Od narodzin do młodej gwiazdy

Autor: Darek Czywilis
18 maja 2008

George'a R. R. (ach! iluż początkujących pisarzy fantasy zabiłoby za takie inicjały!) Martina polski czytelnik poznawał dwojako. Ostatnimi czasy dzięki eposowi dark fantasy "Saga Lodu i Ognia". Wcześniej, jeszcze w czasach starej, dobrej „Fantastyki” ery Hollanka, autor ten dał się poznać swoimi opowiadaniami (przede wszystkim tomem "Piaseczniki" z 1979 r.) oraz powieściami takimi, jak "Przystań Wiatrów" czy "Rockowy Armageddon". W świadomości przeciętnego miłośnika fantastyki Martin funkcjonuje jako pisarz sprawny warsztatowo, odnajdujący się w realiach tak fantasy, jak i kosmicznego sci-fi. Przede wszystkim jednak zasłynął on jako twórca potrafiący dobrą fabułę okrasić wiarygodnymi, charakterystycznymi postaciami, bez względu na realia i gatunek, w ramach którego sie porusza. Kunszt ten został oficjalnie dostrzeżony i odpowiednio nagrodzony: Hugo, m. in. za "Piaseczniki", „Pieśń dla Lyanny" oraz "Drogę Krzyża i Smoka", Nebula za "Portrety Jego Dzieci" i "Piaseczniki".

Dzięki "Retrospektywie" poznajemy dokładniej świat Martina. Dostajemy bowiem zbiór jego opowiadań, od najwcześniejszych wprawek literackich do najgłośniejszych i najczęściej nagradzanych historii. Wszystko to przeplatają autobiograficzne notki, pisane ze swadą i dużą dozą autoironii. Śledzimy więc losy autora od dzieciństwa spędzonego w ponurym New Jersey, poprzez pierwsze wprawki literackie i związane z nimi przeżycia, aż do wypłynięcia na szerokie wody dzięki kwitnącej scenie fandomowej. Odkrywamy wraz z nim kamienie milowe w dziedzinie literatury fantastycznej, pierwsze fascynacje Heinleinem, Tolkienem, etc., wzruszamy się zarówno sukcesami, jak i porażkami, dopisując sobie nowe, nieznane dotąd fakty do biografii pisarza (opcja dla fanów).

Poziom opowiadań ilustrujących kolejne etapy w życiu Martina jest różny. Pierwsze z nich, poza sztampową, acz dobrze napisaną "Fortecą", są odpowiednio nieskładne i poplątane, a czytanie ich kojarzy się z przyjemnościami na poziomie wizyty u dentysty. Wraz z dorastaniem twórcy zaczynają pojawiać się coraz lepsze pozycje ("Zjazd do San Breta", "Mgły Odpływają O Świcie"), aż docieramy do klasyków pokroju "Pieśni dla Lyanny". Tym niemniej, początek antologii może pozostawić na umysłach mniej wprawnych czytelników trudny do wyleczenia uraz. Z tej chociażby przyczyny należy całość ocenić niżej niż najlepszą jak dotąd autobiografię pisarza s-f, czyli "Magię i Złoto" Isaaca Asimova.

Duże brawa należą się redaktorom tego tomu, którzy sprawili, iż jest to powieść sama w sobie. Jej głównym bohaterem jest chłopak jak inni, który dzięki swemu samozaparciu i mozolnie obrabianemu warsztatowi realizuje wizję pisania literatury jako sposobu na życie. Cały ten proces dochodzenia do pozycji w światku, poprzez kolejne wypracowania, zaliczeniowe eseje, setki wysyłanych (i odrzucanych) opowiadań, kończy się wreszcie nominacjami do najważniejszych nagród sceny fantastycznej. Chłopiec zaczyna od marzeń o znalezieniu swojego nazwiska w groszowych magazynach, kończy zaś... Tutaj pozwolę sobie przerwać, kolejne tomy "Retrospektywy" dopiero przed nami.

Do polecenia każdemu: miłośnikom gatunku, fanom bohatera tej antologii, a przede wszystkim każdemu, w kim tkwi mały dzieciak rezolutnie stający wobec całego świata i oznajmiający: „jak dorosnę, to będę sławnym pisarzem!”

Retrospektywa #1 - Światło odległych gwiazd

Autor: George R. R. Martin
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 4/2007
Liczba stron: 516
Format: 125x185 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7506-041-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 35,90 zł


blog comments powered by Disqus