Zły Omen? – recenzja książki "Przeznaczenie Jedi #2 – Omen"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Patrycja Ziemińska
3 czerwca 2012

Otwierający podcykl „Przenaczenie Jedi” tom „Wygnaniec” sprawiał wrażenie naciąganego. Od początku zdaje się, że seria ta służyć ma „wielkiemu odświeżaniu”. Niestety, nie odświeżaniu pomysłów, a bardziej pamięci. Szczególnie tym, którzy z sagą w wersji książkowej dopiero obcować zaczynają. Nic zatem dziwnego, że cześć druga kurs ten utrzymuje.

Przebywający na dobrowolnym wygnaniu Luke Skywalker udaje się wraz z Benem w drugim etapie swej wędrówki (wedle schematu: etap = tom) do Ryftu Kathol, w którym zamieszkują mistycy mocy Aing-Tii. Liczy, że tam odkryje przynamniej część prawdy o tym, co zwiodło Jacena Solo na ścieżkę Ciemnej Strony. Odpowiedzi zdają się jednak nader mgliste. Służą raczej edukacji Bena, niż przybliżają do upragnionej prawdy o Darcie Caedusie
Tymczasem na Corruscant admirał Natasi Daala wprowadza wobec zakonu swoje restrykcje. Oskarża go o spiskowanie przeciwko władzom Sojuszu Galaktycznego… Brzmi znajomo? I słusznie, bo to jakby nieco tylko inna odsłona wyeksploatowanego aż do bólu pomysłu z czasów upadku Starej Republiki. No chyba że admirał Daala zaskoczy nas w pewnej chwili jakimś altruistycznym gestem? Pozycji Zakonu nie wzmacniają bynajmniej łatwe do przewidzenia, opłakane skutki wizyty rodziny Solo na Coruscańskich Targach Zwierząt i kolejne przypadki dziwnej zarazy wśród Jedi.

I dotąd mamy „jak w polskim filmie” – nic się nie dzieje. A przynajmniej nic na tyle nowego, że mogłoby to w jakikolwiek sposób podrażnić wyobraźnię czytelnika. Pada tu co prawda parę tajemniczych odniesień (np. dawne kontakty Yody z Aing-Tii), ale próżno szukać ich ostatecznego wyjaśnienia.

Największy szok stanowi jednak… początek powieści, w którym, po „latach” powraca wątek sfery medytacyjnej Sithów, na którą polują najwyraźniej jacyś nowi Sithowie... Tak! Zaginione Plemię z planety Kesh to chyba największe zaskoczenie tej książki. W świecie tym, jeszcze w czasach wygnania Mrocznych Jedi, a więc ponad 4 tysiące lat wcześniej, rozbił się tytułowy Omen – statek wiozący mistrzów Sith, którzy szybko dopasowali się do nowego rytmu życia, pielęgnując w odosobnieniu swe dawne tradycje.

To klasyczny wątek deus ex machina. Iluż bowiem jeszcze „zaginionych” Sithów czy Jedi-renegatów może kryć ta bardzo odległa galaktyka? Paradoksalnie to zarazem najświeższy z motywów, który daje nam znów bardziej kompleksowy wgląd w filozofię i organizację zakonu (?) Sithów. No i wynika zeń jasno, że prędzej czy później będą oni musieli zetrzeć się z Jedi. Póki co, akcja wśród Plemienia rozgrywa się na dwa lata przed innymi wydarzeniami serii i pozostaje zupełnie oderwana od reszty fabuły.

Dla Christie Golden „Omen” to debiut w starwarsowym uniwersum. Niezbyt udany – nudnawy, podporządkowany jakiemuś (oby!) niejasnemu zamysłowi, który może objawi się w kolejnych tomach podcyklu. Na razie „Omen” nie jest sam w sobie, ani też dla całej serii „Przeznaczenie Jedi” omenem szczególnie dobrym.

Star Wars: Przeznaczenie Jedi #2 - Omen

Autor: Christie Golden
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2011
Tytuł oryginalny: Star Wars: Fate of the Jedi: Omen
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 304
Format: 125x190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324140336
Wydanie: I
Cena z okładki: 32,80 zł



blog comments powered by Disqus