Recenzja książki "Miasto zagubionych dusz"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
19 stycznia 2013

Nie jest łatwo nadążyć za Cassandrą Clare. Po zakończeniu trzytomowej serii Dary Anioła postanowiła rozpocząć nowy cykl, który jednak nawiązuje do pierwotnej trylogii, opisując wydarzenia ją poprzedzające. Tak powstały Diabelskie Maszyny, których ostatni tom (Mechaniczna Księżniczka) ma ukazać się wiosną tego roku. Ale równolegle do Diabelskich Maszyn Clare pisze i publikuje kolejne części Darów Anioła, które stanowią bezpośrednią kontynuację wspomnianej już pierwotnej trylogii. Mamy więc sytuację, w której naprzemiennie ukazują się książki kontynuujące fabułę Miast... i opowiadające o tym, co działo się wcześniej. Mało tego! Odkąd zaczęły się ukazywać Diabelskie Maszyny, w kolejnych tomach Darów Anioła Clare coraz częściej czyni aluzje i nawiązania do Mechanicznych.... To oczywiście w pewien sposób pogłębia świat tworzony przez pisarkę, ale jednocześnie przyprawia o czytelniczy zawrót głowy.
 
Miasto zagubionych dusz to piąta część Darów Anioła i zarazem przedostatni planowany tom. A to wymusza na autorce pewne rozwiązania. Jak już wspomniałem, coraz więcej tu nawiązań do Diabelskich Maszyn, przez co obie historie zbliżają się do siebie i zespalają. Jednak w praktyce wypada to momentami sztucznie, jakby robione na siłę. Podobnie widoczna jest również chęć domknięcia kilku wątków przed finałem, który zapowiedziany jest już (w oryginalnej wersji językowej) na jesień tego roku. Owo przygotowanie na wielki finał sprawia, że Miasto zagubionych dusz ma mocno rozproszony charakter. Postaci znane z poprzednich tomów coraz rzadziej wchodzą w interakcje, a ich losy splatają się wyjątkowo słabo. 
 
Odizolowanie poszczególnych bohaterów daje autorce możliwość wyraźniejszego ich nakreślenia, z której to możliwości Clare skrupulatnie korzysta, choć nie wszyscy będą z tego zadowoleni. Pisarka stara się tu bowiem pogłębić sylwetki swoich bohaterów, raz po raz ukazując ich inne oblicze. Isabella staje się osobą dużo bardziej uczuciową, porzuca swoją wcześniejszą hardą postawę, lecz nie bez oporów. Tymczasem Sebastian pozostaje złoczyńcą, ale Clare wiele miejsca i uwagi poświęca na próbę jego usprawiedliwienia. W ogóle w Mieście zagubionych dusz autorka skupia się na ukazaniu tła i motywów kierujących poszczególnymi postaciami. Samo to rozwiązanie jest oczywiście dobre, rodzi się tylko pytanie – czy jest to odpowiednia taktyka jak na piąty tom?
 
Muszę przyznać, że Dary Anioła stały się dla mnie lekturą nieco męczącą. Skłonność pisarki do komplikowania poszczególnych wątków, która początkowo robiła wrażenie, obecnie jest już nużąca i przewidywalna. Nawet jeśli nie spodziewamy się tego, jak skomplikuje się historia, spodziewamy się, że nastąpi sama komplikacja. Czasem wszystko przybiera tak negatywny obrót, że w czytelniku budzi się wrażenie, jakby Cassandra Clare wyżywała się na swoich bohaterach, rzucając im na każdym kroku kłody pod nogi. 
 
Jednak pomimo wszystkich tych wad, Miasto zagubionych dusz nadal dostarcza dużej przyjemności płynącej z samej lektury. Clare czyta się dobrze i pod tym względem nic się nie zmieniło. Język jest równie przyjemny, akcja i napięcie odpowiednio rozłożone, postaci wielowymiarowe. Czytelnik daje się porwać dynamice powieści i wciągnąć w skomplikowane relacje pomiędzy bohaterami, mocno przeżywając tę nieco już przydługawą historię.

Dary Anioła #5 - Miasto zagubionych dusz

Autor: Cassandra Clare
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2012
Tytuł oryginalny: Mortal Instruments: City of Lost Souls
Rok wydania oryginału: 2012
Liczba stron: 556
Format: 165x230 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788374802758
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł


blog comments powered by Disqus