Hakan Ostludh "Wyspa strachu" - recenzja powieści

Autor: Patrycja "Pattyczak" Wołyńczuk
Korekta: Anna Emerald
4 sierpnia 2016

www.gildia.pl
Fredrik Broman #1 - Wyspa strachu.
Dostępność: 2-3 dni robocze
Cena: 35,90 zł 39,90 zł
dodaj do koszyka

Wyspa znużenia

Wydawnictwo Jaguar promuje Wyspę strachu Hakana Ostlundha jako znakomitą pozycję cyklu jednego z najpopularniejszych szwedzkich pisarzy – w tym zdaniu kryje się jedna prawda i jedno kłamstwo. Owszem, autor jest niesamowicie poczytny w swoim kraju, niemniej bardzo ciężko określić jego kryminał mianem znakomitej powieści, ponieważ już od samego początku akcja w ogóle nie wciąga, zaś główny bohater skupia w sobie wszystkie cechy, jakimi nie powinien odznaczać się policyjny inspektor. Ale po kolei.

Gotlandia – wydawać się może: kraina (a raczej wyspa) ładu i spokoju. To właśnie tutaj, wraz z całą rodziną, przybywa inspektor Fredrik Broman na wakacje, by odpocząć od zgiełku, huku i problemów szwedzkiej stolicy. Nie dane jest mu jednak nacieszyć się sielankową atmosferą, ponieważ krótko po przyjeździe dowiaduje się, że jeden z mieszkańców znajduje w swoim domu na wpół rozpłataną owcę, z wnętrznościami porozrzucanymi po całym pokoju. Podobnie zostają potraktowane zwłoki odkryte na jednym z miejskich parkingów – rozcięty w charakterystyczny sposób brzuch, na wierzchu rozprute wnętrzności. Pogłoski o brutalnym morderstwie bardzo szybko rozchodzą się wśród mieszkańców i turystów, policja znajduje kolejne ofiary, a do poszukiwań włącza się Fredrik. 

Intrygujący początek bardzo szybko zamienia się w nudną lekturę. I nie chodzi o to, że książka pozbawiona jest brutalnych opisów i drastycznych szczegółów, bo skupiając się na opisie społeczeństwa autor tak naprawdę miał ogromne pole do popisu (wszak to właśnie dogłębna charakterystyka skandynawskich nacji, ich wartości oraz sposobu życia w połączeniu z niebanalnym wątkiem kryminalnych stała się przyczynkiem do ogromnej popularności skandynawskich, a zwłaszcza szwedzkich autorów gatunku), lecz w ogóle tego nie wykorzystał. Wyspa strachu nie wyróżnia się ani żwawo prowadzoną fabułą, ani też ciekawym opisem szwedzkiej społeczności. Jednym słowem, to niezwykle zmarnowany potencjał.

Jedną z największych wad powieści jest sama postać Fredrika Bromana: to zwykły przeciętniak pracujący od rana do późnego popołudnia w policji, wieczorami jedzący posiłek ze swoją rodziną, a weekendy spędzający  w towarzystwie sąsiadów lub wylegujący się na bałtyckiej plaży. Inspektor nie ma ani ciekawej, mrocznej przeszłości, ani ciętego czy pełnego sarkazmu języka i obycia towarzyskiego, ani szóstego zmysłu pomagającemu mu w śledztwie, ani też… długo by wymieniać. Broman to przeciętniak nad przeciętniaki, bez polotu i bez charyzmy, co najlepiej udowadnia scena porwania jego żony. Niestety, tak wykreowane postacie są nie tyle złe, ile zwyczajnie niewidoczne, wręcz przezroczyste dla czytelnika. A to już niezbyt dobrze świadczy o powieści, skoro właśnie taka osoba bez wyrazu ma się stać bohaterem całego cyklu.

Czas płynie wolno i to w każdym aspekcie tego znaczenia. Wolno toczy się akcja, powoli i bez żadnego pośpiechu rozmawiają bohaterowie, nie ma budzących krew w żyłach nagłych zwrotów fabularnych, brakuje napięcia emocjonalnego, które zachęcałoby do dalszej lektury. Pozornie wszyscy mieszkańcy są przerażeni morderstwami, lecz jakoś tak nie można tego odczuć, jakoś to wszystko jest na niby, bo dalej żyją swoim życiem, jakby nic się nie stało. Wszyscy są mili i spokojni, a cały zamysł kryminału polega na tym, aby wśród tych wychwycić brutalnego mordercę, który niczym nie wyróżnia się z tłumu uśmiechniętych i towarzyskich Gotlandczyków.

Reasumując: akcja toczy się w żółwim tempie, zamiast budzącego napięcia finału mamy kameralne zakończenie, a głównym bohaterem jest policyjny szarak. Hakan Ostlundh to owszem, bardzo poczytny w Szwecji autor, niemniej należy mieć na uwadze, iż jego twórczość przeznaczona jest dla niezbyt wymagającego czytelnika. Daleko mu do poziomu Stiega Larssona lub chociażby Viveki Sten, której cykl powieści z Thomasem Andreassonem również rozgrywa się na wyspie (Sandhamn, a nie Gotlandii dla odmiany). Wyspa strachu, podobnie jak jej główny bohater, to przeciętna pozycja, niczym nie wyróżniająca się spośród innych kryminałów. A biorąc pod uwagę fakt, że to tom otwierający cykl, to niezbyt zachęca on do sięgnięcie po kolejne. Może się mylę, może autor w zapowiedzianej na ten rok polskiej premierze Nurka znacznie poprawił swój warsztat rzemieślniczy, jednak aby się o tym przekonać, trzeba przeczytać drugą część, do czego mnie Wyspa strachu i jej bardzo kameralny finał w żaden sposób nie zachęciły.

Fredrik Broman #1 - Wyspa strachu

Autor: Håkan Östlundh
Wydawnictwo: Jaguar
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2016
Tytuł oryginalny: Släke
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 360
Format: 135x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376864617
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus