Django Wexler "Mroczny tron" - recenzja powieści

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Ruszczak
14 lipca 2016

www.gildia.pl
Kampanie Cienia #2 - Mroczny tron.
Dostępność: 2-3 dni robocze
Cena: 27,90 zł 39,90 zł
dodaj do koszyka

Girl power

Pułkownik Vhalnich wraca do Vordanu w pośpiechu, zostawiając za sobą swoją kolonialną kompanię. Król jest umierający, księżniczka Raesina nie wydaje się być w stanie przejąć tronu, a Minister Informacji, książę Orlanko, rządzący Ohlnei metodami inkwizycji, najwyraźniej ma zamiar zostać szarą eminencją królestwa, pociągającą za sznurki. Dodatkowo wygląda na to, że szykuje się rewolta – nastroje społeczne są co najmniej niespokojne.

Niedawno dowiedziałam się, że Kampanie cienia reprezentują gatunek, który Amerykanie, wielbiący podziały i klasyfikację, nazwali gunpowder fantasy. Cóż, Django Wexler w Mrocznym tronie zupełnie zmienia scenografię. Prochu jest tu stanowczo mniej: prosto z khandarskiej pustyni, przez którą kompania wojska maszerowała, tłumiąc bunt i walcząc, przenosimy się na ciasne ulice stolicy Vordanu, Ohlnei, i w zakamarki dworu królewskiego, a fabuła skręca w stronę raczej śledzenia intryg niż bitew i walk jako takich. Wprowadzeni zostają też nowi bohaterowie, a raczej bohaterki: księżniczka Raesina i Szalona Jane. Obie bardzo charakterystyczne, istotne dla fabuły i nietuzinkowe. Wexler ma najwyraźniej upodobanie do postaci kobiecych, bo tu wręcz zdominowały powieść.

Winter, wysłana przez Janusa, by zinfiltrować kobiecy gang w dzielnicy portowej, odnajduje swoją ukochaną z czasów placówki wychowawczej, wspomnianą Jane. Na szczęście nie zafundowano nam tu wzorcowego, romantycznego spotkania po latach, więc ten wątek nie zawodzi (inaczej było w Imionach, gdzie straszliwie denerwowało ciągłe podsuwanie czytelnikowi sugestii co do orientacji Winter). Jednocześnie obie odegrają ogromną rolę w nabierającym rozpędu przewrocie, czy wręcz zamachu stanu, który obserwujemy w miarę rozwoju fabuły. Raesina zaś już na samym początku pokazuje, że nie jest delikatną księżniczką, za którą wszyscy ją uważają: nie dość, że sama rozpoczyna spisek przeciwko funkcjonującemu rządowi królestwa i wpływom obcego kapitału i religii, sterując działaniami wyjątkowo zręcznie, to jeszcze... kryje w sobie demona, który czyni ją nieśmiertelną.

Gorzej wypada wątek kapitana Marcusa. Tak jak wcześniej był jednym z ważniejszych i ciekawszych bohaterów, przynajmniej w moim odczuciu, tak teraz jest do cna nijaki, jakby Wexler nie wiedział, co z nim zrobić. Rozdziały, w których narrację prowadzi Orlanko, także nie powalają. Również Vhalnich pokazany zostaje nieco manierycznie. Można zaryzykować stwierdzenie, że postaci panów zostały potraktowane po macoszemu. Niestety – podobnie Wexler podszedł do fabuły.

Nie jest co prawda źle. Zmiana scenerii wyszła Mrocznemu tronowi na plus, ożywiając akcję i przyjemnie odświeżając fabułę. Intryga Raesiny jest rozbudowana i wciągająca – chociaż jej podstawy nie do końca są dobrze wyjaśnione – a rewolucja jest pełna wydarzeń. Jednak całość jest nieco męcząca, miejscami przegadana, zmusza do odłożenia książki od czasu do czasu. Szkoda też, że nie został pociągnięty wątek Kapłanów Czerni – występują, ale, można rzec, epizodycznie.

Ogólnie jest całkiem dobrze, czyta się przyjemnie i widać sporo fajnych pomysłów, jednak pierwszy tom wciągnął mnie bardziej niż Mroczny tron. Zobaczymy, jak będzie w trzecim!

Kampanie Cienia #2 - Mroczny tron

Autor: Django Wexler
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 6/2015
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378186984
Wydanie: I



blog comments powered by Disqus