"Kebab Meister" - recenzja książki

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
8 kwietnia 2013

 

Krytyczne oko na rozdrożu
 
Będąc jednocześnie czytelnikiem i recenzentem w jednej osobie, można nie tylko zasiąść przy lekturowej uczcie, ale też nieźle nachlapać, tudzież nakruszyć tu i ówdzie literackim jadłem, faszerując krytyczny komentarz własnymi przemyśleniami na jego temat. Innymi słowy – obywając się bez kulinarnych metafor – funkcjonując jako takie "dwa w jednym", można podładować akumulatory estetyczne i jednocześnie wartościując, poużywać sobie werbalnie. W przypadku lektury Kebab Meister Darka Foksa można jednak stanąć na czytelniczym rozdrożu i stracić orientację. Wszelkie kategoryzacje idą tu bowiem do piachu. Człowiek opiera się o pióro jak o łopatę i nie wie, co począć wobec enigmatycznego konglomeratu myśli, dialogów i szczątkowych opisów, z którymi styka się w tejże powieści.
 
No właśnie. W powieści? Z jakim tworem literackim mamy w ogóle do czynienia? Gatunek ten (podobnie jak i fabułę) sugeruje nam wydawnicza zajawka na okładce książki. Gdy przyjrzymy się jej treści, lakonicznym zapisom wyrwanym z nieznanego uniwersum narracyjnego, częstokroć niekoherentnym wobec siebie, dojdziemy do wniosku, że obcujemy prędzej z odautorską zabawą z czytelnikiem, polegającą na wypełnianiu pustych miejsc w tym literackim imaginarium, niż z gotowym tworem fabularnym. 
 
Chcąc dokonać jakiegokolwiek zarysu świata przedstawionego w Kebab Meister, również napotyka się spore trudności. Krótkie zapisy świadczą o rozmowach między pewną kobietą i pewnym mężczyzną, pojawia się postać generała (kolejna sugestia od wydawcy) i opisy, które kierują czytelnicze pragnienie ogarnięcia całości na trop historii ocierającej się o wojenne, okupacyjne realia. Fakt, że są to nakreślone niewyraźną kreską losy Pawła Szandruka, oficera armii ukraińskiej i polskiej, oraz jego żony, traci właściwie na znaczeniu. Wszelkie pochodzące z zewnątrz poszlaki nie zmieniają ścieżki bezimienności i anonimowości, którą podąża utwór. Repliki dialogowe, z którymi obcujemy na w przeważającej ilości nie zapisanych, ale raczej opatrzonych tekstem stronicach, mogłyby być wypowiedziane właściwie przez każdego, dlatego biograficzna wzmianka nie wnosi zbyt wiele do czytelniczego śledztwa, jakie funduje nam Foks.
 
W przypadku najnowszego dzieła twórcy Sonetów drogi trudno wyznaczyć także trajektorię jej popularności czytelniczej. Z pewnością książka natrafi na grono zainteresowanych, lubujących się w narracyjnych zawiłościach i w meandrach niedopowiedzeń, prześwitach słów i ich wieloznaczności. Historia ta, mająca postać urywającego się co rusz scenariusza, częstokroć rozpisanego na nieme sekwencje, nie zaskarbi sympatii tych, którym do takowych zabiegów narracyjnych po prostu brak cierpliwości.
 
Darek Foks to twórca przedziwny, zaskakujący fikuśnymi strukturami werbalnymi i przewrotnymi puentami w swych lirykach (ukłony i czołobicie dla Wierszy o fryzjerach i Przeceny map). Tym razem jednak tak miłe i ekscytujące przepychanki z odbiorcą skierował na dość niepewny grunt. Więcej tu dezorientacji niż fascynujących eskapad w słowne labirynty, zaś mnożące się zagadkowe sytuacje, wyłaniające się ze szkieletowej fabuły i zapytania, które ta samoistnie generuje, niebezpiecznie graniczą z pytaniami o sens całego literackiego przedsięwzięcia, jakim jest Kebab Meister

Kebab Meister

Autor: Darek Foks
Wydawnictwo: Korporacja Ha!art
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 12/2012
Liczba stron: 104
Format: 140x200
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788362574766
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,00 zł


blog comments powered by Disqus