Nie taki znów Inny, jakby chciał

Autor: Tomasz Nowak
11 kwietnia 2008

Czasami w literaturze mówi się o ofiarach własnego sukcesu. To pisarze złapani w pułapkę popularności jednej serii czy bohatera. Nie sposób czasem później uwolnić się od nich, nawet wówczas, gdy należałoby dać im odpocząć.

Dickson już dwoma poprzednimi książkami, Gildią orędowników (1988, polska edycja 2003) i Młodym Bleysem (1991/2003), udowodnił, że brak mu pomysłu na to, jak skutecznie pchnąć dalej akcję cyklu Childe. Dlatego wydany po kolejnych trzech latach tom dziesiąty sagi, Inny (1994/2003), również nie wnosi w tej materii zbyt wiele nowego.
Oto Bleys Ahrens rośnie w siłę. Nadchodzi czas oznajmienia światu istnienia i odrębności Innych, a wszystko to dzieje się pod czujnym okiem bogobojnego wujka Henry’ego, który zaczyna podejrzewać, że Bleys to wcielenie szatana. Obawiając się o losy duszy młodego krewniaka, przyłącza się do krucjaty Innych.
Tymczasem Ahrens jest już na tyle potężny, że jego myśli zajmuje cos zupełnie innego: przemierza światy, chcąc pochwycić jedynego godnego go oponenta, Hala Mayne’a. Te niebezpieczne poszukiwania przesycone są nieustannie intrygami i spiskami. Nic dziwnego, na końcu czeka albo tryumf, albo śmierć.

Po czyjej stronie?
Opowieść o losach Ahrensa może zainteresować właściwie wyłącznie fanów serii, i to zagorzałych, gdyż objętość tego (jak i poprzedniego) tomu wymaga od czytelnika sporo samozaparcia. Mimo że opisuje wydarzenia wywierające realny wpływ na praktycznie cały poznany wszechświat, koncentruje się w zasadzie wokół jednej postaci.
Odmienny jest natomiast w obu książkach obraz samego Ahrensa. Czytelnik poznający go w Młodym Bleysie mógł zdziwić się, gdyż Dickson nie ukazał żadnego straszliwego uzurpatora, którego ludzkość – ta „słuszna” – musi pokonać za wszelka cenę. Jednakże, jeśli ktoś zdążył go już wcześniej polubić, będzie miał podczas lektury Innego nie lada zgryz. Otóż autor zestawia go tu wprost z oponentem, wskazując nieznacznie, ale wyraźnie swe preferencje. To tchnienie ulgi dla tych, którzy, podobnie jak Mayne w Gildii orędowników, zaczęli juz wątpić we własne przekonania.
Postać Bleysa, z jednej strony niewątpliwie ciekawa, wymykająca się jednoznacznej kwalifikacji moralnej, z innej jakby nieco „rozmywa się” pośród mętnych rozważań. Nawet jego wędrówka przez światy zdaje się być wtórna względem tej, którą Mayne odbywa w Encyklopedii ostatecznej.
To wszystko zainteresuje z pewnością tych, którzy chcą uzupełnić wiedzę o wszechświecie Childe, natomiast zawiedzie poszukujących żywej akcji. Niestety, w ten niejasny, mentorski ton całej powieści wpisuje się również zakończenie, które, podobnie jak w kilku tomach wcześniejszych, pozbawione jest puenty.

Ongoing i… koniec
I tak oto właściwie seria Childe dobiegła końca. Jeżeli Dickson planował ją z początku jako zamkniętą całość, to od Encyklopedii ostatecznie i definitywnie przekształcił cykl w typowy ongoing – bez końca. I tak też zostało. Inny to ostatni tom wydany przed jego śmiercią w 2001 roku. Nie doczekaliśmy się niestety rozwiązania – spór między kulturami pozostał otwarty, racje nie zważone, wojna nie ukończona. Szkoda, bo wartość całego cyklu wzrosłaby wówczas niepomiernie. Nie podejrzewam bowiem Dicksona o to, że mógłby zaserwować zakończenie banalne, nawet mimo tego, że ostatnie tomy wyraźnie słabowały.
Paradoksalnie, największą „zasługą” serii Childe jest właśnie jej długowieczność i konsekwencja autora. Początkowo miała to być wizja ewolucji i przyszłości ludzkiej cywilizacji. Z czasem jednak, jako całość, przekształciła się w interesujące studium tego, jak na przestrzeni czterech dekad zmieniały się poglądy na rozwój techniki i jej roli w najnowszych dziejach ludzkości. Pokazuje, jak ewoluowało spojrzenie i pomysły na podbój oraz eksplorację kosmosu, a także jak bardzo literatura fantastyczna od zgłębiania outer space zeszła w kierunku inner space. Ostatecznie wyznacza pewien specyficzny kierunek rozwoju samej space opery. Bo Dickson, mimo iż kosmos zszedł z czasem w Childe na plan dalszy, pozostał jej na swój sposób wierny. A za to, że czynił to w epoce dominacji social fiction, cyberpunku, a potem steampunku, pozostając wyraźnie de mode, należy mu się pełna szacunku pamięć oraz poczesne miejsce w panteonie najwybitniejszych pisarzy fantastycznych.
Pozostaje oczekiwanie na jeszcze jeden punkt programu: niedawno wydany, rozpoczęty przez samego Dicksona, a dokończony już po jego śmierci przez asystenta Davida W. Wixona, tom jedenasty sagi, Antagonist (2007). Bleys Ahrens znów powróci. Przynajmniej na chwilę.

Saga Dorsajów #3 - Inny

Autor: Gordon R. Dickson
Wydawnictwo: Solaris
Liczba stron: 523
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 8388431331
Wydanie: I
Cena z okładki: 35,90 zł



blog comments powered by Disqus