"Atlantyda odnaleziona. Rozwiązanie największej zagadki w dziejach świata" - recenzja książki


Podróż sentymentalna przez wieki
 
Tropiciele zagadek, detektywi historii, zwolennicy teorii o paleoastronautach – oni wszyscy na pewno z niecierpliwością czekali na tę książkę. Gavin Menzies dał się wcześniej poznać jako kontrowersyjny, skrupulatny pisarz – bo historykiem jest tylko z zamiłowania – wydając popularne książki: 1421 – rok, w którym Chińczycy odkryli Amerykę i opłynęli świat oraz 1434 – rok, w którym wspaniała chińska flota pożeglowała do Włoch i zapoczątkowała Renesans. Jak widać po samych tytułach, tezy Menziesa na pewno nie należą do popularnych, ale są wyraźnie interesujące i mogą zaciekawić zarówno historyka, jak i spragnionego wiedzy laika. W swojej najnowszej pozycji oznajmia dość kontrowersyjnie, że udało mu się odnaleźć Atlantydę – mityczną wyspę mlekiem i miodem płynącą. 
 
Zaczynając lekturę, szybko orientujemy się, że nie dane nam będzie zapoznać się z naukowym wywodem historycznym, podpartym badaniami, literaturą i szczegółowymi danymi. Od początku uderza popularnonaukowy, niemal gawędziarski styl autora, który będąc na wakacjach w Grecji, przypadkiem wpadł na pomysł, że przecież Kreta mogła być Atlantydą. Nie ma w tym przesady – tak to naprawdę wygląda. 
 
Nie należy tego jednak zaliczać do wad. Przede wszystkim sięgając po książkę o podobnej tematyce, większość z nas zapewne zakłada jej "nienaukowość". Jednocześnie styl i język – proste, literackie, nienaszpikowane terminologią – sprawiają, że wywód autora czyta się naprawdę przyjemnie. To opowieść o tym, jak zafascynowały go ruiny na Krecie i po nitce do kłębka doszedł do wniosku, że to tu musiała znajdować się legendarna wyspa. Wybrał się w podróż śladami Minojczyków, twórców cywilizacji kreteńskiej, tropiąc zabytki i odkrycia. Porusza się po całym basenie Morza Śródziemnego, zerka w stronę Indii i Bałtyku, zwiedzając muzea, biblioteki i wykopaliska. Wbrew pierwszemu wrażeniu okazuje się, że znajdziemy w książce naprawdę dużo informacji: od opisów zbiorów muzealnych po cytaty z literatury fachowej. Bibliografia nie jest może imponująca, to zaledwie kilka stron, z czego wiele książek jest tych samych autorów, jednak źródła wydają się dobre. Dodatkowo autor uzupełnia je własnymi obserwacjami i swoim doświadczeniem jako marynarza – duża część Atlantydy odnalezionej mówi o możliwościach żeglugi w czasach antycznych. 
 
Trzeba nadmienić, że układ książki delikatnie nawiązuje do opracowań naukowych: mamy dwa zbiory kolorowych ilustracji, wydrukowanych na grubym, śliskim papierze (co jest częstym zabiegiem w publikacjach tego typu), umieszczone w środku publikacji. Autor co jakiś czas odsyła do konkretnych fotografii, co może być nieco uciążliwe. Dodatkowo mamy tu także nieco drukowanych czarno-biało szkiców i rysunków w samym tekście oraz trochę "przerywników": ramek (często całostronicowych), tabel, tablic chronologicznych. Zwykle są ciekawe i w nienachalny sposób uzupełniają informacje zawarte w samej książce. 
 
Wygląda na to, że Atlantyda odnaleziona to naprawdę przyjemna lektura na wakacje, nieco bardziej wymagająca w porównaniu do tradycyjnie wydawanych latem sensacji i kryminałów. Napisana w ciekawy, żywy sposób, będąca połączeniem literatury faktu i gawędy, stanowi świetną rozrywkę. Jednocześnie zainteresowani tematem mogą zostać przekonani, że wszystkie fakty wskazują na istnienie Atlantydy właśnie tam, na Krecie – mimo pewnych wątpliwości i tego, że autor czasami dopasowuje fakty do tezy, a nie odwrotnie. Ci, których nie przekona, na pewno nie pożałują – poznają wiele interesujących faktów historycznych i dowiedzą się sporo o dawnej, zaginionej cywilizacji.

Atlantyda odnaleziona. Rozwiązanie największej zagadki w dziejach świata

Autor: Gavin Menzies
Tłumaczenie: Jarosław Mikos
Wydawnictwo: W.A.B.
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2013
Tytuł oryginalny: The Lost Empire of Atlantis
Liczba stron: 352
Format: 160x240 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788377478356
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł



blog comments powered by Disqus