Orson Scott Card "Złodziej Wrót" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: viv
14 lipca 2014

www.gildia.pl
Mithermages #2 - Złodziej Wrót.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 25,20 zł 36,00 zł
dodaj do koszyka

Niezły supeł do rozplątania... 

Pierwsza część serii o Dannym Northcie, Zaginione Wrota, bardzo przypadła czytelnikom do gustu. Nie ma się czemu dziwić: zgrabnie zbudowane postaci protagonistów i antagonistów, wyrazista fabuła – pełna zwrotów akcji, z ciągnącymi się równolegle interesującymi wątkami, a do tego prosty, ale ciekawie poprowadzony pomysł. Plusy można by mnożyć. Niedawno ukazała się druga część – jak się okazało – trylogii, zatytułowana Złodziej Wrót. Fani czekali na nią dwa lata: pisarz ukończył Zaginione Wrota w 2011 roku, a Złodzieja – w 2013 roku (w Polsce książki ukazały się odpowiednio w maju 2012 roku i w marcu 2014 roku). 

Narracja rozpoczyna się niemal w tym samym miejscu, w którym autor pozostawił nas dwa lata temu. Danny przypadkiem stworzył Wielkie Wrota i przeszedł na Westil wraz z niektórymi magami. Nie pozwolił Złodziejowi pochłonąć swoich wrót, zamiast tego pozbawił go mocy. Wrócił na Ziemię bogatszy w doświadczenie i wiedzę, które mogą zaowocować wojną wśród rodzin magów. A to dopiero początek.

Danny musi zmierzyć się z podejrzliwymi, natarczywymi kolegami ze szkoły, których uważa za przyjaciół – chociaż nie wie, czy może. Musi zaplanować, jak doprowadzić do równowagi między rodzinami. Poradzić sobie z dzikimi. skradzionymi wrotami, które przechowuje wewnątrz siebie. Nauczyć się panować nad swoimi mocami. A do tego okazuje się, że na Westilu także trwa wojna - prowadzona w kuluarach przez królową Bexoi i Kluchę, który okazał się być legendarnym Złodziejem Wrót, a teraz zwraca się do Danny’ego z propozycją współpracy. Jakby tego było mało, pojawia się zagrożenie ze strony niezwykle groźnego, przedwiecznego pożeracza dusz z innego świata... A najbardziej zdają się młodemu magowi wrót przeszkadzać typowe problemy szesnastolatka: szkoła i dziewczyny. Czy to się w ogóle może skończyć dobrze?

Card najwyraźniej nabrał rozmachu. Mnogość wątków, które umieścił w książce, na pierwszy rzut oka zdaje się przytłaczać. Na szczęście pisarz ma ogromne doświadczenie i potrafi sprawnie przeplatać kolejne nitki fabuły, również te najważniejsze i na pozór oddzielone od siebie: działania Danny’ego i wydarzenia na Westilu. Główne wątki nie cierpią więc w tym natłoku, nadal są wciągające i dobrze poprowadzone.

Bohaterowie, jak zwykle w przypadku Carda, są mocno zróżnicowani. Postać  Danny'ego jest skonstruowana bardzo misternie. Jako czytelnicy widzimy w nim wiele realistycznych cech, jak chociażby (nie)kontrolowany pociąg do koleżanek z klasy. Jednocześnie sprawdza się jako szlachetny protagonista; wydaje się nie mieć żadnych złych intencji, mimo duszy psotnika. Co ważne, widać wyraźnie ewolucję jego postaw i dojrzewanie jako osoby, co można zaliczyć jak najbardziej na plus.

Niestety, na tle Danny'ego wyjątkowo blado wypada większość pozostałych postaci, zwłaszcza dorosłych. Zarówno "ciotka Veevee”, trener Killer, jak i rodzice młodego Lokiego są jednowymiarowi i płascy, niczym nie zaskakują. Nieco lepiej wyglądają Anonoei i Klucha - jako znaczące dla fabuły postaci muszą się wyróżniać. Są jednak stosunkowo prości i czytelnik dość łatwo odszyfruje ich kolejne ruchy. Młodzi przyjaciele Danny’ego z kolei są po prostu denerwujący. Zachowują się jak, nie przymierzając, stereotypowi gimnazjaliści - każdy z chłopaków chce się popisywać, a każda z dziewcząt chce wskoczyć młodemu bogu do łóżka. I na tych motywach powieść cierpi najbardziej: w wykonaniu Carda humor z podtekstem erotycznym, w sposób zamierzony czy nie, jest najczęściej żenujący. Cóż, co bardziej wymagający czytelnicy mogą te fragmenty po prostu przeskoczyć bez większej szkody dla lektury.

Jeśli mamy oceniać Złodzieja Wrót w odniesieniu do poprzedniej części, na pewno wypadnie słabiej - o włos, ale jednak. Wydaje się, że  nieco się pogubił w mnogości wątków, czy raczej umieścił ich w tej części zbyt wiele. Czytelnik może miejscami wręcz dostać oczopląsu. Książka znacznie by skorzystała, gdyby wyrzucić z niej dokładne opisy relacji Danny-kumple ze szkoły i podobne, poboczne historie. Pewnym zaskoczeniem mogła być także informacja, że powstanie kolejna część tego cyklu. Z jednej strony to ekstra, ponieważ inaczej nie byłoby możliwości podomykania tylu nagromadzonych wątków, z drugiej - patrząc na liczbę rozpoczętych przez Carda serii - na następną część opowieści o młodym magu wrót możemy poczekać kolejne dwa lata, o ile nie dłużej.

Podsumowując całość: Złodziej Wrót jest niezły, ale nie tak dobry, jak poprzednia część trylogii. Zdarzają się dłużyzny i denerwujące momenty. Jednocześnie sprawność pisarska Carda sprawia, że w odbiorze całość jest jak najbardziej strawna, a miejscami nawet świetna. Nierówność poziomu to największa wada tej książki, ale fani Danny’ego Northa po lekturze nie powinni być rozczarowani.

Mithermages #2 - Złodziej Wrót

Autor: Orson Scott Card
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2014
Liczba stron: 440
Format: 140 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788378397236
Wydanie: 1
Cena z okładki: 36,00 zł



blog comments powered by Disqus