Recenzja - "Darwin wśród maszyn"

Autor: Greg K1ler
1 grudnia 2005

Czy rodzaj ludzki posiada wyłączność na bycie inteligentnym? Dlaczego jesteśmy w tym aspekcie tak zacietrzewieni i nie przyjmujemy do wiadomości oznak przeczących naszej samotności intelektualnej? Co to w ogóle jest inteligencja? Jeżeli to zdolność do grania wieczorami w Sudoku albo szachy, czy mamy się czym pochwalić? Komputery grają lepiej od nas. A może to umiejętność walki o swoje, adaptacji, wzniecania wojen, zadziwienia własnym istnieniem? Kiedy mówimy o kimś, że jest inteligentny, przeważnie mamy na myśli jego zdolność do szybkiego przyswajania informacji, przetwarzania jej. Przy odpowiednim algorytmie i danych z otoczenia jakaś maszyna zapewne byłaby w stanie rozwiązać problem efektywniej. Powyższe pytania pozostają zatem, póki co, bez odpowiedzi i ściśle wiążą się z innym: czym jest życie?

Książka "Darwin wśród maszyn" miała być w założeniu, sądząc po podtytule ("Rzecz o ewolucji inteligencji"), rozprawą na temat, próbą odpowiedzi. Mówię teoretycznie, gdyż wyszła z niej bardziej pozycja historyczna. Dyson przytacza ogromne ilości faktów związanych z powstawaniem coraz to doskonalszych maszyn liczących, kamieni milowych w rozwoju sztucznego mózgu. Ich złożoność wzrastała, od początkowo nieskomplikowanych arytmometrów, przez urządzenia mechaniczne, aż do komputerów i sieci rozproszonych. Na kartach tomiku pokazana jest ewolucja tworów, jakże podobnych ludzkiemu umysłowi (a zarazem odległych od niego), atmosfera związana z ich tworzeniem, stopniowymi sukcesami i problemami teoretyczno-praktycznymi. Rozważań, których czytelnik by się spodziewał, znaleźć można tu niewiele, a szkoda. Przydałaby się pewna systematyzacja wiadomości, zapatrywań myślicieli i matematyków, choćby częściowe zbadanie tego, skądinąd niezwykle ciekawego,zagadnienia. Otoczka dziejowa, czyli w zasadzie rozwiązania techniczne, jest powszechnie znana, a to, co kryje się pod nimi - już nie. Rozczarowało mnie to trochę, ale być może źle odczytałem intencje autora przed lekturą.

W pewnym momencie przychodzi pytanie: jak traktować Internet, globalny handel i giełdę? Czy zdradzają one oznaki inteligencji? Najpierw narodziły się obliczenia, potem kalkulatory, w celach wojskowych opracowano komputer i maszynę szyfrującą (np. Enigmę). Jakiś czas potem z prostej sieci akademickiej wyłoniła się World Wide Web. A wszystko, co da się powiedzieć o rozumie, pasuje też do tego przypadku. To twory, których zachowanie jest niezwykle skomplikowane, nie da się go opisać równaniami, wchodzi w grę jedynie statystyka. Do całkowitego zobrazowania relacji Internetu należałoby zastosować narzędzie co najmniej jego wielkości. Niestety...

Sztuczna inteligencja fascynuje człowieka już od dawna, właściwie od czasów średniowiecznych. Próbowano budowy niezwykle skomplikowanych urządzeń (dziś powiedzielibyśmy artefaktów), licząc na to, iż tym samym staną się żywe. Głowy z brązu, mechaniczne posągi itp.. Oczywiście, nikomu się nie powiodło. A jeśli tą oczywistość da się tu podważyć? Może rzeczywiście pewne twory pod względem adaptacji, złożoności, zdolności kojarzenia nam nie ustępują, ale nie chcemy o tym słyszeć?

Fascynacja podobnymi rozważaniami często widoczna jest wśród matematyków. Niekończący się spór wiedli Samuel Butler i Karol Darwin. Zmagali się z definicją życia. Jeden postulował, że rozmnażanie to nie to samo co replikacja, drugi te pojęcia utożsamiał. Tym samym dowodził, iż fakt rodzenia maszyn przez inne maszyny nie jest przejawem inteligencji. Babbage, von Neumann, Turing wnieśli wielki wkład w rozwój świata do postaci obecnie widzianej naszymi oczyma.. To oni pozwolili przejść z nieskończoności objętości potrzebnej urządzeniu do obliczeń, na nieskończoność czasu ich wykonywania. Tak przybliżyli ludzkość do zrozumienia i stworzenia sztucznego umysłu. Poddali pod osąd zasadę jego działania - pokazali, że to zbiór miliardów małych, psujących się części, z których jedna nie jest lepsza od drugiej. A co najistotniejsze, ich symulacja w komputerze nie nastręcza żadnych trudności. Czego więc brakuje?

Na to i inne pytania nie ma w tekście jednoznacznej odpowiedzi. Trudno powiedzieć, czy taka w ogóle istnieje. Jak już wspomniałem, można się było pokusić o większą fantazję i finezję w tym temacie. Amerykańskie systemy obrony przeciwlotniczej są już tak skomplikowane, że ich zachowania nie da się przewidzieć. Komunikacja rozproszona to też krok w kierunku niewiadomej, niespodziewanej. O tym i wielu innych niezwykłych przykładach opowiada George Dyson. Polecam gorąco, aczkolwiek jako historię sprzętu i ludzi, którzy poświęcili życie pasji. Pasji szukania nam podobnych.

P.S. Ciekawa okładka - twarz nieśmiało łypiąca okiem znad ciągu zer i jedynek. Nie powiem, pasuje idealnie.

Darwin wśród maszyn. Rzecz o ewolucji inteligencji

Autor: George B. Dyson
Tłumaczenie: Robert Piotrowski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2005
Tytuł oryginalny: Darwin Among The Machines
Seria wydawnicza: Na ścieżkach nauki
Liczba stron: 288
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7469-043-7
Cena z okładki: 28 zł


blog comments powered by Disqus