Recenzja książki "Pan Potwór"

Autor: viv
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
22 marca 2012

Potwora, który raz wylazł z pudełka, niełatwo potem w nie schować. Jeśli choć raz pozwoliło mu się przejąć kontrolę nad częścią swojego życia, niełatwo go potem ubezwłasnowolnić. John Wayne Cleaver w wydarzeniach opisanych w pierwszej części trylogii Dana Wellsa, „Nie jestem seryjnym mordercą”, wypuścił na wolność swojego prywatnego demona, aby walczyć z innym równie groźnym monstrum. Zwyciężył, ale teraz musi się zmierzyć z tą częścią siebie, która dla otoczenia może być nie mniej groźna – z Panem Potworem. Tymczasem po zaledwie kilku miesiącach spokoju w Clayton znów zaczynają ginąć ludzie. Czy to tylko zbieg okoliczności, że w tak małym miasteczku nagle pojawia się kolejny seryjny morderca?

Podczas gdy odkrycie ciał kolejnych ofiar powoduje, że niemal wszyscy w Clayton zaczynają się zastanawiać, czy wcześniejsze zagrożenie nie wróciło, John, świadomy, że to niemożliwe, dość szybko zaczyna dostrzegać, że nowe zbrodnie w jakiś sposób łączą się poprzednimi. Po raz kolejny zostaje silnie uwikłany w intrygę z udziałem seryjnego mordercy, co pozwoliło Wellsowi na lepsze zobrazowanie walki, jaką John odbywa ze swoim prywatnym demonem. Niezależnie od wątku quasi-kryminalnego autor zgrabnie ukazuje funkcjonowanie rozbitej rodziny młodego bohatera, a także – co jeszcze ciekawsze – pierwsze młodzieńcze zauroczenia przeżywane przez osobę ze zdiagnozowanymi antyspołecznymi zaburzeniami osobowości.

„Pan Potwór”, druga odsłona przygód szesnastoletniego socjopaty mającego spore zadatki na dołączenie do grona najsłynniejszych amerykańskich seryjnych morderców, okazuje się nie mniej wciągająca od poprzedniczki, w czym ogromna zasługa ujmującego – jak by to nie brzmiało – głównego bohatera. John na nowo musi wcielić w życie swój system zasad i poskromić tę część osobowości, która pragnie dręczyć i dominować, a jest to o tyle trudniejsze, że został pozbawiony wsparcia terapeuty. Dodatkowo samokontrolę Johna mocno osłabia irytujące zachowanie jego matki, która postanowiła zaakceptować odmienność syna i pomóc mu z nią żyć, oraz odwzajemniona sympatia koleżanki ze szkoły. Autor świetnie przedstawił przy tym dysonans między tym, jak czuje się sam bohater, borykający się nie tylko z efektami uwolnienia swojego potwora, ale i wspomnieniami tego, na co mu pozwolił, a tym, jak otoczenie postrzega go przez pryzmat jego bohaterstwa podczas niedawnych tragicznych wydarzeń.

W recenzji „Nie jestem seryjnym mordercą” zaznaczyłam w książce obecność elementów fantastycznych bardzo istotnych dla przebiegu fabuły. Choć wyraźna informacja o tym nie pojawia się na okładce, lektura drugiej części trylogii, zwłaszcza w kontekście jej zakończenia, nie pozostawia wątpliwości – serię można określić jako paranormal mystery thriller i zdecydowanie zalicza się ona do literatury fantastycznej. Podobnie jak w poprzedniej części, w książce zawartych zostało także kilka mocnych, czasem brutalnych scen, choć oczywiście siła ich oddziaływania na czytelnika zależy od indywidualnej wrażliwości.

„Pan Potwór” to bardzo dobra kontynuacja „Nie jestem seryjnym mordercą”. Jeszcze mocniejsze wplecenie w fabułę wątku fantastycznego, może z uwagi na brak elementu zaskoczenia, wychodzi powieści na plus. Zachowana została dynamika akcji, czarny humor narratora, a także poruszana tematyka – nadal ciekawa, bo nie wyczerpana. Wszystko to sprawia, że „Pan Potwór” doskonale sprawdza się jako niezobowiązująca lektura na dłuższy wieczór. Teściowa autora po ukończeniu przez niego pracy nad tą książką potajemnie dzwoniła do jego żony z pytaniem, czy ta na pewno nie boi się z nim przebywać sam na sam. Warto się przekonać, dlaczego.

John Cleaver #2 - Pan Potwór

Autor: Dan Wells
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Wydawnictwo: Znak
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 2/2012
Tytuł oryginalny: Mr. Monster
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 256
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324017539
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus