Średniowieczna telenowela

Autor: Michał Foerster
10 września 2007

www.gildia.pl
Pieśń Lodu i Ognia #4 - Uczta dla wron. Tom II: Sieć spisków.
Dostępność: 24h
Cena: 38,60 zł 42,90 zł
dodaj do koszyka

Do księgarń trafiła kolejna odsłona monumentalnego cyklu “Pieśni Lodu i Ognia” George'a R.R. Martina: “Uczta dla wron. Sieć spisków”. Ósmy tom, pięćset stron tekstu, niezliczona ilość bohaterów – czy ktoś poza najzagorzalszymi fanami jest w stanie przebrnąć przez coś takiego? A gdzie przyjemność z lektury?

Jacek Dukaj napisał swojego czasu bardzo ciekawy tekst między innymi o książkach Martina, w którym w interesujący sposób analizuje cykl “Pieśń Lodu i Ognia”, szufladkując go jako powieść historyczną w oderwaniu od realiów historii naszego świata. Rzeczywiście, coś jest na rzeczy. Książki Martina, bądźmy szczerzy, niewiele mają wspólnego z typową fantasy, gdzie smoki, magia i odwieczna walka Dobra ze Złem stanowią chleb powszedni bohaterów. Dukaj pisze, że prawie 90% fabuły “Pieśni Lodu i Ognia” to “przygodowa kronika feudalnego świata, z jego kulturą, mentalnością, prawami, polityką i ekonomią oddanymi o niebo wierniej niż w niejednej powieści historycznej, o fantasy nie wspominając”. Wydaje się, że Martina, bardziej niż tworzenie prostej fabuły, interesują pogmatwane, często przypadkowe wątki historii, która, w odróżnieniu od czytelnika, nie ma żadnego sentymentu dla pozytywnych bohaterów, romantycznej miłości czy prawych ludzi walczących o dobro uciśnionych. Kolejne odsłony “Pieśni Lodu i Ognia” pokazują, że wygrywają sprytniejsi albo ci, którym pomogło kapryśne koło fortuny, a zmagania dobra i zła nie mają tak naprawdę większego znaczenia. Losem bohaterów rządzi nieubłagana historia.

Nie jest łatwo opowiedzieć, co dzieje się w ósmym z kolei tomie “Pieśni Lodu i Ognia”. Ogólnie rzecz biorąc, czytelnik dostaje kolejną odsłonę kronikarskiego zapisu wojny pięciu królów. Lannisterowie zwyciężają, na żelazny tron wstępuje ośmioletni król Tommen, a władzę przejmuje jego matka, królowa-regentka Cersei. Co się tyczy rodu Starków, to po śmierci Robba zostają oni zupełnie rozbici i zmuszeni do ukrywania się przed siepaczami Lannisterów. Swoje pięć minut mają natomiast wszelkiej maści banici, wyjęci spod prawa, zbuntowani lordowie i intryganci, czyli tytułowe wrony rwące trupy pokonanych. “Uczta dla wron” pokazuje, że, mimo końca wojny, dla Siedmiu Królestw nie nadszedł czas pokoju, a władza Lannisterów wcale nie jest trwała.

W książce pojawiają się bohaterowie znani z wcześniejszych tomów: królowa Cersei, jej bliźniaczy brat Jaime, wojowniczka Brienne, a także wiele innych postaci. Martin, jak to ma w zwyczaju, w każdym rozdziale opowiada fragment historii danego bohatera, by w kolejnym przeskoczyć do następnego. Ma to, oczywiście, swoje minusy – można się pogubić, wracając do przygód jednej postaci po kilkudziesięciu stronach przebywania z innym bohaterem. Jednak Martin nie byłby w stanie pokazać panoramy rozgrywających się wydarzeń z perspektywy jedynie dwóch, trzech postaci, ich mnogość wydaje się wręcz niezbędna. Inna sprawa, że postaci z “Uczty wron” pokazane są zupełnie beznamiętnie, jakby były jedynie marionetkami w rękach historii. Nie ma tu miejsca na łagodne traktowanie bohaterów (nieważne, czy są dobrzy, czy źli), przeprowadzanie na rączkę przez kolejne przygody. Martin z zimną krwią potrafi zostawić daną postać w połowie drogi, jeśli sama nie potrafi poradzić sobie z przeciwnościami losu. Przykładem choćby starcie Brienne z bandytami albo próba opuszczenia portu przez Samwella.

“Uczta dla wron” daje ciekawe rozwiązanie wątku Brienne i zupełnie zaskakujące zakończenie historii królowej Cersei. Dodam jeszcze, że warto podczas lektury zwrócić uwagę na religię Siedmiu i Wielkiego Septona, zwłaszcza w kontekście ostatnich rozdziałów powieści. Więcej powiedzieć nie wypada, bo tylko zepsułbym przyjemność lektury. A czyta się powieść dobrze, mimo braku jednego wątku, licznych bohaterów przeżywających zupełnie różne przygody i strasznie zawikłanych drzew genealogicznych, układów wasalskich, koneksji itp. Jeżeli rzeczywiście tak wyglądało feudalne średniowiecze, to naprawdę cieszę się, że ktoś wymyślił kapitalizm.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że powieść Martina przeczytają wyłącznie miłośnicy cyklu, dla reszty bowiem lektura “Uczty wron” będzie przypominała oglądanie filmu Lyncha od połowy. Cykl “Pieśń Lodu i Ognia” jest momentami porywający, ale, jak wszystkie cykle, ma to do siebie, że, aby zrozumieć o co chodzi, należy zacząć od początku. A warto, choćby po to, by przekonać się, że można pisać fantasy, nie powielając Tolkiena.

Pieśń Lodu i Ognia #4 - Uczta dla wron, tom II: Sieć spisków

Autor: George R. R. Martin
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 7/2006
Tytuł oryginalny: Song of Ice and Fire: A Feast for Crows
Rok wydania oryginału: 2005
Format: 125x185 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7298-968-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 37,90 zł


blog comments powered by Disqus