Muza miesiąca


Coco Chanel

Chcąc wtopić się w miejscowy krajobraz, przyjrzyj się najpierw paryskim ikonom mody. Nigdzie na świecie nie trzeba tak dobrze wyglądać, jak w Paryżu. Ulice są tu pełne zadbanych i pełnych wdzięku dam, u których ani jeden włos nie może się znaleźć nie na swoim miejscu, nawet w całkiem prywatnych sytuacjach. A tobie pewnie zdawało się, że trudno dojść do ładu z językiem obcym...
Nikt nie jest doskonalszą syntezą paryskiego szyku niż Coco Chanel, ucieleśnienie kobiecej władzy i sukcesu. W tym miesiącu spoglądaj więc szczególnie często do lustra i postaraj się połączyć wygląd femme fatale z codziennym. Ilekroć ubierasz się na wieczorek w stylu lat dwudziestych lub przygotowujesz się do łóżka, rób to w stylu Chanel. Pomaluj sobie paznokcie lakierem w szalonym odcieniu, włóż sznur pereł albo kamelię, będącą jej znakiem firmowym, albo powyleguj się w gustownie skrojonych pastelowych tweedach. Stroje Chanel są proste, lecz szykowne. „Luksus musi być wygodny, bo inaczej nie jest luksusem” – mawiała. Chanel uważała, że trzema zasadniczymi składnikami dobrego wyglądu są ład, harmonia i dobry smak, i dowodziła, że ważne jest nie tyle to, co nosisz, lecz jak nosisz. Kiedy dręczy cię przykre poczucie, że musisz się przystosować, pomyśl o Coco i miej zaufanie do własnych umiejętności robienia wszystkiego po swojemu.
Nawet jeśli utrzymujesz, że nie poddajesz się dyktatowi mody, i nie jesteś tego świadoma, twoja garderoba z pewnością już ma akcenty Coco Chanel. Dzianiny dżersejowe, stroje kąpielowe, odzież sportowa, ubiory narciarskie i męski wygląd kobiety – to wszystko pochodzi od niej. Właśnie Chanel ze swą sylwetką chłopczycy wyzwoliła kobiety z gorsetu, za jej sprawą rozpoczął się też szał na krótkie fryzury. Stworzyła styl dla nowego rodzaju kobiet, takich, które chciały stanąć na równi z mężczyzną, zamiast być jego lalką.
Gigantyczne przedsięwzięcie Chanel przekroczyło granice jej epoki i pokolenia. W projektowaniu odzieży stworzyła ona nowe możliwości, zrozumiała bowiem, w jaki sposób dać kobietom poczucie władzy i niezależności. „Czarnym pulowerem i dziesięcioma sznurami pereł zrewolucjonizowała modę” – stwierdził jej rywal Christian Dior. Stała się w świecie mody pierwszym olbrzymim źródłem energii, pierwszą projektantką, która naprawdę rozumiała moc marki, a określony zapach i styl zamieniła w swoją sygnaturę.

Życie i czasy

Gabrielle Bonheur Chanel urodziła się 19 sierpnia 1883 roku we francuskiej miejscowości Saumur, chociaż zawsze utrzymywała, że urodziła się w Owernii dziesięć lat później.
Była nieślubnym dzieckiem, a ponieważ jeszcze zanim skończyła dwanaście lat, jej matka zmarła, Gabrielle dorastała w sierocińcu wraz z czwórką rodzeństwa. Wykształcenie odebrała w klasztorze, a czarne habity zakonnic stanowiły dla niej w późniejszych latach źródło natchnienia.
Uporczywie dążąc do zgromadzenia majątku, próbowała szczęścia jako tancerka, amazonka i piosenkarka. W okresie występów w kabarecie Café La Rotonde jej popisowymi numerami były „Ko Ko Ri Ko” (kukuryku) i „Qui qu’a vu Coco”, a publiczność, domagając się bisu, krzyczała „Coco”. Przydomek przylgnął do niej na trwałe, jednak jej kariera piosenkarska trwała nie była, na szczęście dla naszej garderoby.
Chanel niewątpliwie wyróżniała się talentem do interesów, mimo że rozkręcając je, miała szczęście korzystać z pomocy kilku dobrze sytuowanych starszych wielbicieli. „Udało mi się założyć sklep, ponieważ dwóch dżentelmenów toczyło licytację o moje gorące, drobne ciało” – chełpiła się w późniejszych latach. Jednym z nich był angielski arystokrata Arthur „Boy” Capel, magnat transportu morskiego i przemysłu węglowego, podobno miłość życia Chanel. To on zapewnił jej upragnione wejście do towarzystwa, dał pieniądze i darzył ją uczuciem, ale poślubić jej nie mógł – na przeszkodzie stanęły problemy klasowe i tradycja, co zadecydowało o tym, że Chanel zachowała samodzielność do końca życia. W 1910 roku Capel pomógł jej otworzyć pierwszy butik, na ulicy Cambon, początkowo specjalizujący się w kapeluszach dla klientów rekrutujących się spośród znajomych ze sceny i z towarzystwa. W 1919 roku, gdy „Boy” zginął w wypadku samochodowym, Chanel wpadła w rozpacz i choć miała jeszcze wiele głośnych romansów, tak naprawdę nigdy więcej nie oddała nikomu swego serca.
Pielęgnowała nie tylko swoje ambicje, lecz również upodobanie do zamożnych ludzi sukcesu. Współpracowała z Pablem Picassem, który nie chciał jej jako kochanki, oraz z kompozytorem Igorem Strawińskim, który dokonał zgoła innego wyboru. Spotykała się z największymi gwiazdami paryskiego towarzystwa: Jeanem Cocteau, Sergiuszem Diagilewem, Salvadorem Dalim. Miała romanse z arystokratami, między innymi z hodowcą koni wyścigowych, Etienne’em Balsanem i z księciem Westminsteru, który według plotek był najzamożniejszym (żonatym) mężczyzną w Anglii. To od niego przejęła upodobanie do sztucznej biżuterii oraz pereł, które potem stały się jej znakiem firmowym. Nosiła je zresztą do tweedów, jeżdżąc z nim na przejażdżki. Książę i Chanel byli z sobą przez dziesięć lat, a on wprost szalał za tą nowocześnie myślącą kobietą. Podobno pewnego razu ukrył wielki diament w skrzyni z warzywami, a choć Chanel nie należała do kobiet, które można zastać na obieraniu ziemniaków, to lubiła niespodzianki i oryginalność. Książę śmiało ogłosił też światu swoją miłość, umieszczając na wszystkich latarniach Westminsteru swój herb spleciony z dwoma C Chanel. Ten dowód uczucia, z pozoru dziwaczny, wyrażał bardzo oryginalnie przekonanie księcia, że Chanel jest światłem jego świata, a choć oboje kochankowie dawno już odeszli, to czarne słupy latarń na niektórych eleganckich ulicach centrum Londynu wciąż złocą się parą skrzyżowanych liter C.
Inny arystokratyczny bliski znajomy, rosyjski książę Dmitrij, pomógł jej lansować perfumy. W osławionym „Nº 5”, które stworzyła wraz z Ernestem Beaux w 1921 roku, zmieszano 128 zapachów. Chanel jako pierwsza włączyła do składu swoich perfum różne nuty kwietne, zwłaszcza jaśminu. Nazwa „Nº 5”, cechująca się typową dla niej prostotą, wzięła się stąd, że był to piąty flakonik powąchany przez nią podczas testów. Jedynie dwie krople „Chanel Nº 5” – oto błyskotliwa odpowiedź, jakiej udzieliła kiedyś Marylin Monroe na pytanie, co nosi w łóżku. Może się jednak okazać, że tobie to nie wystarczy, zwłaszcza zimą.
Swój firmowy kardigan Chanel wprowadziła na rynek w 1925 roku, a w 1928 roku wraz z pierwszym ubiorem tweedowym powstał styl Chanel. Zaprojektowane przez nią wyroby stały się idealną zbroją ambitnej kobiety lat dwudziestych. W 1931 roku Chanel uzyskała wart milion dolarów kontrakt z firmą United Artists na zapewnienie strojów dla gwiazd Hollywoodu, w tym Glorii Swanson, występującej w filmie Tonight or Never, był to jednak tylko epizod, serce Chanel biło bowiem dla jej domu mody w Paryżu, i to jemu służyła głównie swym natchnieniem.
Do 1939 roku zarobiła wystarczająco dużo, by móc zamknąć swój dom mody, i przeprowadziła się do hotelu Ritz. Podczas wojny miała romans z oficerem niemieckiego wywiadu, baronem Hansem Guntherem von Dincklage, dziesięć lat od niej młodszym i traktowanym przez nią jak zabawka. Okazało się, że wizerunkowo nie jest to najlepszy wybór, policja aresztowała ją i przesłuchała, lecz mimo to udało jej się uniknąć poważniejszych konsekwencji dzięki przyjaźni z Winstonem Churchillem. Podobno Chanel powiedziała wówczas, że jeśli mężczyzna chce sypiać z kobietą w jej wieku, to nie zagląda mu się do paszportu.
Po zakończeniu drugiej wojny światowej Chanel opuściła Francję i przeprowadziła się do bardziej neutralnej Szwajcarii. Jednak w 1947 roku, gdy miała sześćdziesiąt cztery lata, wróciła i ponownie otworzyła dom mody, twierdząc, że jest to jej obowiązkiem wobec pojawienia się Diora i New Look (zob. 12 lutego). Dior ucieleśniał antytezę wszystkich zasad, jakim hołdowała w modzie. W głębi duszy Chanel cieszyła się zresztą, że wróciła do branży, zwłaszcza że mogła przedstawić to jako niedogodność, spowodowaną przez kogo innego. Pierwszą powojenną kolekcję pokazała w 1954 roku i natychmiast trafiła w dziesiątkę – widzowie obejrzeli na wybiegu suknię „mała czarna”. Natychmiast okrzyknięto ją obowiązkowym elementem garderoby dobrze ubranej kobiety i odtąd styl Chanel szybko zyskiwał tereny po obu stronach Atlantyku.
Coco Chanel pracowała aż do samej śmierci, zmarła w spokoju w swoim łóżku w paryskim hotelu Ritz 10 stycznia 1971 roku. Była wówczas na etapie przymiarek nowo tworzonej kolekcji.
Jej duch wciąż jednak żyje i wciąż jest młody dzięki Karlowi Lagerfeldowi, dyrektorowi artystycznemu domu mody od 1983 roku. Sama Chanel prawdopodobnie nie byłaby tym zachwycona, zważywszy na jej złą opinię o rywalizujących z nią mężczyznach, ale Lagerfled odświeżył markę Chanel i utrzymuje ją w awangardzie świata mody. Obok strojów dużą rolę w interesach tego imperium odgrywają obecnie perfumy i kosmetyki. Po sukcesie Umy Thurman, która w filmie Pulp Fiction miała paznokcie w burgundowym odcieniu Vamp/Rouge Noir, Lagerfeld, tworząc w 1997 roku nowy lakier do paznokci, wykorzystał pomoc dzieci. Poprosił je o rysunki tego, co lubią, i obiecał zaczerpnąć z nich natchnienie. Rzeczywiście, rysunek pewnego chłopca przedstawiający rozgwieżdżone niebo, pomógł stworzyć Ciel de Nuit: granatowy lakier z drobinkami srebra.
W 2004 roku Lagerfeld odważył się również odświeżyć najsłynniejszy zapach Chanel, „Nº 5”. W reklamie zagrała Nicole Kidman, nowa twarz tych perfum, a reżyserował ją twórca Moulin Rouge, Baz Luhrmann. Trzyminutowy spot kosztował około osiemnastu milionów funtów. Bycie piękną to naprawdę wielki biznes.

Dziewczyna na każdy dzień

Autor: Camilla Morton
Tłumaczenie: Wojciech Usakiewicz
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Wydanie polskie: 11/2009
Liczba stron: 576
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-60979-13-6
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus