Recenzja książki "Abaddon – Anioł Zagłady"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
9 czerwca 2011

Ostatnią powieść Ernesto Sábato, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak w pełnej, nieocenzurowanej wersji, traktować możemy jak symboliczny podarunek z okazji setnych urodzin autora – uroczystości, której on sam nie dożył, odchodząc zaledwie kilka dni temu. Nie jest to jednak forma hołdu jedynie dla samego Sábato, ale także cenny dar dla czytelników, którzy bogactwo prozy argentyńskiego twórcy dostrzegli już w jego dwóch wcześniejszych dziełach.

„Abaddon – Anioł Zagłady” jest utworem-labiryntem. Błądzi w nim sam autor, ale także przede wszystkim gubimy się my, trzymający kurs na końcówkę kłębka nici Ariadny. By pełniej wyrazić charakter powieści, można użyć stwierdzenia, że to labirynt intertekstualny, zbudowany z nawarstwiających się niczym palimpsestowe powłoki znaków, symboli, tekstów, odniesień, odwołań, których echa z sukcesem rozpoznajemy bądź z goryczą porażki pozostawiamy anonimowe.
Na fabularnej orbicie krążą autobiograficzne ślady, które odcisnął sam Sábato, notabene również bohater powieści, pojawiający się jako byt zrodzony z fikcji literackiej, który raz po raz sprowadza odbiorcę na interpretacyjne manowce. Bawiąc się z czytelnikiem, kpiąc i jednocześnie towarzysząc mu w tej maskaradzie, zmienia co rusz maskę trefnisia na zasłonę mędrca w akcie autoironii.

Chociaż trzecią powieść Sábato można by potraktować jako kontynuację poprzedzających ją dwu tytułów („Tunel” i „O bohaterach i grobach”), celniejszym określeniem będzie słowo „podsumowanie” lub „spełnienie”. Postaci, z którymi obcowaliśmy we wspomnianej dylogii, mniej lub bardziej wyraźnie odsłaniają swe oblicze w „Abaddonie – Aniele Zagłady” (m.in. artysta Juan Pablo Castel, Fernando Vidal Olmos czy tajemnicza Sekta Ślepców). Tworom wyobraźni towarzyszą bohaterowie naszych czasów, którzy oprowadzają czytelnika po „piekielnych” zaułkach Buenos Aires ostatniego ćwierćwiecza XX stulecia (Che Guevara czy Jorge Borges).

Wizja eschatologiczna u twórcy „Tunelu” w wielu punktach zespala się z tymi, które wyznaczają trajektorie powieści rosyjskich mistrzów prozy, takich jak Bułhakow lub Dostojewski. Czy mamy do czynienia z personifikacją zła w osobie Wolanda, czy jego emanacją w zdewaluowanej filozofii topiącej w swoich odmętach duszę ludzką Raskolnikowa czy Iwana Karamazowa, zawsze kwestię jego pochodzenia rozważamy w ścisłym związku ze światem wewnętrznym człowieka. Również u Sábato infernalnym wyobrażeniom daleko jest do tych z Memmlingowskich płócien. Pozostając w ścisłym kontakcie z egzystencją hic et nunc, towarzyszą człowiekowi na ziemi, przez niego samego powoływane do istnienia. Jako bystry i żywo reagujący na obrazy społeczno-polityczne swego kraju obywatel, pisarz diabelską sygnaturę dostrzegał w czynach ludzi, którzy zgotowali Argentynie dyktatorskie rządy począwszy od lat 20. do 70., tak często uwieczniane przez kinematografię inspirowaną literackimi świadectwami (przykładowo słynny „Dom dusz” na podstawie prozy Isabelle Allende).

Dokąd zatem, jako odbiorcy „Abaddona – Anioła Zagłady”, dojdziemy, podróżując po jego zagadkowych meandrach? Dylemat rodzi się sam, gdyż przed przeczesującymi gęstwinę znaczeniową powieści coraz częściej pojawia się poznawcza dezorientacja i pytanie, czy aby na końcu tej narracyjnej wędrówki czekać będzie nas prześwit wylotu owego labiryntu, czy może kolejna pułapka w postaci minotaurowego bestiarium wieloznaczności, niepokojących pytań egzystencjalnych, rozmycia ich w morzu wątpliwości. Wprawdzie potwory współczesności czają się wszędzie, ale na światło dzienne wychodzą zakamuflowane i niewinne, ponieważ przestaliśmy je dostrzegać i odpowiednio reagować. U Sábato ich nie brakuje, zwłaszcza tych nieoswojonych, groźnych, wytrącających ludzi z ich ciepłych, konformistycznych posadek. Armagedon? Sięgając do słów Miłosza: „nikt nie wie, że staje się już”.

Abaddon – Anioł Zagłady

Autor: Ernesto Sábato
Tłumaczenie: Helena Czajka
Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 3/2011
Tytuł oryginalny: Abaddon, el Exterminador
Seria wydawnicza: 50 na 50
Liczba stron: 416
Format: 140 x 205 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788324012138
Cena z okładki: 44,90 zł


blog comments powered by Disqus