Recenzja książki "Kamienica"


On zawsze ma przy sobie nóż. On – główny bohater, bezimienny rezerwista, poszukujący odpoczynku po długiej wojnie. On, którego ciągle obserwują tajemnicze oczy, otaczają wrogie szepty, a cała rzeczywistość zdaje się Go osaczać niczym łowną zwierzynę.
 
To pierwsze, czego domyśla się czytelnik Kamienicy Dariusza Eckerta. On to weteran II wojny światowej, szukający mieszkania dla siebie i dla Niej. Znajduje je w tytułowej kamienicy – starym, trochę sypiącym się budynku, w którym co noc pojawiają się graffiti z gwiazdami Dawida. Ona jest jego motorem działania, szansą na normalność i kotwicą osadzoną w rzeczywistości, dzięki której On nie traci zmysłów – a przynajmniej nie od razu. Bo z codziennym życiem powoli zaczyna przegrywać powojenna paranoja, obsesja pełna szeptów, wspomnień, huków karabinu i winy, która przytłacza głównego bohatera. Dręczą go wspomnienia, w których zabijał nie tylko zbrodniarzy wojennych. Momentami trudno odróżnić jawę od sennego majaku, pełnego naturalistycznych wizji.
 
Kamienica to z pewnością dziwna powieść. Eckert znany był dotąd bardziej z poezji – dlatego tę książkę należy potraktować nieco inaczej niż standardową literaturę z kręgu epiki. Porusza drażliwy temat, osnuty niemal woalem tabu – uraz psychiczny gloryfikowanego żołnierza frontów drugowojennych. Nie sposób do końca stwierdzić, czy robi to dobrze, czy może mija się z założonym celem; dość, że zastosowane środki są niezwykle obrazowe i bez problemu trafiają do czytelnika. Postacie bezimiennych Jego i Jej, różnice wyraźnie zarysowane między bohaterami w kontekście płci i osobowości, motywy kierujące Nim, jego problemy z adaptacją i pogłębiająca się dziwna psychoza – wszystko to zostało odmalowane w najmniejszych szczegółach, a jednocześnie na tyle oszczędnie, aby czytelnika nie drażnić niepotrzebnym słowotokiem. 
 
Tak naprawdę trudno ocenić tę książkę w kategoriach "dobra" lub "zła pozycja". Język i narracja bez wątpienia wciągają. Akcji jest w niej niewiele, fabuła jest poplątana i trudno znaleźć główny wątek, ukryty w cieniach przedziwnych wydarzeń, widzianych Jego oczami. Po skończonej lekturze czytelnik pozostaje skołowany – podobało mi się, czy nie? Niby wciągnęła, ale jednocześnie czegoś brak, czegoś nie rozumiem, a może nie dojrzałem kluczowego motywu? Czy to była narracja pierwszoosobowa, czy strumień świadomości, a może coś jeszcze innego? Do tego niepokojące ilustracje, przedstawiające wpatrujące się w nas oczy, śledzące każdy ruch – zarówno nasz, jak i bohatera.
 
Dla odbiorcy Kamienica bez wątpienia jest interesującym i wartym uwagi eksperymentem, przeprowadzonym na jego guście i testującym szerokość horyzontów czytelniczych. Tematyka jest ważka i potrzebna, Eckert z kolei nie jest pierwszym lepszym debiutantem. Kompozycja samej powieści też jest niebanalna. Niewielki niedosyt pozostawia dziwnie duża czcionka, sugerująca sztuczne rozdmuchanie objętości – jednak dość szybko przestaje to przeszkadzać. Wybór należy do czytelnika – albo będzie zdumiony i lekko skołowany, albo po prostu odłoży książkę na półkę. 

Kamienica

Autor: Dariusz Eckert
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2012
Liczba stron: 189
Format: 120x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378050315
Wydanie: I
Cena z okładki: 22 zł



blog comments powered by Disqus