Recenzja książki "Dotyk mroku"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
15 kwietnia 2011

„Dotyk mroku” to literacki debiut Doroty Wieczorek. I jak to zwykle z debiutami bywa, nie jest to może „wejście smoka”, ale brakuje doprawdy niewiele. Czy nie zdarzyło się Wam, w czasach szkolnych, czytując nauczycielskie elaboraty pod własnymi wypracowaniami (kreślone nieodmiennie kolorem czerwonym, czasami wzmocnione plutonem wykrzykników), zastanawiać jak by to było, gdyby role się odwróciły? Gdyby to nie „pani od polskiego” oceniała teksty bogu ducha winnych uczniów, ale na odwrót? Cóż, „Dotyk mroku” daje taką, jakże unikalną możliwość, bo przypadkiem lub nie, autorka jest… polonistką właśnie. Z pewnością doświadczenie zawodowe ułatwiło jej inicjację literacką. Warsztat pisarski, porządny i całkiem bogaty, mimo że nie bezbłędny i jeszcze niepokryty szlachetną patyną doświadczenia, przejawia się lekką, konsekwentną konstrukcją fabuły i dynamiczną narracją, pomijającą grząskie błota zbędnych detali, ale wcale nie pędzącą „po łebkach”.

Latające, zmiennokształtne konie, kopcące fajranty krasnoludy, uczone elfy, rusałki, leśne licha i czarodzieje... w świecie wykreowanym przez Dorotę Wieczorek nie zabrakło miejsca także dla zwykłych ludzi, zwanych tutaj magicznymi ślepcami. Tylko oni nie widzą prawdziwej, magicznej rzeczywistości, która z jednej strony bliska, dostępna na krok i wyciągnięcie ręki, z drugiej, pozostaje całkowicie niedosiężna. Gdzieś pomiędzy oboma światami tkwi Jacek, dzielny piętnastolatek, którego brata porwały żarłoczne mroki i którego nietypowe umiejętności magiczne już wkrótce mogą przeważyć szalę w wojnie pomiędzy dobrem a złem. Jeśli dodamy do tego, że rzecz dzieje się nie w Hogwarcie Harry’ego Pottera, ale w swojskim Gdańsku, to uzyskamy naprawdę ciekawy melanż klimatów fantastycznych. „Dotyk mroku” to pozycja idealna dla młodego czytelnika, a i zaskakująco przyjemna w konsumpcji dla starszego...
 
Powieść Doroty Wieczorek przeznaczona jest dla młodych pogromców książek, ale niekoniecznie początkujących w literackiej przygodzie. Pozycja ta stanowi ciekawą alternatywę dla „Harry’ego Pottera” czy też powieści Terry’ego Pratchetta. Swoją porcję nawiązań zgarnął typowy zwycięzca takich konkursów, a więc J.R.R. Tolkien – wszak tam, gdzie pojawiają się krasnoludy i elfy, tam dźwięczy w uszach pieśń „Władcy Pierścieni”, a na poziomie fabularnym, wyprawa Jacka i Roberta do miasta krasnali to wypisz, wymaluj odwiedziny Drużyny Pierścienia w przeklętej Morii. „Dotyk mroku” to sprawnie wykreowana fantastyka beletrystyczna, klasyczna w formie i treści, bazująca na sprawdzonych pomysłach, poddanych twórczej rearanżacji, a dzięki temu nadal świeżych i apetycznych. „Dotyk mroku” ma wszelkie parametry konieczne, by zainteresować młodego odbiorcę (ze szczególnym uwzględnieniem bardzo trafnie dobranej galerii postaci), a zarazem brakuje mu wszystkich tych cech, które odrzuciłyby starego wyjadacza. Bardzo udany debiut, dobrze wróżący na przyszłość. A że ta przyniesie nowe odsłony pomysłu Doroty Wieczorek możemy być pewni, wszak Jacek i jego towarzysze mają przed sobą długą, wyboistą, ale bezsprzecznie bardzo ciekawą drogę…
 

Dotyk mroku

Autor: Dorota Wieczorek
Okładka: Tomasz Maroński
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 4/2011
Liczba stron: 300
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376239163
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł



blog comments powered by Disqus