Recenzja książki "Który stawał na wysokości zadania"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
21 października 2012

H.G. Wells – nazwisko znane każdemu fanowi fantastyki, a także historykom i krytykom literatury światowej. Autor osławionego słuchowiska „Wojna światów”, które wywołało narodową panikę w USA, twórca „Wehikułu czasu”, genialnej powieści science fiction z początku wieku. Ale co tak naprawdę – poza nazwiskiem i tymi dwoma faktami – wiemy o tym nietuzinkowym pisarzu?

Niedawno Rebis wydał kolejną książkę „swojego” autora, Davida Lodge’a, „Który stawał na wysokości zadania”. Pod tym enigmatycznym tytułem kryje się fabularyzowana biografia „ojca science fiction” podana w dość ciekawej formie. Jednak kto w pierwszej chwili sięgnąłby po opasłe (ponad pięćset stron!) tomisko w jadowicie różowej okładce z, na pierwszy rzut oka, dwuznacznym tytułem wypisanym elegancką kursywą?

Okazuje się, że design okładki jest jednak jak najbardziej adekwatny do treści. Czytelnik dowiaduje się nie tylko paru zaskakujących faktów (mało kto zdaje sobie sprawę, ze H.G. urodził się jeszcze w XIX wieku, a „Wehikuł czasu” opublikowano w roku... 1895!), ale także wielu intymnych szczegółów życia (i pożycia) Wellsa. Okazuje się bowiem, że pisarz był jednym z pierwszych wielbicieli hippisowskiej „wolnej miłości”, wyprzedzającym swoje czasy również pod tym względem. Jego dwie żony oraz liczne kochanki miały ogromny wpływ na życie i twórczość pisarza, co zresztą dokładnie pokazane jest w książce.

Lodge opisał życie Wellsa jak naprawdę pasjonującą powieść. Skoncentrowany na cielesnym – w każdym aspekcie – wymiarze życia swojego bohatera, pozostawia czytelnikowi zarówno analizę psychologii twórcy, jak i wyciągnięcie wniosków z przytaczanych fragmentów listów, sytuacji, wspomnień. Ciekawym zabiegiem jest tu pojawiająca się co jakiś czas forma wywiadu – Wellsa z Wellsem, żeby było zabawniej. Pomaga to na pewno uporządkować niektóre wątki, po których Lodge skacze jak pasikonik, poukładać retrospekcje i uzasadnić wysnuwane po cichu tezy autora.  Fabularyzacja była w tym przypadku świetnym posunięciem.

Jednocześnie otrzymujemy całkiem ciekawy obraz Europy przedwojennej, początku wieku – a także Londynu w czasie nalotów dywanowych, zaciemnionych okien i wszechobecnych gruzów. Dla nas, polskich czytelników, to coś zupełnie odmiennego od ciągłej martyrologii obecnej w rodzimych mediach i literaturze – Lodge najwyraźniej wolny jest od wszelkiej narodowej traumy związanej z obiema wojnami, patrzy więc na nie z dystansem urodzonego obserwatora.

Dodać jeszcze należy, że sam autor przyznaje się do delikatnego naciągania niektórych wątków, wyolbrzymiania ich lub po prostu fantazjowania. Na jego usprawiedliwienie można rzec, iż dokładnie zaznacza i uzasadnia te fragmenty. Jednocześnie na końcu „Który stawał...” znajdujemy obszerną bibliografię, pełną źródeł, z których korzystał podczas pisania, wyszczególnionych także w przypisach – nie ma więc wątpliwości, że trzymamy w rękach rzetelną, przyjemną w odbiorze biografię. Trudno zarzucić jej cokolwiek od strony technicznej i merytorycznej. Co więcej – z racji stylu będzie interesującą lekturą również dla osób niezbyt lubiących sięgać po „żywoty” znanych i sławnych.

Który stawał na wysokości zadania

Autor: David Lodge
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 5/2012
Tytuł oryginalny: A Man of Parts
Liczba stron: 528
Format: 150x225 mm
Oprawa: twarda w obwolucie
ISBN-13: 9788375106893
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł



blog comments powered by Disqus