Powrót do korzeni

Autor: Tomasz Nowak
11 kwietnia 2008

Po trzech latach od Gildii orędowników (1988, polska edycja – 2003) cykl Childe wzbogacił się o tom dziewiąty. Tym razem jest to nie tyle kontynuacja, co „uzupełnienie” wcześniejszych wątków, dotyczących dzieciństwa przywódcy Innych, Bleysa Ahrensa.

Groźny przeciwnik Hala Mayne’a pojawia się tu jako dziecko wychowywane samotnie przez matkę-Exotyczkę. Jako „uciążliwy”, zostaje odesłany przez nią do pobożnego wuja, mieszkającego na planecie Zjednoczenie. Pod jego wpływem próbuje szukać boga. Jednak kiedy dorasta, sposobem na życie staje się zacieśniająca się przyjaźń ze starszym bratem Dahno, podobnie jak on sam przebywającym od lat poza domem. Wciąga on Bleysa do międzygwiezdnej organizacji pod nazwą Inni. Jej członkami są ludzie, których przodkowie wywodzą się ze wszystkich trzech kultur: Dorsajów, Exotików i Zaprzyjaźnionych. Bleys wkrótce zaczyna podporządkowywać Innych swojej władzy. Książka kończy się praktycznie w momencie, który stanowi otwarcie do Encyklopedii ostatecznej: Ahrens wyrusza, by pochwycić Hala Mayne’a.

Podróż w czasie
Cofnięcie się z opisem do wydarzeń „sprzed” jest zabiegiem tyle popularnym, co niebezpiecznym. Wynika to stąd, że wiedza czytelników z czasem zwiększa się, a nie maleje, natomiast tworząc prequel trzeba dokonać samoograniczenia. Innym problemem jest to, że po Encyklopedii ostatecznej z góry wiadomo, jak wszystko musi się skończyć.
Dicksonowi udaje się po części pokonać te trudności. To zdumiewające, ale niekiedy proponowane przez niego pomysły wydają się wręcz „oldskulowe”. I, zapominając choć na chwilę, że jesteśmy „przed”, łatwo możemy potraktować je jako nadmierne uproszczenie i słabość książki. Nasuwa się pytanie, czy wszystkie nowe technologie i rozwiązania techniczne trzeba „postarzyć”?

Strach przed niepoznanym
Wiadomo, że zagrożenia można „oswoić”. I tak właśnie dzieje się podczas lektury Młodego Bleysa. Postać będąca uprzednio synonimem śmiertelnego zagrożenia nabiera cech ludzkich, i to tak dalece, że pytanie, po której stronie ma opowiedzieć się czytelnik, staje się wręcz kłopotliwe. Okazuje się, że obie strony mają swoje racje, w dodatku słuszne.
Co kierowało autorem, że ruszył tym właśnie tropem? Odcinanie kuponów od doraźnego sukcesu serii, próba jej pogłębienia czy ucieczka przed wyjaśnieniami, jakich nie dałoby się uniknąć, rozwijając wątki z poprzedniej książki cyklu? A może po prostu moda na prequele, która w latach '90 wybuchła z niespotykana wcześniej siłą?
Z jednej strony to dobrze, że Dickson, sięgając w przeszłość, nadał Bleysowi i Innym tożsamość oraz korzenie. Z drugiej, po Encyklopedii wyraźnie wzrosło oczekiwanie na przełom – rozwikłanie przynajmniej niektórych wątków. W tym kontekście retrospekcja może niektórych rozczarować. Ponadto, podobnie jak w przypadku Gildii orędowników, Młody Bleys odbiega jakością od Encyklopedii. Nie zmienia to faktu, że czytelnikom „wgryzionym” w cykl pozycja ta powinna się spodobać, chociażby z uwagi na solidną konstrukcję i nową wiedzę o wykreowanym wszechświecie, której Dickson dostarczał niezwykle systematycznie. To po prostu dobra SF dla tych, którzy ją lubią.

Saga Dorsajów #3 - Młody Bleys

Autor: Gordon R. Dickson
Wydawnictwo: Solaris
Liczba stron: 459
Format: 125x195
Oprawa: miękka
ISBN: 8388431323



blog comments powered by Disqus