Recenzja książki "Żegnaj, Jaśmino"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Bool
3 stycznia 2010

Od czasów pamiętnej powieści „My, dzieci z Dworca Zoo” obyczajowa powieść młodzieżowa zaczęła łamać coraz więcej tabu. Moralizatorstwo przestało być, jak wcześniej, wykładem teoretycznym, a zaczęło posługiwać się przykładami, na dodatek szokującymi. Narkotyki to nie odjazd, mówi, to dno i gnicie. Na polskim gruncie takich książek prawie nie było – może przez nasycenie rynku młodzieżowego fantastyką?

Wydawnictwo Telbit postawiło sobie za cel wskrzeszenie powieści obyczajowej dla młodzieży i trzeba przyznać, że idzie mu to całkiem dobrze. „Żegnaj, Jaśmino” to poruszająca książka, pokazująca narkotyki bez przekłamań, ale też i bez przesady, tak często stosowanej w utworach o podobnej tematyce.

Główna bohaterka, Jaśmina, jest sierotą – straciła oboje rodziców w wypadku. Jest świetną uczennicą, lubianą w szkole, bardzo kocha swoich dziadków, którzy zajęli się nią po śmierci rodziców. Problemy zaczynają się, gdy przenosi się do nowej szkoły. Nie pasuje do żadnej grupy – za dobrze się uczy, nie ma wystrzałowych ciuchów, do tego jej dziadkowie żyją bardzo skromnie, podczas gdy w jej klasie uczą się dzieci prawników, lekarzy i przedsiębiorców. Na domiar złego zakochuje się w jednym z chłopców z tej „elity”. Za wszelką cenę usiłuje się zbliżyć do niego i jego znajomych. Zaczyna od oszukiwania w czasie sprawdzianów. Potem, zapraszana na imprezy, robi wszystko, aby się dopasować. Dopasowanie zaś oznacza rezygnację z robionych przez babcię sweterków i rękawiczek na rzecz modnych, drogich ubrań. Oznacza też pierwsze extasy i LSD.
Jaśmina stacza się powoli i nawet tego nie dostrzega. Najpierw okrada dziadków, potem zaczyna brać nowe narkotyki w coraz większych ilościach. Swoich opiekunów traktuje jak wrogów, oddzielających ją od świata młodzieży z wyższych sfer. Nie opamiętuje się nawet w momencie, w którym zaczyna tracić wszystko, z miłością włącznie. Co gorsza, nie zauważa, że krzywdzi tych, którzy ją kochają – swoim zachowaniem wobec nich, pogardą dla ich rad, nienawiścią jako odpowiedzią na ich miłość.

Powieść została skonstruowana naprawdę ciekawie. Jako książka edukacyjna – i moralizatorska przy okazji – doskonale spełnia swoje zadanie. Postaci są zbudowane w prawdopodobny sposób i młody czytelnik może się z nimi utożsamić. Również zakończenie, wyjątkowo mocne, nie rozczarowuje.

Z drugiej strony jest pewien element, który umniejsza przyjemność lektury. Mówię o samej głównej bohaterce. Młoda dziewczyna zaraz po stracie rodziców myśli tylko i wyłącznie o tym, jak zaimponować najbogatszym dzieciakom w klasie. Jej myśli są ironiczne i pełne niechęci do tego, co jeszcze niedawno ceniła i kochała. Dawnych przyjaciół szybko zaczyna traktować jak przedmioty, które należy przesuwać, gdy przeszkadzają. Po prostu nie da się jej lubić, chociaż paradoksalnie to jej historia tak nas porusza. Nieco podobnie sprawa wygląda z opisywanymi przez Jaśminę ludźmi – zbyt mały nacisk położony jest na prawdopodobieństwo psychologiczne niektórych postaci, dostajemy je więc w wersji jednowymiarowej, bardzo subiektywnie widzianej przez główną bohaterkę.

Jest tu kilka niedociągnięć charakterologicznych, na szczęście można na większość z nich przymknąć oko. Autorka nie miała zapewne zamiaru stworzyć dzieła psychologicznego, które zgodne byłoby z wszelkimi wymogami podręcznika czwartego roku psychologii stosowanej. Bardziej liczył się pewien proces i jego konsekwencje – a to zostało przekazane czytelnikowi w sposób co najmniej zadowalający. Z czystym sumieniem mogę polecić „Żegnaj, Jaśmino” młodym czytelnikom, z nieco mniej czystym – ich rodzicom. Ci ostatni po lekturze mogą stać się nieco nadopiekuńczy i zbyt zaniepokojeni, jeśli chodzi o ich dorastające pociechy.

Żegnaj, Jaśmino

Autor: Ewa Barańska
Wydawnictwo: Telbit
Wydanie polskie: 11/2008
Liczba stron: 290
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60848-55-5
Cena z okładki: 29 zł



blog comments powered by Disqus