Recenzja książki "Kwantowy złodziej"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Bool
8 lutego 2011

„Jestem Jean le Flambeur. Kradnę to, co chcę i kiedy chcę. To miejsce również opuszczę wtedy, gdy będę chciał, i ani sekundy wcześniej”. Tak wraz z pierwszymi stronami powieści Hannu Rajaniemi tytułuje się jej główny bohater. Brzmi to wręcz jak słynna formułka Jamesa Bonda, choć protagonista „Kwantowego złodzieja” bardziej przypomina Arsene’a Lupina z jego szelmowskim uśmieszkiem i łotrzykowską nonszalancją stanowiącymi znak rozpoznawczy i jednocześnie element kpiny z przeciwnika. Notabene sam autor w motcie poprzedzającym fabułę powieści przywołuje słowa z jednej z powieści Maurice’a Leblanca.

Podobieństw między oboma utworami jest więcej. Bohaterowie – błyskotliwi złodzieje – mają słabość nie tylko do cennych przedmiotów, ale i do pięknych kobiet. Te skłonności w książce fińskiego pisarza obnażone są od samego prologu, w którym urocza i ponętna Mielli ratuje Jeana z więzienia, ten zaś w ramach zaczepki i udowodnienia swych umiejętności w przemyślny sposób kradnie jej łańcuszek ze stopy. Analogię dostrzec można także w konwencji obu dzieł. Bo choć „Kwantowy złodziej” jest powieścią wpisującą się ściśle we wzorzec science-fiction, nie brakuje w niej elementów klasycznej „przygodówki” z akcentami awanturniczo-sensacyjnymi.

To, co uderza i zaskakuje w zetknięciu z narracją powieści, ma swoje źródło w specyficznym języku, jakiego autor używa. Nagromadzenie słownictwa z dziedziny fizyki, astrofizyki i innych jej odłamów wtłacza odbiorcę w klimat niemalże klaustrofobiczny. Czujemy się jak zamknięci w powietrznej kapsule, którą  bombardują „antyprotony z magnetycznego pierścienia magazynującego zmieniające się w rozpalone strugi plazmy” (s. 29). Na polu językowym autor eksploduje pomysłowością, wyrażenia i zwroty, które konstruuje, stymulują wyobraźnię czytelnika, jak choćby „autyzm bojowy”, „dziwnocząsteczka”, „kopioojciec” czy „subatomowy obłęd”.

Hannu Rajanemi buduje bardzo hermetyczny świat, oryginalny i jedyny w swoim rodzaju. Cała siła jego nietypowości tkwi w sposobie, w jaki został opisany. Z detaliczną precyzją, w olbrzymim pędzie, przede wszystkim zaś z wspomnianym nowatorstwem werbalnym. Czytając tę powieść, trzeba naprawdę silnej koncentracji, by w korowodzie różnobarwnych gadżetów, nazw, egzotycznych imion nie zgubić ścieżki wątku właściwego. Spodziewajmy się dalszego ciągu – przy tak misternie zaprojektowanym i wielowarstwowym świecie nakreślonym debiutanckim piórem nie może być inaczej. Historia się ucina, a wojna trwa nadal.

Kwantowy złodziej

Autor: Hannu Rajaniemi
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2011
Tytuł oryginalny: The Quantum Thief
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 336
Format: 135x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-201-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 35 zł


blog comments powered by Disqus