Jak trafić na czerwony dywan


Ubrać laureatkę Nagrody Akademii w kategorii „najlepsza aktorka” to główny cel wszystkich projektantów mody. Informacje o tym, kto w czym wystąpi podczas gali, stanowią ścisły sekret, wiadomo zresztą, że przywilejem kobiety jest zmieniać zdanie w ostatniej chwili. Denerwują się wszyscy po równo, projektanci i aktorki. To jednak projektanci jak ćmy ciągną do blasku tego wieczoru i dla nich jest to prawdziwa droga przez mękę, ponieważ bez względu na to, czyja kreacja zdobi laureatkę, jest ona tego wieczoru najbardziej obfotografowywaną kobietą świata. Ten, kto umieści swoją kreację na ikonie, prezentuje się w milionach domów, a takiego wyniku nie da najlepsza kampania reklamowa. Tak, to gra warta świeczki.

Do ulubionych projektantów aktorek występujących na gali Oscarów należą:

Vera Wang – Keira Knightley, Michelle Williams
Chanel – Nicole Kidman
Carolina Herrera – Renée Zellweger
Dior – Charlize Theron
John Galliano – Cate Blanchett
Versace – Catherine Zeta-Jones, Jennifer Lopez

Julia Roberts odbierała statuetkę w 2001 roku w sukni z myszką Valentina, a Reese Witherspoon olśniła widzów w 2006 roku oryginalną suknią Charlesa Diora z lat pięćdziesiątych. Aktorką, która nie ulega presji projektantów, a mimo to pozostaje jedną z największych gwiazd czerwonego dywanu, pozostaje Sharon Stone. Jest tak pewna swojego sex-appealu i efektownego wyglądu, że na jednej z gali odebrała nagrodę w golfie ze sklepu sieci Gap. Natomiast Vera Wang zestawiła kiedyś długą aksamitną spódnicę z białą koszulą swego ówczesnego męża. To dowód na to, że nie potrzebujesz niczego więcej oprócz stylu i pewności siebie, aby wyglądać szykownie. Przydałyby ci się też jej nogi, uśmiech, rola, poza, talent...
Chcąc dowiedzieć się więcej na temat związków mody z czerwonym dywanem, postaraj się o książkę Bronwyn Cosgrave Made for Each Other.

Jak z klasą przejść po czerwonym dywanie
Sophie Dahl, modelka i pisarka

Jako raczej hojnie obdarzona przez naturę nastolatka czułam się na czerwonym dywanie jak ryba w wodzie. Była to nieco bardziej rozbudowana wersja przebieranek i paradowania przed lustrem z przyjaciółkami, tyle że bardziej zabawna – bogatsza o błyski fleszy, gwizdy i morze poufale wołających mnie po imieniu obcych ludzi z fallicznie wyglądającymi obiektywami aparatów fotograficznych. W wieku kilkunastu lat ma się najdziwniejsze upodobania... refleksje i konsekwencje przychodzą nieco później. Oj, tak! Z całkowitym brakiem umiejętności przewidywania perfekcyjnie przygotowałam sobie dorosłe życie, w którym ciągle ktoś wypomina mi w druku minione słabości: grzechy przeciwko modzie, czerwone placki na buzi, wałeczki tłuszczu, publiczne pijaństwo i chłopaka spod ciemnej gwiazdy. Daleko mi do ówczesnego tupetu, nie mam też już takiego przodu, więc przed przejściem po czerwonym dywanie gryzie mnie niepokój i nawet drży mi górna warga, ale czasem po prostu trzeba. Oto, jak sobie poradzić:

* Włóż majtki. Wszystko jedno jakie, byle były. Chyba że masz aspiracje do zrobienia kariery jako gwiazda porno albo po prostu biorą cię te rzeczy.
* Przed wyjściem upewnij się, że suknia, która wyglądała przebojowo i intrygująco w zaciszu sypialni, nie jest tak naprawdę przezroczysta. Jeśli podejrzewasz, że jednak może być inaczej, to zapewne się nie mylisz. Coś, co wydaje się odrobinę prześwitujące w domu, nie oprze się światłu reflektorów i tysięcy fleszy, które są jak rentgen. Już to przerobiłam, nie ma się z czego śmiać.
* W samochodzie łyknij sobie na odwagę i przypudruj potencjalnie świecące miejsca. Uważaj, nie rozsyp pudru na smoking chłopaka. Nie będzie zadowolony.
* Puść jakąś fajną muzykę, Stevie’ego Wondera albo dobry hip hop. Upewnij się, że siedzisz w samochodzie we właściwym miejscu, czyli po stronie dywanu. Na miejscu unikniesz wtedy niezręczności obchodzenia samochodu dookoła i uskakiwania przed innymi samochodami.
* Przed opuszczeniem samochodu głęboko odetchnij. Wysiadając, złącz nogi (zwłaszcza jeśli masz krótką spódniczkę), czyli zastosuj dokładnie odwrotną technikę niż króliczki z okładek. Gdy już staniesz na ziemi, dyskretnie popraw sukienkę.
* Idź powoli, przystawaj przy każdej grupie fotografów po obu stronach. Staraj się dać wszystkim tyle samo czasu. Nie przybieraj wymyślnych póz rodem z artykułu o modzie – nie wymachuj rękami, nie przesyłaj całusów i nie zaciskaj dłoni na dekolcie. Świadoma swego ciała bierz przykład z Audrey Hepburn lub ze swojej ulubionej gwiazdy dawnego kina. Ramiona cofnięte, ciężar ciała oparty nieco bardziej na jednym biodrze, nogi wciąż złączone. Jeśli masz odpowiednie plecy sukni, odchodząc, możesz przesłać uśmiech przez ramię. Jest to korzystne i dla szczegółów kreacji, i dla projektanta.
* Nie zaczynaj gawędzić z pracującymi fotografami, bo na zdjęciach będziesz głupio wyglądać z otwartymi ustami. Nie daj się ponieść nerwom i nie mów niczego nieprzemyślanego, bo wróci to do ciebie przekręcone i będzie cię straszyć po nocach. Na przykład słowa: „Nie mogę się swobodnie obracać, bo rozcięcie w tej sukni sięga niebezpiecznie wysoko, więc przy nieostrożnym ruchu pokażę wam za dużo z tyłu” w żałosnej prasowej mutacji mogą przybrać formę: „Chcecie zobaczyć moją pupę?”.
* Kiedy i ty, i fotografowie jesteście już zadowoleni lub kiedy pojawi się na widnokręgu ktoś znacznie sławniejszy od ciebie, podziękuj i z gracją pożegluj do teatru tak, jakbyś urodziła się w dziesięciocentymetrowych szpilkach na czerwonej podeszwie.

Dziewczyna na każdy dzień

Autor: Camilla Morton
Tłumaczenie: Wojciech Usakiewicz
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Wydanie polskie: 11/2009
Liczba stron: 576
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-60979-13-6
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus