Recenzja książki "Zaklęci"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Sonia Miniewicz
18 września 2010

Kiedy w latach dziewięćdziesiątych młoda demokracja nad Wisłą zachłysnęła się zachodnim rynkiem, obdarzając mniej lub bardziej należytym zaufaniem autorów takich jak James Herbert, Harry Adam Night, Guy N. Smith czy Francis Paul Wilson, nakłady horrorów w miękkich, czarnych oprawach osiągały niebotyczne rozmiary. Wraz z upływem lat zmniejszały się i one, i liczba autorów reprezentujących gatunek w kraju warszawskiej syrenki i wawelskiego smoka. Choć nadal przez księgarskie półki przewijają się dziesiątki nazwisk akompaniujących mrocznym tytułom, pisarze przychodzą i odchodzą – jedynie Graham Masterton pozostaje ten sam. I to dosłownie, bowiem wydawnictwo Albatros bez wytchnienia kontynuuje misję krzewienia w narodzie edukacji makabrycznej, wznawiając co i rusz kanoniczne pozycje, choć to ryzykowne słowo w odniesieniu do autora seksualnych podręczników tego europejskiego mistrza grozy.

Mówi się złośliwie, że sympatyczny Brytyjczyk jest autorem tak płodnym, że zapewne trzyma w piwnicy swojego domu kilku garbusów, którzy pod batem, bez wytchnienia, produkują dla niego kolejne powieści. I trudno od takiego obrazu uciec, skoro przeczytanie samej bibliografii tegoż autora zajmuje nie mniej czasu niż lektura jednej z jego powieści. Przy takim tempie niełatwo utrzymać się w klasie światowej pisarstwa, lecz z drugiej strony – można śmiało zagwarantować stały, rzemieślniczy poziom opowiadanych przez siebie historii. Doświadczenie Mastertona nie pozwala na partactwo, a i momentami wspina się on na wyżyny gatunku. Szkoda więc, że w odświeżonej u nas całkiem niedawno powieści „Zaklęci” wystarczyło mu rozsiąść wygodnie na jednej z grani, dalekiej od szczytu.

Jack Reed, właściciel średniej wielkości firmy montującej samochodowe tłumiki, prowadzi udane, acz nudne życie zawodowe i katastrofalne osobiste. Co dziwaczne, wygląda na to, jego świat pomaluje na żółto i na niebiesko drogowa kolizja. Jackowi wydaje się, że w lejącym się z nieba deszczu widzi dziecięcą postać, wykonuje ryzykowny manewr, wypada z jezdni. Idąc za widmową postacią trafia do rozległej posiadłości, nazwanej później Dębami, którą, po długich oględzinach, planuje przerobić na letni kurort. Mężczyzna nie znalazł tego miejsca przypadkiem – otóż w ścianach budynku, dawnym szpitalu psychiatrycznym, uwięzieni są wyjątkowo niebezpieczni pensjonariusze, sadystyczni gwałciciele i mordercy, których nieformalny przywódca znalazł magiczny sposób na ucieczkę. Teraz potrzebują pomocnika z zewnątrz, który umożliwi im przeprowadzenie diabolicznego planu do końca i uśmiercenie tysięcy ludzi.
 
Poruszający się pod ziemią, czający się w ścianach i sufitach psychopaci to iście niepokojąca wizja. Nie ma przed nimi ucieczki – potrafią stapiać się w jedno z materią, z której się wyłaniają, dysponują ponadprzeciętną siłą i nadludzką wytrzymałością. Zaklęci pomiędzy cegłami, kuchennymi kafelkami i podłogowymi klepkami oprawcy nie dorównują jednak wyobraźnią swojemu twórcy, bowiem fragmenty z ich udziałem szybką stają się monotonne, a kolejne opisy wciągania ofiar w betonowe chodniki zwyczajnie nużą. Niestety, zawodzi Masterton jako twórca fantazyjnie makabrycznych kawałków.

A i sama intryga nie jest specjalnie wysmakowana – gdy staje się jasne, co kryje się w starym domostwie, historia traci impet, staje się nieco... absurdalna, o ile to odpowiednie słowo w odniesieniu do nadnaturalnego horroru. Rozwiązanie nie satysfakcjonuje, poprzedzające je rozdziały cierpią na, nieczęste przecież u Mastetona, dłużyzny. Mimo wszystko, jak zostało już powiedziane, Brytyjczykowi sporadycznie tylko przytrafiają się powieści faktycznie słabe, a krzywdząca byłaby taka opinia o „Zaklętych”. Rzemieślnik wygrał w w tym przypadku z artystą, co nie zmienia faktu, że powieść daje się czytać z przyjemnością. „Zaklęci” to nadal charakterystyczna dla Mastertona konstrukcja fabularna i psychologia bohaterów, tak więc miłośnicy jego twórczości nie zawiodą się, aczkolwiek nie będzie to dobry wybór, by rozpocząć swoje zmagania z pisarstwem tego, bądź co bądź, jednego z gigantów literatury straszliwej i krwawej.

Zaklęci

Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce wydania: Szczecin
Wydanie polskie: 9/2010
Liczba stron: 416
Format: S6
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7659-241-1
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus