Fantastyka nie umarła - recenzja książki "Dworzec Perdido"

Autor: Piotr Mirski
25 stycznia 2006

Fantastyka jeszcze nie umarła. Pisze się teraz pełno kopii, przeinaczeń i pasożytniczych tworów bez krzty oryginalności. Na szczęście nie jest to obowiązującą regułą. Z odsieczą przychodzi jak zwykle Wielka Brytania, która wydała już wielu znakomitych autorów, ciągle wydaje i pewnie wydawać nie przestanie. Stephen King zobaczył niegdyś w Clivie Barkerze przyszłość horroru. Przyszłość science-fiction jawi się obecnie także w osobie Anglika. China Mieville - 30 - letni prozaik i polityk już drugą swoją książką postawił niezwykle wysoko poprzeczkę jakości i wyobraźni.

Tytułowy Dworzec Perdido to centrum dziwacznego, miejskiego molocha nazwanego Nowe Crobuzon. Jest to miejsce tak dziwne, że już po chwili nic nas nie jest w stanie w nim zaskoczyć. Właśnie w tej groteskowej aglomeracji wiedzie swoje życie naukowiec-renegat Isaac der Grimnebullin i jego kochanka - owadogłowa artystka - Lin. Obydwoje otrzymują dwa niepokojąco intratne zlecenia. Obydwoje wkrótce pożałują, że zgodzili się je przyjąć...

Po przeczytaniu książki na usta ciśnie się całe mnóstwo słów. Najbardziej adekwatnym jest chyba jednak "ogrom". Ogrom wizji Chiny jest niesamowity. Nowe Crobuzon nie jest prowizorycznym światem, który odrzuca się po skończeniu pisania niczym zużytą chusteczkę. To konstrukcja o złożoności bliskiej nawet tolkienowskiemu Śródziemiu. Kolory, barwy, zapachy. Przy pierwszych stronach natłok wrażeń jest tak wielki, że - aby sprostać ogromowi i spójności tego świata- kiążkę trzeba czytać bardzo wolno. W kreacji rzeczywistości pomaga Chinie także język - w opozycji do modnych w niektórych kręgach pisarskich krótkich, lakonicznych zdań, posługuje się on długimi, elokwentnymi i kwiecistymi wypowiedziami. Nic nie zostaje pominięte ani pozostawione domysłowi. Cały czas widzimy i czujemy. Trzeba zaznaczyć, że na bogactwie języka nie kończą się zalety tego uniwersum. Słowem- kluczem jest tu oryginalność. Oczywiście można znaleźć tu sporo postmodernistycznej śmieciarni - jest sztuczna inteligencja, jest orwellopodobne państwo policyjne, są demony, istoty z inych wymiarów, ale nie czuć w tym zabawy motywami - raczej spełniają one funkcję rodzynków wzbogacających ogromne ciasto. Ciasto, które przypomina jedno z tych, jakie można kupić w holenderskich coffeshopach. Skojarzenie z narkotykami jest tu jak najbardziej na miejscu - podróż po Nowym Crobuzon przypomina rejs przez deliryczne i najdziwaczniejsze ludzkie halucynacje. W końcu sam autor przyznaje się do inspiracji Schulzem, a - otwierający powieść -cytat z Dicka (“Możemy cię zbudować”) także mówi wiele.

Zawiedzie się malkontent, jeśli spodziewa się tylko gładkiego języka i ładnych opisów. Jacek Dukaj powiedział niedawno, że tęskni za tak zwanymi "cegłami", czyli tasiemcowo długimi powieściami, które powoli wciągają a jak już wciągną, to nie chcą wypuścić. Zadziwiająca jest lekkość, z jaką China Mieville splata ze sobą bardzo liczne wątki. Jak się okazuje, wszystkie drogi prowadzą nie do Rzymu, lecz do Dworca Perdido właśnie. Jedynym jego uchybieniem jest kilka błędów w dramaturgii powieści - akcja od pewnego momentu zaczyna zachowywać się jak pociąg z popsutymi hamulcami, którego zatrzymać może tylko jakaś kraksa. Przypominałoby to nawet hollywoodzki film akcji, gdyby nie wielce niejednoznaczny finał. Moralny znak zapytania postawiony na końcu powieści - tak jak i odpowiedź na niego - są dalekie od banału.

Fantastyka nie umarła. Są pomysły w głowie i na papierze, o których nie śniło się wielu pisarzom. Dworzec Perdido promieniuje tym samym narkotyczno-dekadenckim klimatem, jakim promieniował kiedyś Gibsonowski Neuromancer... A najlepsze w tym całym zamieszaniu jest to, że w Anglii wydana została już kolejna powieść Chiny.

Nowy Crobuzon #1 - Dworzec Perdido

Autor: China Miéville
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2003
Tytuł oryginalny: Perdido Street Station
Rok wydania oryginału: 2000
Liczba stron: 656
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7298-288-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 45 zł


blog comments powered by Disqus