Fragment opowiadania "Tym razem o diabłach" Mai Lidji Kossakowskiej


Śmiałek, który wybierze się na wycieczkę do Piekła, zobaczy niezwykłe krajobrazy, na przykład: ogniste mo­rza i jeziora, albo lodowe równiny. Jeśli mieszkańcy Pod­ziemi postanawiają odwiedzić Ziemię, wybierają na kwa­tery dość odludne miejsca. Uwielbiają pustkowia, groty, wysokie góry, a także, tradycyjnie, cmentarze.
Anglosasi, którzy uważają diabły za bliskich krew­nych Irlandczyków, utrzymują, że ziemską stolicą władcy Piekieł jest Dublin, a szatani na letnie wakacje wybierają się do Skandynawii.
Za inne ulubione miasto diabła uchodzi Paryż.
W tradycji ludowej i literackiej, czy to żydowskiej czy chrześciańskiej, struktura Piekieł jest odwzorowa­niem hierarchii niebiańskiej. Istnieją na ten temat roz­maite poglądy, jednak najczęściej na czele Podziemi jako władca absolutny stoi Lucyfer. Bywa nazywany cesarzem Piekieł. Już Euzebiusz, myśliciel z III wieku, a później także Grzegorz z Nazjanzu, uważali, że Lucyfer został zrzucony z Nieba, bo uniósłszy się pychą, nie chciał po­kłonić się przed Wielkim Białym Tronem, ani słuchać poleceń Boga. Nie zaakceptował też wyjątkowej pozycji Adama, pierwszego człowieka, i miał nawet rzec, że "syn ognia nie ugnie karku przed synem błota". Może kuleć, bo wpadłszy do Otchłani, złamał nogę. Nie przepada za rocznicą tego wydarzenia, która ma miejsce każdego pierwszego sierpnia. Podobno kocha muzykę i jest do­skonałym skrzypkiem. Próżna natura chyba mu została, bo jak podaje średniowieczna legenda, bardzo się złości, że jest przedstawiany w tak szkaradnej postaci. Każdy, kto chce go ujrzeć, powinien w wigilię św. Jana przywo­łać go, wabiąc ziarnkiem gorczycy.
Co prawda od dawna już słychać było wątpliwości, czy przy opisie słynnego upadku nie nastąpiła fatalna pomyłka i "gwiazda najjaśniej świecąca" to rzeczywiście ten były cherubin, czy raczej król Babilonu, ale aktualny szef podziemnego państwa stara się sprostać ponurej re­putacji, która go otacza.
Zwłaszcza, że na jego stołek czatuje Belzebub, szara eminencja Piekieł, który faktycznie dzierży ster rządów, jak utrzymywał na przykład lekarz i demonolog Johan­nes Wierus.
Tymczasem według tradycji żydowskiej wszystkie­mu winny jest wredny, rudy i sprytny Samael, także były archanioł. To on ma faktycznie odpowiadać za wojnę z Niebem.
Piekło, bardziej niż armię, przypomina dwór. Roi się tu od książąt, markizów, baronów, hrabiów, kawalerów i rycerzy. Cywilni i wojskowi dostojnicy rządzą pomniej­szymi demonami, a zwykle są to rządy twardej ręki.
Diabły uchodzą za pracowite stworzenia. Znają swoje zadania i sumiennie je wypełniają. Ponoć mają też par­lament, gdzie panuje demokratyczna swoboda wypowie­dzi. Widać Ziemia jest pod tym względem daleko za Pie­kłem.
Różne demony piastują ważne urzędy. Wierus wy­mienia, że Baal na przykład jest ministrem spraw zagra­nicznych. Melsom odpowiada za finanse publiczne, Ter-gal jest szefem policji, a Marbuel głównym inżynierem i inspektorem budowlanym.
W Piekle nie brak też rozrywek. Demon Kobal jest dyrektorem teatru piekielnego, a Asmodeusz zarządza kasynami.
W ogóle ten syn Samaela i Lilith zna się na sztuce i literaturze. Jest zwany księciem przyjemności i zmysło­wości. Dla chrześcijan ma zdecydowanie zły i demonicz­ny charakter, cieszy się jednak pewną sympatią wśród mistyków żydowskich. Z licznych legend, których jest bohaterem, dowiadujemy się, że ma wszechstronne wy­kształcenie. Został mianowany profesorem Wszechni­cy Astrologicznej, piekielnej uczelni założonej przez Azę i Azazela. Jest okultystą, filozofem i magiem. Ponoć napi­sał, a przynajmniej zredagował "Dekameron" Boccaccia. Ma żyłkę do hazardu.
Mówi się, że jest także bardzo wiernym przyjacie­lem. Szekspir podobno bardzo go cenił i nazywał żar­tobliwie Modo.
Na koniec warto spojrzeć, jakim wynalazkom trady­cja ludowa przypisuje udział diabelskiego pazura. Otóż demony miały wymyślić pieniądze, szczególnie papiero­we, proch armatni, działa jako takie, wszelką broń palną, sztukę kowalską, maszynę parową, sanitariaty i toale­ty, lokomotywę, samochód i radio. Za diabelską naukę uchodziła chemia oraz architektura. Diabły pomagały nawet budować gotyckie katedry. Wynalazły też druk.
I za ten pomysł winniśmy im choć trochę wdzięcz­ności.
Bo gdyby nie upowszechnienie słowa pisanego, nie byłoby książek, nawet tych fantastycznych. A Was, dro­dzy Czytelnicy, nie czekałaby teraz przyjemność zapo­znania się z różnymi opowieściami, w których aniołowie i demony pojawią się w całkiem nowych, zaskakujących i niezwykłych kontekstach.

A.D. XIII #1 - A.D.XIII, tom 1

Autor: Ewa Białołęcka, Tomasz Bochiński, Rafał Dębski, Cezary S. Frąc, Krzysztof Kochański, Jacek Komuda, Magdalena Kozak, Jacek Piekara, Adam Przechrzta, Mirosława Sędzikowska, Katarzyna Urbanowicz, Marcin Wroński, Jakub Ćwiek
Ilustrator: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 10/2007
Liczba stron: 568
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60505-62-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł


blog comments powered by Disqus