od dowcipu i koanami, na które nie ma sensownej odpowiedzi, w rodzaju: Jaki odgłos wydaje klaszcząca jedna ręka?. Nic dziwnego więc, że w swoich publikacjach często własne teksty kamuflowali jako perły mądrości zen.

Przykładem takiego zabiegu jest właśnie Zen bez mistrzów zen Benaresa, książka będąca mieszaniną króciutkich opowieści, anegdot i porad. Jak zarzeka w przedmowie sam autor, większość tekstu oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Najczęściej opowiadają one o relacjach między uczniami i nauczycielami duchowymi. W pozornym bezsensie odpowiedzi udzielanych na pytania tych pierwszych kryją się bezcenne wskazówki, rozbijające w pył ich nawyki, kulturowe uwarunkowania i błędne oczekiwania wobec samych siebie i religii. Kiedy mistrz odpowiada zagadką, jego uczeń musi wprawić w ruch swój mózg, a do samodzielnego myślenia właśnie chce skłonić Benares czytelników. Jakże często przecież ludzie szukają w religii nie oświecenia, a czegoś skrajnie przeciwnego - ucieczki od odpowiedzialności za własne czyny, życia pod opiekę przewodnika, który będzie prowadził ich za rączkę. A guru, sami pełni ludzkich wad, potrafią bezlitośnie wykorzystywać naiwność swoich owieczek. Dlatego postulatem Camdena Benaresa jest stworzenie zachodniej wersji zen, gdzie rola mistrza jest zbędna lub przynajmniej mocno zredukowana, a wyzwolone jednostki kierują się własnym doświadczeniem.

Podczas lektury Zen bez mistrzów zen śmiejemy się właściwie bezustannie, ale jeśli potraktujemy tą książkę jedynie jako zbiór żartów, przegapimy jej główny cel i głębsze znaczenie. Niestety, może się okazać, że nie jesteśmy jeszcze w stanie tego uchwycić. Jak pisał Robert Anton Wilson, Książka ta jest zwierciadłem. Gdy zajrzy do niej małpa, nie wyjrzy z niej filozof. Gorąco jednak zachęcam wszystkich do jej przeczytania i próbowania. W praktyce zen wystarczy bowiem jedno słowo, dźwięk czy uderzenie klapkiem w głowę, aby adept doznał oświecenia. Kto wie, może w Waszym przypadku nastąpi to po tym, jak zamknięcie książkę i powiecie: Nic nie zrozumiałem.

Byłoby to jak najbardziej zgodne z duchem zen.

P.S. jedyne zastrzeżenie, jakie mam do Zen bez mistrzów zen, to ilustracje. Pochodzą one z oryginalnego wydania z 1978 roku, fatalnie się postarzając i dezaktualizując. Drastycznie odstają od znakomitej okładki i szaty graficznej.

Zen bez mistrzów zen

Autor: Camden Benares
Okładka: Wojciech Benicewicz, Joanna John
Tłumaczenie: Dariusz Misiuna
Wydawnictwo: Okultura
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2007
Tytuł oryginalny: Zen Without Zen Masters
Wydawca oryginalny: New Falcon Publications
Rok wydania oryginału: 1978
Liczba stron: 100
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-88922-14-5
Cena z okładki: 25,80 zł


blog comments powered by Disqus