Recenzja książki "Golem"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bool
14 listopada 2012

Choć Edward Lee ma na swoim koncie już kilkadziesiąt horrorów, a pierwszą powieść opublikował na początku lat 80., w Polsce znany jest od niedawna. Tłumaczenie pierwszej książki tego autora ukazało się u nas w 2011 roku, lecz od tamtego czasu możemy rozkoszować się już trzecią publikacją tego pisarza.

Rozkosz to oczywiście względna, jeśli wziąć pod uwagę, że Lee jest autorem horrorów i że w swojej branży rozpoznawalny jest dzięki wyjątkowo wysokiej dawce brutalności, jaką regularnie serwuje czytelnikom. Polscy odbiorcy mogli się o tym przekonać, zaglądając do "Sukkuba" i "Ludzi z bagien". Teraz przed nimi "Golem", po którym można się spodziewać z grubsza podobnych doznań.

Pociągające u Lee jest między innymi to, jak wielowymiarowe są jego historie. "Golem" zaczyna się w sposób niemal konwencjonalny, kiedy para bohaterów kupuje dom w nieznanym im bliżej miasteczku. Oboje mają za sobą poważne przejścia - Seth po śmierci żony popadł w alkoholizm, Judy była uzależniona od narkotyków. Poznali się na odwyku. Po skutecznej terapii wrócili do życia, wspierając się nawzajem. Efekt był zaskakujący, bo Seth wypuścił na rynek komputerowy grę, której sukces przyniósł mu niemałe pieniądze. Trafiają zatem do Lowensport, gdzie kupują starą posiadłość.
Nie wiedzą jednak - choć każdy fan horrorów zdaje sobie sprawę, że będą musieli się dowiedzieć - że Lowensport było przed niemal stu laty niemym świadkiem potworności i prześladowań ludności żydowskiej. Teraz, wiek później, stare rany otwierają się na nowo a wina domaga się kary. Surowej, krwawej kary.

Subtelna paralela, jaką buduje Lee pomiędzy współczesnością a rokiem 1880, pogłębia znaczenie powieści, nadając jej nie tylko zakorzenienie w dawnym folklorze, lecz także ukazując ewolucję zła. Dawne okropności powtarzają się na nowy sposób, znajdując nowe środki wyrazu, nowe sposoby zaślepiania ludzi. Zło pozostaje zawsze aktualne. By takim być, dostosować się musi do historycznych warunków. Co innego wiek XIX, co innego XXI. Dziś nie straszy się dzieci historiami o potworach, które przyjdą i czynić będą swoje potworności, jeśli dzieci nie będą grzeczne. Dziś rodzice straszą dzieci historiami o podejrzanych panach, proponujących darmowe cukierki. I Lee właśnie tym tropem podąża. Mamy XIX-wieczne, romantyczne (w typie romantyzmu niemieckiego) zło i zło XXI-wiecznej plagi narkomanii. Uzależnienie, któremu ulegają bohaterowie „Golema”, stanowi swego rodzaju metaforę uśpionego zła, analogiczną do „uśpionego golema” przez to, że, mimo pozornego zażegnania, zawsze może powrócić.

Jeśli lubicie azjatyckie kino grozy, wypełnione flakami, kończynami i dewiacjami seksualnymi, to Edward Lee będzie dla was dobrą lekturą. "Golem" jest historią o dobrym podłożu psychologicznym i ciekawej konstrukcji, lecz trzeba przyznać, że artyzm owej prozy zatapia się w hektolitrach krwi, co czyni go mniej wyraźnym.

Golem

Autor: Edward Lee
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Replika
Miejsce wydania: Zakrzewo
Wydanie polskie: 9/2012
Tytuł oryginalny: The Golem
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 316
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376741949
Wydanie: I
Cena z okładki: 35,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus