Recenzja książki "Pieśń Lodu i Ognia: Gra o tron"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
9 grudnia 2010

Każdy gatunek literacki ma swój panteon pozycji ważnych i kultowych. „Pieśń Lodu i Ognia” George'a R.R. Martina to cykl, bez którego nieomal nie sposób wyobrazić sobie fantasy, choć bez wątpienia jest słabiej znany „profanom” niż sztandarowe pozycje pokroju „Władcy Pierścieni”. Przed oczekiwaną – i już głośną – ekranizacją HBO (na małych ekranach lada chwila), Zysk i S-ka wznawia tę arcyciekawą serię. I choć najdrobniejszej nawet zmianie nie uległa szata graficzna (nowa „Gra o tron” pyszni się identyczną okładką co wersja z 2003 roku), potężne serce wciągającej opowieści bije bez zakłóceń.

Zachodnimi Krainami włada król Robert Baratheon, jednak dni jego rządów są policzone. Po wielu latach spokoju, które upłynęły od buntu przeciwko szalonemu i okrutnemu Targaryeonowi, powierzchnia wody zaczyna się znowu burzyć. Najpotężniejsze rody magnackie urosły w siłę i łakomie spoglądają na tron. Kiedy Robert mianuje na stanowisko Namiestnika lojalnego i oddanego przyjaciela, a zarazem władcę Północy, Eddarda Starka, wydarzenia przyśpieszają. Coraz szybciej rozkręca się długo spoczywająca w bezruchu spirala politycznego szaleństwa, która może pchnąć Krainy ku mrokom wojny domowej. A tuż za rogiem, na wygnaniu, czeka ostatni męski potomek dawno obalonego Targaryeona, gotów wykorzystać każdą, najlichszą choćby okazję, by przywrócić władzę swojemu rodowi.
 
„Gra o tron” to pierwszy i zarazem bardzo znamienny tom cyklu „Pieśń Lodu i Ognia”. Spośród kilku charakterystycznych punktów powieści, na pierwszym miejscu należy wymienić samą objętość tomiszcza: w końcu osiemset stron, choć nie jest aż taką rzadkością na księgarskich półkach, to przecież na co dzień się nie trafia. „Masa” ta imponuje tym bardziej, że podobnej objętości jest każda z sześciu ksiąg serii – niechaj ta informacja mówi sama, bez zbędnych ozdobników, o skali pracy autora.
 
W rzeczy samej, „Gra o tron” jest książką napisaną z wielkim rozmachem. Wielowątkowa i rozpisana na licznych bohaterów (nie dwóch i nie trzech, ale pięciu i więcej!), zdaje się być utkana niczym pajęcza sieć, która swoim lepkim splotem ogarnia cały – szeroki i rozległy – świat wykreowany przez autora. Zagmatwanie intryg, wykluczających się nawzajem celów, podłości i szlachetnego poświęcenia osiąga w powieści Martina ciężar bliski masie krytycznej. Z tego zresztą powodu lektura książki nie należy do najłatwiejszych, ale nawet utrudnienia w postaci gęstej niczym smoła fabuły nie są w stanie odmienić faktu, że raz zainteresowawszy się treścią „Gry o tron”, nie sposób się oderwać od opasłego tomiszcza. Ciekawie nakreślone sylwetki bohaterów, zróżnicowanych, niejednoznacznych i bardzo dalekich od typowych, papierowych szablonów gatunkowych, stanowią dodatkową zaletę powieści. Urozmaicone interakcje pomiędzy nimi, choć nie zawsze tak głębokie, jak by się tego chciało, stanowią jeden z filarów fabuły – równorzędny z politycznym i militarnym. Porządne dialogi uzupełniają długą listę zalet.
 
„Gra o tron” nie jest propozycją lekką i uniwersalną: zainteresują się nią przede wszystkim czytelnicy bardziej doświadczeni, ale i ci, którym już znudziły się mdławe i nijakie formaty. Przy tych ostatnich wprawdzie łatwiej spędzić kilka niezobowiązujących godzin niż przy wielowarstwowym stosie fabuły George'a R.R. Martina, ale szybciej się przejadają i znacznie łatwiej o nich zapomnieć. „Gra o tron”, choć nie każdemu przypadnie do gustu, to raczej mało prawdopodobne, by wywietrzała z jakiejkolwiek głowy, do której się dostanie...
 

Pieśń Lodu i Ognia #1 - Gra o tron

Autor: George R. R. Martin
Tłumaczenie: Paweł Kruk
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2003
Tytuł oryginalny: A Game of Thrones
Rok wydania oryginału: 1996
Liczba stron: 766
Format: 125x183
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788372983701
Wydanie: II
Cena z okładki: 49,00 zł



blog comments powered by Disqus