Recenzja książki "Błękitne złoto"

Autor: Dawid "Fenrir" Wiktorski
Korekta: Zunia
17 listopada 2012

Cussler w swoich książkach przyzwyczaił nas do brania na warsztat najróżniejszych teorii spiskowych powstałych na przestrzeni dziejów. Mierzył się już z Titanikiem, ze starożytnymi cywilizacjami czy też wydarzeniami z czasów wojny secesyjnej. W niektórych jego powieściach mogliśmy odnaleźć historie zagrożeń związanych z manipulowaniem środowiskiem naturalnym. Drugi tom „Z archiwów NUMA” podpada pod tę ostatnią kategorię.

Jeśli ktoś głównego punktu zaczepienia doszukiwałby się w tytułowym „błękitnym złocie”, przyrównując je na zasadzie analogii do znanych doskonale określeń typu „białe” i „czarne złoto” (odpowiednio sól i węgiel), to byłby jak najbardziej bliski prawdy. „Błękitne złoto” to nic innego jak… woda. Przewrotność tytułu polega na tym, że substancja, której mamy rzekomo pod dostatkiem, została przyrównana do cennego metalu szlachetnego. Można się więc domyślić, że głównym problemem recenzowanej powieści będzie niedostatek wody pitnej.

W odróżnieniu od „Węża”, „Błękitne złoto” rozpoczyna się krótkim prologiem, który wyjątkowo w żaden sposób nie naprowadza czytelnika na trop przyszłych wydarzeń. Cała afera jest odkrywana w recenzowanej powieści dość późno – początkowo do czynienia mamy z dwiema równoległymi historiami, które nie mają punktów wspólnych, a na dodatek rozgrywają się w dwóch zupełnie odmiennych strefach klimatycznych. Co wspólnego ma czternaście martwych wielorybów, wikingowie i tajemnicze plemię Indian żyjących głęboko w amazońskiej dżungli? Okaże się, że całkiem wiele – Cussler z mistrzowską wprawą łączy ze sobą elementy pozornie niepowiązane.

Z drugiej jednak strony jakby nieco kuleje w „Błękitnym złocie” wątek sensacyjny. W poprzednim tomie przygód oceanologów, „Wężu”, mogliśmy znaleźć wiele scen, w których zagrożenie było naprawdę realne – nie przypominało to pospiesznej inscenizacji na potrzeby czytelników przyzwyczajonych do podobnych scen. „Błękitne złoto” opiera się zaś na odkrywaniu kolejnych kart w talii (podsuwanych bohaterom podejrzanie łatwo). Recenzowanemu tomowi „Archiwów NUMA” bliżej raczej do kryminału niż thrillera.

Jeśli chodzi o wątek ekologiczny, to ten już tradycyjnie stoi na wysokim poziomie – kwestia niedoboru wody pitnej została spleciona ze wspomnianym wątkiem sensacyjnym. Wykorzystanie problemów klimatycznych jest oczywiście najprostszą i najszybszą drogą do podporządkowania sobie rządów i zdobycia niewyobrażalnych pieniędzy. I taki właśnie obraz (a raczej próba jego realizacji) ukazany został w „Błękitnym złocie”. Z drugiej jednak strony istnieje wynalazek, który jest w stanie zrewolucjonizować proces odsalania wody, i stanowi on oczywistą przeciwwagę dla historii wielkiego spisku. Bliżej mu jednakże do fantasy niż technologii – wieczną bolączką Cusslera jest brak zagłębiania się w szczegóły działania techniki, którą prezentuje.

Mimo wszystko charakterystyczne dla twórczości tego autora akcentowanie roli danej strefy klimatycznej nie znalazło w fabule wystarczająco wiele miejsca, a całość ma raczej wydźwięk mało skomplikowanego kryminału. Recenzowana pozycja to z pewnością dobry pożeracz czasu – brakło tutaj jednak tego „czegoś”, co obecne jest w innych książkach Clive'a Cusslera i co decyduje o wyjątkowości jego prozy.

Z archiwów NUMA #2 - Błękitne złoto

Autor: Clive Cussler, Paul Kemprecos
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 8/2012
Liczba stron: 384
Format: 130×205mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324143641
Wydanie: I
Cena z okładki: 37,80 zł



blog comments powered by Disqus