Dmitry Glukhovsky "Witajcie w Rosji" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Beata Liwoch
7 marca 2015

Rosja to wyłącznie stan umysłu

Znane polskie porzekadło mówi, że Rosja to nie kraj, a stan umysłu. Zdają się to potwierdzać wszelkie zabawne - a po refleksji raczej przerażające - nagrania wideo z rosyjskich dróg, docierające co jakiś czas wiadomości polityczne czy gospodarcze, a dla wtajemniczonych w sztukę czytania bukw także rosyjski Internet i ichni Facebook, VKontakte. Kolejnych argumentów dostarcza nam w swojej satyrycznej w gruncie rzeczy książce Witajcie w Rosji Dmitry Glukhovsky.

To antologia 16 opowiadań o, w sumie, mieszkańcach Federacji Rosyjskiej (oczywiście wszystkie nazwiska bohaterów oraz nazwy państw zostały, jak deklaruje autor, wymyślone, a zbieżność z prawdziwymi jest przypadkowa). Dostajemy wgląd w życie elit (finansowych i politycznych) oraz żywoty biedaczków-obywateli. Jedne i drugie są podlane sosem groteski i absurdu (jak pierwsze z opowiadań, From Hell, w którym profesor geologii odnajduje tytułowe piekło, które okazuje się już prowadzić interesy z pewnym dużym rosyjskim koncernem). Glukhovsky nie pozostawia suchej nitki na wyrachowanych, pławiących się w luksusie bogaczach (jak w opowiadaniu Oni czasem wracają, w którym Pierwszy i Drugi idą ponurkować i bez większego sentymentu żegnają instruktora, pozostawiając go na pożarcie rekinom; także w Utopii, gdzie zafascynowany Francją oficjel w końcu może pojechać do wymarzonego Paryża). Jednak sporo miejsca Glukhovsky poświęca także głupocie i marazmowi społeczeństwa.

Proteza obnaża konsumpcjonizm, pogoń za każdą durną modą oraz wyjątkową wrażliwość mieszkańców Moskwy na to, co mają sąsiedzi. Każdemu wedle potrzeb to opowieść o ostatnim chyba uczciwym milicjancie, który nie bierze łapówek - przez co opuszczają go wszyscy, z żoną włącznie. Objawienie kojarzyć nam się może z wdrażaniem ogólnopaństwowych planów za czasów Gierka i Bieruta, doprawione jest jednak sporą dawką fantastyki (i fantazji autora), a Nim ucichnie wiatr uderza nie tylko w media i ich duractwo, ale także w miałkość i głupotę widzów. Między nimi znajdziemy też opowieść ze stacji kosmicznej, o wizycie Obcych, o maszynie liczącej głosy w wyborach czy o wódce z niespodzianką. Prawda, że zachęcające?

Ponieważ dotąd Glukhovskyego znaliśmy raczej od strony czysto fantastycznej (Metro i Czas zmierzchu), teraz z przyjemnością można popatrzeć na coś nowego. W tych opowiadaniach autor prezentuje lżejszy styl, raczej nawiązujący do dziennikarskiego (w końcu pisarz jest przede wszystkim żurnalistą). Wielka Rosja, która się z nich wyłania, budzi uśmiech jak youtubowe filmiki o czołgach przecinających autostrady, potem jednak cała wizja skłania do refleksji, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń za naszą wschodnią granicą. Wydana w 2010 książka pod tytułem Opowieści o Ojczyźnie nie mogła jeszcze nawiązywać do zajęcia Krymu czy wojny na Ukrainie, jednak buduje obraz kraju i oficjeli, którzy w każdej chwili mogliby się rzucić na podobne "wyzwanie" - pod wpływem impulsu, źle pojętej krytyki czy podszeptów (sic!) Gazpromu.

Tak na marginesie, Witajcie w Rosji jest też chyba najładniej wydaną pozycją autora Metra 2033, jaką mamy szansę dostać w Polszy. Grafika na okładce świetnie oddaje klimat całości, do tego twarda oprawa i czekające wewnątrz ciekawe ilustracje Vasilija Polovtseva w liczbie jednej na opowiadanie - przegląda się to z przyjemnością.

Czy można polecić Witajcie w Rosji? Tak. Interesujące, prześmiewcze, groteskowe opowiadania, pisane z pazurem i pomysłem, poruszające masę problemów to jedna z rzeczy, które warto przeczytać.

Dagmara Trembicka

Korekta: Beata Liwoch

Witajcie w Rosji

Autor: Dmitry Glukhovsky
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Wydawnictwo: Insignis
Wydanie polskie: 5/2014
Tytuł oryginalny: Рассказы о Родине
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 260
Format: 125x195 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788363944469
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,99 zł



blog comments powered by Disqus