Recenzja książki "Świt półksiężyca"

Autor: Dawid "Fenrir" Wiktorski
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
15 kwietnia 2012

Clive Cussler od dawna znany jest z powieści przygodowych, w których najwięcej do powiedzenia ma Dirk Pitt, legendarny wręcz oceanolog i badacz (w książkach Cusslera pojawia się także inny bohater, ale nie zdobył on już takiej popularności). W każdej książce autor tworzy kolejną niesamowitą historię, często obracającą się wokół tajemnic, które od dawna próbują rozwikłać naukowcy; nie brakuje też scenariuszy całkowicie fikcyjnych, jednak w dość znaczący sposób mogących wpływać na naszą rzeczywistość.

"Świt półksiężyca" tradycyjnie rozpoczyna się krótkim epizodem z przeszłości, w dość niejasny sposób wprowadzającym czytelnika w fabułę książki i główny wątek, wokół którego obracać się będzie cała akcja. Tym razem intryga sięga aż czasów rzymskiego imperium i tajemniczego Manifestu, który może wywrócić chrześcijaństwo do góry nogami – jednak bardzo długo nie wiadomo, czym ów Manifest tak naprawdę jest. Równolegle zaś obserwujemy drugi wątek – islamskich terrorystów, którzy w spektakularny sposób chcą doprowadzić do konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Do tej pory Cussler zwykle zaskakiwał mnogością i oryginalnością pomysłów, rzadko kiedy uciekając się do schematów powieści przygodowych. W każdej książce mierzył się z innym tematem – zagadką, która stanowiła inspirację dla kolejnych przygód Pitta. Ten w swych wojażach zwiedził cały świat – od południowoamerykańskich dżungli po Antarktydę. "Świt półksiężyca", napisany przez Clive’a Cusslera wespół z synem, Dirkiem, nie powala na kolana – wyraźnie brakuje w nim jakiegoś magicznego pierwiastka, który był obecny w innych książkach tego autora i nie pozwalał oderwać się od lektury.

Wątek skoncentrowany wokół islamskich ekstremistów nie jest zły – jak na powieść przygodową trzyma on całkiem przyzwoity poziom, jednak druga linia fabularna ("właściwa" historia) przez zbyt długi czas pełna jest niedopowiedzeń i tajemniczości, a bohaterzy gonią za czymś nieznanym i mistycznym. Następnie autorzy odsłaniają całą talię w jednej chwili – nie uświadczymy tu starego, dobrego schematu stopniowego odkrywania kolejnych tajemnic przed czytelnikiem, by połączyć je w jedną całość w wielkim finale. W "Świcie półksiężyca" satysfakcjonujące jest jedynie zakończenie wątku terrorystów, wątek historyczny został natomiast zamknięty jakby na siłę.
 
Nieco do życzenia pozostawia również sposób, w jaki prowadzona jest narracja – tak naprawdę nie do końca wiadomo, czy do czynienia mamy ze starym Pittem, bohaterem poprzednich książek (na co wiele wskazuje, jednak autorzy nie mówią tego wyraźnie), czy też jego synem, nazywającym się identycznie jak ojciec, wskutek czego tylko niewielkie szczegóły pozwalają odróżnić ojca od syna i przypisanie mu udziału w kolejnym epizodzie. Bohaterowie w "Świcie półksiężyca" są prawdopodobnie najsłabszym elementem całej książki – za dużo tu chaosu i pomieszania z poplątaniem.

Podczas lektury można odnieść wrażenie, że autorzy chcieli opowiedzieć historię ze znacznie większym rozmachem, jednak zabieg ten im się zbytnio nie udał. Jeśli ktoś zaczyna dopiero swoją przygodę z twórczością Cusslera, to "Świt półksiężyca" nie będzie złym wyborem, jednak osoby, które znają już postać Dirka Pitta, zdecydowanie powinny sięgnąć po jego wcześniejsze przygody.

Dirk Pitt #21 - Świt półksiężyca

Autor: Clive Cussler, Dirk Cussler
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2011
Liczba stron: 416
Format: 130x205 mm
Oprawa: miekka
ISBN-13: 9788324140695
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,80 zł



blog comments powered by Disqus