Religijny przekręt

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Bool
3 marca 2009

W najnowszej z wydanych w naszym kraju książek amerykańskiego pisarza (swą premierę w Stanach Zjednoczonych miała w 1997 roku!), Christopher Moore bierze na tapetę wierzenia prymitywnych plemion i zestawia je z ekspansją chciwych oszustów. A we wszystko wciąga pechowego pilota-nieudacznika. Wychodzi iście egzotyczna mikstura, którą należy długo się delektować.

Tucker Case to typ lesera i hulaki, który wplątuje się w poważne kłopoty przez piękne kobiety. Przez jedną z nich rozbił różowy odrzutowiec swojej szefowej i poważnie okaleczył swe przyrodzenie. W konsekwencji tego musi uciekać z kraju. Jego szansą na nowe życie jest oferta złożona przez tajemniczego Czarownika, władającego plemieniem Rekinów na jednej z wysp Mikronezji. Tucker nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństw czekających na niego na tym barbarzyńskim lądzie.

Christopher Moore w „Wyspie wypacykowanej kapłanki miłości” prezentuje cały wachlarz niezwykłych postaci. Są zatem doktor Curtis i jego śliczna, acz kipiąca jadem żoneczka, była pielęgniarka, a obecnie prezentująca się w pełni okazałości Najwyższa Kapłanka, Beth. Jest także gustujący w damskich ciuszkach, muskularny nawigator Kimi oraz amerykański dziennikarz cierpiący na nadwagę, Jefferson Pardee. Pozostali bohaterowie to: plemię Rekinów z ludożercą Sarapulem, ponętną Sepie i naiwnym władcą Malinkiem, ochroniarze Kapłanki – japońscy karatecy – oraz duch zmarłego pilota, Vincenta. I jest jeszcze mój ulubieniec, gadający nietoperz owocożerny, Roberto, którego cyniczne uwagi są zdumiewająco błyskotliwe i trafne. Momentami wychodzi on nawet na główny plan, przygaszając pozostałych bohaterów powieści, za co dozgonna chwała panu Moore'owi.

Ekscentryczny pisarz, który przed rozpoczęciem swej oszałamiającej kariery imał się różnych prac (m.in. sprzedawcy, dyskdżokeja czy fotografa), brawurowo prezentuje wierzenia prymitywnych plemion i szkodliwy wpływ procesu globalizacji na ich życie. Nie traci przy tym swego lekkiego, pełnego zaskakujących pomysłów stylu. W posłowiu tłumaczy skąd czerpał swe pomysły i przyznaje się, że cała opowieść nie jest zbyt wiarygodna (w Mikronezji nie istnieją kulty cargo oraz ludożercy, a życie mieszkańców wyspy opisał na podstawie własnego doświadczenia, wyniesionego z pobytu w podobnej społeczności).

Trudno nie znaleźć podobieństw życia Christophera Moore'a z losami nieodżałowanego twórcy cyklu „Autostopem przez galaktykę”, Douglasa Adamsa. Obaj zacni dżentelmeni byli urodzonymi globtroterami, zachwyconymi pierwotnymi ludami i nie odkrytą przez człowieka XXI wieku przyrodą (zagrożonymi gatunkami zwierząt). Poza tym ich książki cechuje wysoki poziom moralizatorstwa oraz absurdalny, acz inteligentny humor.

Christopher Moore w recenzowanej powieści przestrzega białego człowieka przed zbytnimi kontaktami z pierwotnymi ludami, zachwyconymi wynalazkami współczesnego homo sapiens. Zestawienie tych dwóch zupełnie różnych od siebie światów nie jest zbyt rozsądne ani bezpieczne.

„Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości” to powieść niebywale zabawna, chwilami makabryczna, z szeregiem wątków sensacyjnych i przygodowych, jakich nie powstydziliby się najlepsi pisarze tychże gatunków.

To najlepsza książka na obecną zimową pogodę i otaczającą nas zewsząd biel. Gorąco polecam pasjonujący lot na tropikalny archipelag wysp Mikronezji! Piątka z plusem!

Wyspa Wypacykowanej Kapłanki Miłości

Autor: Christopher Moore
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2008
Tytuł oryginalny: Island of the Sequined Love Nun
Rok wydania oryginału: 1997
Liczba stron: 400
Format: 135x205 mm
Oprawa: twarda w obwolucie
ISBN-13: 978-83-7480-111-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 35 zł


blog comments powered by Disqus