Panowie, do bogów z szacunkiem!

Autor: Tomasz Nowak
14 lipca 2008

Sensacyjna powieść z wątkami fantastyki? Tak, to gatunek, w którym Eugeniusz Dębski czuje się zdecydowanie dobrze. Dowiódł tego już swoim wielotomowych cyklem o przygodach Owena Yeatesa. Teraz nadszedł czas na zmianę warty.

Czym zajmuje się ABW? Jakie sprawy rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami tajnych gabinetów? Dla zwykłych śmiertelników to wiedza mająca zawsze posmak owocu zakazanego. Oto teraz poznajemy tajnego agenta, Kamila Stocharda, człowieka w sumie przeciętnego, jeśli nie liczyć pewnych skrzywień zawodowych, charakterystycznych dla… agenta właśnie. Facet nie jest jakąś niedojdą, wręcz przeciwnie. To, że znajduje się w środku hierarchii służb, zawdzięcza jednej umiejętności, opanowanej prawie do perfekcji: miganiu się od wszelkich obowiązków. Ale i tego przychodzi kres…
Stochard otrzymuje zadanie, tak tajne, że nawet Firma odżegnuje się od niego. Wie tylko, że został oddany do dyspozycji tajemniczego gościa z USA. Szybko tez dowiaduje się, że nie będzie to kolejna zwykła robota, bowiem jednym z jej elementów składowych są nadnaturalne moce pochodzące z pradawnego kultu… Cthulhu! Agentowi – oficjalnie na urlopie – przyjdzie zmierzyć się z guimonami i odkryć świat nadprzyrodzony, któremu dotąd nie poświęcał zbyt wiele uwagi. A wszystko to w poszukiwaniu „kardynała” dawnego bóstwa, na którego usługach znajdą się też „dawni znajomi z pracy”, niestety dla Stocharda, wywodzący się raczej z drugiej strony barykady.

Z przytupem
Sprawna, dobrze napisana, iskrząca się pomysłami literatura pogranicza. Rozrywka w dobrym wydaniu, dla nieposzukujących „ambitnych treści”. Forma, którą zaprezentował autor, cieszy, tym bardziej że w kontekście innych jego niedawnych książek, wydaje się, że zarówno tematyka, jak i forma „Hell-p” to dla jego stylu pewne optimum twórcze.
Stochard i jego znajomy są żywą igraszką z typowych bohaterów, akcja toczy się niezwykle szybko, a fabuła odwołuje do wydarzeń i faktów z najnowszej historii, jednak nie na tyle nachalnie, aby obciążać czytelnika nieśledzącego codziennie w napięciu kolejnych odcinków „polskiego zoo”. Nie znaczy to, że wszystko jest tu doskonałe. Opowiadając o kulcie lovecraftowskich bogów nad Wisłą, Dębski czasem trochę przesadza z „fajnością”. Język, którego używa, szczególnie w narracji jest pełny rozmaitych odniesień i gry słów. I to jego niewątpliwa zaleta – czyta się to świetnie. Jednak kilkukrotnie autor sprawia wrażenie, jakby chciał jedynie zgrywać się na „równego ziomala” i czasem to nie wychodzi. Na szczęście, tylko czasem.
Problem drugi to erudycyjne popisy, wśród których pojawiają się rozmaite przytyki pod adresem „ich”, czyli czytelników młodszych, posiadających mniejszą „wiedzę o świecie”. To trochę razi, podobnie jak widoczne, zwłaszcza w tym edukacyjnym kontekście, niedopatrzenia, takie jak pisownia nazwiska Alistaira MacLeana czy interpretacja poglądów Immanuela Kanta na kwestię istnienia Boga…
Poza tym jednak, książka od początku do końca trzyma poziom, a to cenne, bo rzadkie. Tym bardziej że tak zadzierzgniętą historię można by skończyć jakimś grubym niedopowiedzeniem albo banałem. Nie, spokojnie, nie będę tu zdradzał, jak kończy się przygoda Stocharda. Kto zacznie czytać, i tak szybko dobrnie do końca.

C.d.n.?
Jak juz wspomniałem, „Hell-p”, to nie pierwsza wycieczka Dębskiego na pogranicze literatury sensacyjnej i fantastyki. Przed laty uznaniem cieszył się sześciotomowy cykl przygód Owena Yeatesa, na którego popularności zaważył chyba czas i okoliczności (czterej wydawcy w latach 1989-2002). I, jak widać, zdaniem autora ta postać wyczerpała juz swój potencjał. Na arenę suspensu wkracza teraz Kamil Stochard z ABW i śmiało można powiedzieć, że jest to dla niego debiut (a dla Dębskiego powrót) zdecydowanie udany. Powieść pochłania się szybko, chcąc stale wiedzieć, co dalej? A to przecież esencja takiej literatury! Natomiast zaraz po zakończeniu lektury rodzi się pytanie – czy to już koniec, czy jednak Stochard powróci jeszcze? Jest to, jak myślę, sprawa otwarta.

Moherfucker #1 - Hell-P

Autor: Eugeniusz Dębski
Okładka: Maciej Dębski
Wydawnictwo: Runa
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2008
Liczba stron: 336
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-89595-42-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 28,50 zł



blog comments powered by Disqus