Recenzja książki "Wieczni wygnańcy"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Acabar
10 grudnia 2010

Są romanse, które porywają, jak „Przeminęło z wiatrem” czy „Wichrowe wzgórza”. Są romanse popularne, jak cała „Saga o Ludziach Lodu” i inne tasiemce pani Margit Sandemo. Są harlekiny za złotówkę, zalegające na półkach kiosków i kącików z prasą w supermarkecie. W końcu są też niezwykle modne „romanse paranormalne”, których istny wysyp zapoczątkowała saga „Zmierzch” pani Meyer. Autorka „Wiecznych wygnańców” najwyraźniej usiłowała połączyć w jednej niedługiej powieści te wszystkie trendy i... poległa.

Miranda jest młodziutką dziewczyną, marzycielką. Zachariasz to jej anioł stróż, zakochany beznadziejną miłością w swej podopiecznej. Jak zawodowy prześladowca obserwuje każdy jej ruch – od szkoły po łazienkę. Mimo to nie jest w stanie jej pomóc, gdy nastolatka wpada w sidła... wampira. Krwiopijca porywa ją i przemienia w nieumarłą księżniczkę. Jednak Zachariasz, wygnany z nieba, nie poddaje się. Dostaje ostatnią szansę od archanioła Michała – znaleźć i zniszczyć wampirzy ród królewski... Czy mu się uda i jak skończy się jego miłość do Mirandy? To (teoretycznie) zagadka, która zostanie rozwiązana dopiero w ostatnim rozdziale.

Plusami książki są bez wątpienia łatwość i szybkość czytania oraz bogate czerpanie z trendów panujących aktualnie w literaturze kobiecej. Na tym jednak, niestety, zalety się kończą.

Związek anioła z nastoletnim wampirem – ba!, wampirzą księżniczką – bez wątpienia jest romantyczny... ale także niesamowicie tandetny. Czy w dzisiejszej dobie „Zmierzchu”, mang o nadprzyrodzonych istotach, seriali o wampirach i aniołach, taka powieść może być choć odrobinę oryginalna? Niestety nie. Sytuacji nie ratuje w żaden sposób narracja prowadzona przez autorkę. Pierwszoosobowa, ze zmieniającymi się ciągle bohaterami, wprowadza bałagan i wcale nie uatrakcyjnia powieści. Rozterki Mirandy (ugryźć czy nie ugryźć?) stają się szybko nudne, a Zachariasz zaczyna się jawić jako psychopatyczny prześladowca opętany jedną tylko myślą – zbliżyć się do nieletniej podopiecznej. Autorkę poniosła wyobraźnia, ale zabrakło umiejętności, aby tego rozpędzonego konia utrzymać na wodzy...

Pani Smith najwyraźniej była pod ogromnym wpływem kolejnych części „Zmierzchu”, gdyż całymi garściami czerpała z motywów zawartych w słynnej sadze. Nieszczęśliwie dla siebie, była pod równie wielkim wrażeniem tanich, broszurowych romansideł, sprzedawanych po dolarze i pisanych zawsze w oparciu o ten sam schemat. Usiłowała dodać swojemu dziełu splendoru i rozmachu, upodabniając Mirandę do Scarlett z „Przeminęło z wiatrem”, zaś władcę wampirów do Draculi Stokera... ale po co? „Wieczni wygnańcy” są powieścią wyraźnie przeznaczoną dla nastolatek – i to tych młodszych – więc takie zabawy metatekstowe raczej nie zadziałają.

Bez względu na to, czy jesteście fanami Edwarda Cullena, Vlada Draculi, paranormalnych romansów czy skrzydlatych wysłanników Boga, nie polecam Wam tej książki.

Wieczni wygnańcy

Autor: Cyntia Leitich Smith
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2010
Liczba stron: 304
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324136605
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,80 zł



blog comments powered by Disqus