Recenzja książki "Bezduszna"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bool
11 kwietnia 2011

Kiedy do moich rąk trafiają takie książki jak "Bezduszna", wracają myśli, zgodnie z którymi największym wrogiem współczesnej literatury jest... rynek literacki. I nie chodzi mi tu wcale o polski rynek, ten jest o wiele mniejszy i rządzi się trochę innymi prawami. Mam na myśli głównie rynek literatury anglojęzycznej.

Wiadomo bowiem, że jeśli książka utrzymana jest w pewnym kręgu tematycznym, to znajdzie swoich odbiorców. Bez względu na jej poziom – zawsze pewna grupa zapaleńców ruszy do księgarń i wykupi przynajmniej część nakładu. W interesie wydawcy jest poszerzyć maksymalnie tę grupę, więc publikuje coraz więcej książek stanowiących literackie mashupy. Efekt tego taki, że mamy książki nakładające na siebie rozmaite tła i gatunki, często w zadziwiającej ilości. Tak też zrobiła Carriger.

Akcja "Bezdusznej" rozgrywa się w Anglii, w XIX wieku. Wiktoriański koloryt zabarwiony został steampunkowymi elementami, co pozytywnie urozmaiciło powieść, nadając jej wciąż jeszcze unikalny w rodzimych księgarniach rys. Różne złożone mechanizmy i ciekawe wynalazki ułatwiają życie angielskiej socjety. Socjety też przez autorkę zmienionej, bo obok ludzi żyją w niej wampiry, wilkołaki i jeszcze kilka innych stworzeń tego typu. Co ważne, żyją jawnie, tworząc własne, oficjalne struktury społeczne. Nad ładem i harmonią gatunkowej koegzystencji czuwa specjalnie do tego powołana agencja, BUR.

Społeczeństwo stworzone przez Carriger jest w stanie zaakceptować wampiry. Współpracuje z wilkołakami. Nie jest natomiast w stanie tolerować jednego... wyemancypowanej kobiety. Trochę trudno wyobrazić sobie tak szowinistyczny świat, który otwiera się na odmienność gatunkową, nie przełamując stereotypów wewnątrz własnego gatunku. Główna bohaterka, Alexia, to stara (jak na tamte realia, dziś po prostu: dwudziestosześcioletnia) panna. Należy do bezdusznych, czyli ludzi, którzy potrafią na pewien czas zneutralizować nadprzyrodzony charakter wszystkich odmieńców. Ale ta zdolność nie jest tak widoczna, jak zupełnie niewiktoriański charakter Alexii: szczerość, otwartość, odwaga, oczytanie i samodzielność. Już w pierwszym rozdziale sama zabija naprzykrzającego się jej wampira przy użyciu stylowej, widocznej na okładce parasolki. Później już nie spuszcza z tonu.
Wspomniane wydarzenie zainicjuje śledztwo, jakie na polecenie rządu prowadzi lord Maccon, samiec alfa londyńskiej watahy wilkołaków. Ciekawska i uparta Alexia nie zrezygnuje oczywiście z prowadzenia własnego dochodzenia, co zmusi tych dwoje bohaterów do ścisłej, choć niechętnej współpracy.

Maccon jest niemal chodzącą antytezą głównej bohaterki. Mimo, że ich cele są podobne - wyjaśnienie sprawy tajemniczych zniknięć wampirów i odkrycie stwórcy nowych, porywczych krwiopijców – to charaktery skrajnie różne. Alexia jest wyzwoloną kobietą, która mimo wielu trudności stara się jednak zachować pewną etykietę, traktując ją nieraz jako ironiczne narzędzie walki. Maccon jest porywczy i nieokrzesany, w pewnym sensie także mizoginistyczny. Naturalnie tak wybuchowa mieszanka zmierzać musi ku płomiennemu romansowi, ale przekomarzanie się tej dwójki to jeden z najmocniejszych atutów powieści.

Alexia została stworzona według wzorców bohaterki odpowiedniej dla czytelniczki w wieku około 20 lat. Jest to osoba, która w nieprzychylnym świecie zajmuje buntowniczą postawę, ale jej bunt nie ma charakteru czystej negacji. Nie ucieka od społeczeństwa ani nie walczy z nim. Próbuje tylko żyć na własny sposób. Jest bohaterką nie przez to, co robi, ale przez to, jaka jest. Jednak starsze, bardziej doświadczone lub po prostu bardziej krytyczne czytelniczki zobaczą w niej model mocno przerysowany i wyidealizowany.

"Bezduszna" rozpoczyna serię, w której skład wejdą jeszcze trzy kolejne tomy. Wprowadza czytelnika w mocno złożony świat. Autorka nie może tu uciec się do powszechnie znanych konwencji, popularnego obrazu wampirów czy wilkołaków, ponieważ przerabia te istoty na własną modłę, nadając im unikalny charakter. Z jednej strony to dobrze, bo nadaje powieści bardziej indywidualny ton. Z drugiej jednak strony taki indywidualizm wymaga sporo miejsca i czasu – czytelnik musi zostać dobrze wprowadzony w świat przedstawiony, musi poczuć jego klimat. Im więcej "klimatu", unikalności i zmian, tym dłużej trwa wprowadzanie. W "Bezdusznej" cierpi na tym akcja, która zostaje wyraźnie spowolniona. I może właśnie dlatego na rozwiązanie całej historii autorka będzie potrzebowała łącznie czterech książek.

Protektorat parasola #1 - Bezduszna

Autor: Gail Carriger
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2011
Tytuł oryginalny: Parasol Protectorate: Soulless
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 318
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7648-656-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 34 zł


blog comments powered by Disqus