Recenzja - "Pan Tompkins w Krainie Czarów"

Autor: Greg K1ler
3 października 2005

"- Jestem Ojciec Paulini - ciągnął dalej zakonnik, przechodząc na tor pana Tompkinsa - a moim zadaniem życiowym jest zajmowanie się moralnym i społecznym życiem elektronów w atomach oraz wszędzie indziej."

- fragment rozdziału "Wesołe plemię elektronów"


Niniejsza książka pełna jest podobnych powyższemu cytatów. Przyznacie drodzy Czytelnicy, że jest to dosyć nietypowe przedstawienie sprawy. Jedno z praw fizyki, bardzo ważne zresztą, a nazywane zakazem Pauliego, zostało sprowadzone do absurdu. O co tu chodzi i dlaczego tak, a nie inaczej? Już odpowiadam - żeby popularyzować naukę w sposób zrozumiały, należy mieć odpowiednio dobry pomysł. Przyjęło się już powszechnie, iż najważniejsze są celne porównania. A dlaczegóż by nie zestawić nudnego skądinąd materiału z przedziwnymi sytuacjami, postaciami, które na długo wbiją się czytelnikowi do głowy? Tą właśnie ścieżką poszedł George Gamow - autor niepokorny, samokrytyczny i niezwykle w tej materii utalentowany.

Dzisiaj rzadko udaje się trafić na tak światły umysł. Marcus Chown w swoich książkach niejednokrotnie wychwala tą postać, wskazuje na jego wyjątkową inteligencję i poczucie humoru. Ten wybitny amerykański fizyk był współtwórcą teorii Wielkiego Wybuchu, osobą ciekawą świata i rządzących nim reguł. Gamow ma jednak niewiele wspólnego z typowym obrazem fizyka. Podobnie jak Feynman zdawał się być człowiekiem symfonią, do tańca i do różańca. Zdarzało mu się też pisać fantastyczne opowiadania naukowe. "Pan Tompkins w Krainie Czarów jest zbiorem takich właśnie krótkich form powiązanych tytułowym bohaterem - troszkę ciapowatym ja na mój gust urzędnikiem bankowym.

Co ciekawe, utwory te mogły nigdy nie trafić do szerszej publiczności. Wielokrotnie odrzucane nie znalazły szybko wydawcy. Udało się to dopiero po spotkaniu sir Karola Darwina na Międzynarodowym Kongresie Fizyki Teoretycznej w Warszawie i jego protekcji. W kolejnych numerach czasopisma "Discovery" zaczęły się ukazywać kolejne niesłychane przygody pana Tompkinsa. Ot, taki mały, rodzimy akcent. Zresztą ostatnio dochodzę do wniosku, czytając te wszystkie książki, że nauka w polskim wydaniu, kiedyś tak często obecna w różnych opracowaniach, teraz jakby traciła swoją siłę przebicia. Coraz mniej odniesień do niej w literaturze popularnonaukowej.

Nieważne jednak. Skupmy się na propozycji wydawnictwa Prószyński i S-ka. Została wydana już spory czas temu, w czasie początków serii "Na ścieżkach nauki". Cieszy oko ilustracjami w starym stylu, narysowanych zresztą przez samego autora przy współpracy z Johnem Hookhamem. Muszę przyznać, iż uwielbiam ryciny tym podobne, pachnące początkami ubiegłego wieku. Niezwykle plastyczne, wyraziste, świetnie przedstawiają wszelakie dziwy opisywane na kartach "Pana Tompkinsa...". Jak przystało na opowiadania, napisana językiem prostym (w sensie przekazu naukowego). Nie jest to kawał wielkiej literatury, ale przecież nie o to chodzi. Rzecz w pomysłach, a te są miejscami powalające np. rozmyta bilardowa kula wykonana z kości słoniowej ze zwierzęcia ubitego w kwantowej dżungli, stado rozmytych tygrysów, miasto ograniczonej prędkości. Absolutnie kapitalną postacią jest snycerz - stary pan siedzący we własnym przytulnym mieszkanku i klejący cząstki elementarne ze sobąza pomocą własnych rąk. Tak, trzeba do tego talentu.

Owe przygody urzędnika przeplatają się z wykładami sędziwego profesora, od pewnego momentu teścia Tompkinsa, w których to znaleźć można coś więcej, rozszerzyć swoje wiadomości lub po prostu usystematyzować wiedzę zawartą w niekonwencjonalnych rozdziałach. Proszę się jednak nie obawiać. Przyswajalność zostaje zachowana. Przedrostek popularno- ma tym większe znaczenie, iż w tekście pojawiają się nawet arie, piosenki napisane przez żonę Gamowa. Śmieszne i w pewien sposób samokrytyczne.

Jeżeli jeszcze nie przekonałem Was do rzucenia okiem na te "wariackie papiery", to pewnie już tego nie zrobię - to po prostu musi się podobać. Niemniej jednak zapraszam do przyjemnej lektury. Zawsze to coś innego aniżeli superhipermegaakceleratory. Co z tego, że już trochę trąci myszką...

Pan Tompkins w Krainie Czarów

Autor: George Gamow
Tłumaczenie: Maria J. Hurwic, Marek Krośniak, Ludwik Natanson, Barbara Wojtowicz-Natanson
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/1997
Tytuł oryginalny: Mr Tompkins in Paperback
Seria wydawnicza: Na ścieżkach nauki
Liczba stron: 208
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-86669-39-X
Cena z okładki: 11 zł


blog comments powered by Disqus